http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chaos w Polskim Radiu

Renata Grochal, Agnieszka Kublik
2009-02-14, ostatnia aktualizacja 2009-02-14 10:19

Bałagan w finansach spółki, gotówka wywożona w walizkach za wschodnią granicę, ogromne honoraria dziennikarskie wypłacane niezgodnie z zasadami spółki - "Gazeta" poznała wyniki audytu w publicznym radiu

Krzysztof Skowroński
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Krzysztof Skowroński
Krzysztof Czabański
Fot. Krzysztof Miller / AG
Krzysztof Czabański
Jerzy Targalski
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Jerzy Targalski
ZOBACZ TAKŻE
Audyt w spółce przeprowadziła firma Morison Finansista Audit sp. z o.o. Po zawieszeniu przez radę nadzorczą w listopadzie ub.r. dwóch PiS-owskich prezesów Polskiego Radia - Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego - kontrolę zlecił właściciel spółki, minister skarbu Aleksander Grad. Dotyczyła ona okresu rządów PiS-owskiego zarządu: od 1 stycznia 2006 do 30 września 2008 r.

Audytor podkreśla, że w spółce panuje bałagan finansowy, który uniemożliwia "identyfikację kosztów". Jest nawet większy po przeprowadzonej w 2007 r. restrukturyzacji, która miała obniżyć koszty i usprawnić zarządzanie spółką. Tymczasem te koszty wzrosły.

Na początku 2007 r. zarząd przeprowadził co prawda zwolnienia grupowe i pracę straciło 295 pracowników, ale jednocześnie zatrudniono 195 nowych i podniesiono pensje w firmie o około 16 proc.

Skowroński sam sobie wypłacał honoraria

W tym samym czasie część dyrektorów w spółce dostała podwyżki i dłuższe okresy wypowiedzenia ("Gazeta" pisała o tym w grudniu ub.r.: dyrektor "Jedynki" Jacek Sobala, "Trójki" Krzysztof Skowroński dostali podwyżki z 9 do 12 tys. zł plus kwartalną premię po 15 tys. zł, a okres wypowiedzenia wydłużył im się z sześciu do dziewięciu miesięcy).

Audytorzy zwracają uwagę na nieprawidłowości przy wypłacie honorariów dziennikarskich dla Skowrońskiego. Z raportu wynika, że osobiście zatwierdzał sobie wypłatę honorariów (np. za przeprowadzony wywiad), choć mógł to zrobić tylko prezes zarządu. Tak było w przypadku pozostałych dyrektorów anten. W sumie audytorzy zakwestionowali 90 proc. tych wypłat, czyli 120 tys. zł wypłacone od połowy 2006 r. do grudnia 2008 r.

Skowroński zaprzecza. - Nie zatwierdzałem własnych honorariów - mówi "Gazecie". - Po rozmowach z audytorami pytałem nawet osoby odpowiadającej za honoraria w radiu, czy było możliwe wypłacanie pieniędzy dyrektorowi bez zgody prezesa. Usłyszałem, że nie.

Dodaje, że prosił o sprawdzenie w archiwum wszystkich decyzji zatwierdzających jego honoraria. Powinno być ich około 60. Ale okazało się, że jest tylko cztery lub pięć.

Czabański twierdzi, że jeśli Skowroński sam sobie wypłacał honoraria, to robił to nielegalnie: - Służby finansowe też, bo nie miały prawa wypłacać tych pieniędzy bez mojego podpisu.

Audytorzy odkryli w I Programie radia dziennikarza widmo. Choć ani razu nie wystąpił na antenie przez pięć miesięcy (od lipca do listopada 2008), dostał w sumie 30 tys. zł. Zdaniem kontrolerów nie było żadnych podstaw do wypłaty.

Uwagę audytorów zwrócił też korespondent w Londynie Rafał Brzeski, zatrudniony we wrześniu 2007.

- Jego pensja wynosi 10,4 tys. euro miesięcznie (to 46 tys. zł) i znacznie odbiega od wynagrodzeń pozostałych korespondentów - czytamy w raporcie. Z naszych ustaleń wynika, że średnio korespondent zarabia 20-30 tys. zł (4,5-6,5 tys. euro). Na dodatek poprzednik Brzeskiego przysyłał także relacje z Brukseli.

Zdaniem naszych rozmówców Brzeski w roli londyńskiego korespondenta się nie sprawdza, np. podczas ostatnich dramatycznych zamieci w Londynie nie było z nim kontaktu. Relacje ze zasypanej śniegiem stolicy Anglii musiał nadawać inny dziennikarz, a radio musiało mu za to dodatkowo zapłacić.

Walizka pełna gotówki

Z raportu wynika, że Jerzy Targalski w ub.r. polecił wypłacić w gotówce 240 tys. zł i 459,7 tys. euro Aleksandrowi Abramczukowi (dyr. gen. firmy Agencja Media Producencka Aleksandra Abramczuka) za transmisję audycji Polskiego Radia na Ukrainę i Białoruś. Audytorzy podkreślają, że to naruszenie prawa dewizowego, które nakazuje korzystać z przelewów bankowych, jeśli kwota przekracza 15 tys. euro.

Ale z naszych informacji wynika, że za tę praktykę wypłat w gotówce odpowiada jeszcze poprzedni zarząd Andrzeja Siezieniewskiego. Wówczas uzasadniano to niestabilną sytuacją polityczną na Ukrainie. Z tą praktyką zerwano dopiero niedawno, po odwołaniu Czabańskiego i Targalskiego. Nowy zarząd poprosił Abramczuka o założenie konta i teraz tam są przelewane pieniądze.

Audytor odkrył jeszcze jedną transakcję gotówkową: 11 tys. dol. dostało wydawnictwo Medisont za przygotowanie "Ilustrowanego tematycznego słownika dla dzieci białorusko-polskiego i polsko-białoruskiego". To też decyzja Targalskiego.

Karty służbowe na prywatne wydatki

Kontrolerzy stwierdzili też, że w spółce nie było żadnych zasad korzystania ze służbowych kart kredytowych. Prezes Czabański wydał na cele prywatne ponad 7 tys. zł.

Czabański: - Spieszyłem się na zjazd Europejskiej Unii Nadawców, musiałem kupić garnitur i koszulę. Wszystko zwróciłem.

"Gazeta": - Dlaczego nie zapłacił pan kartą prywatną?

Czabański: - Bo nie miałem jej przy sobie.

"Gazeta": - Nosił pan zawsze służbową, a prywatnej nie?

Czabański: - Nie pamiętam, to było dawno temu.

Audytorzy nie byli w stanie zweryfikować wydatków prezesa "na usługi gastronomiczne opisywane jako spotkania służbowe". Na fakturach nie było żadnych informacji, o kogo chodziło.

Audytorzy chcieli to sprawdzić w komputerowym kalendarzu Czabańskiego, ale 14 stycznia br. (cztery dni po odwołaniu go przez radę nadzorczą) kalendarz zniknął z komputera wraz z wszystkimi mailami prezesa z ostatnich dwóch lat.

Czabański bardziej konkurencyjny

Powołując Czabańskiego na prezesa latem 2006 r., zdominowana przez PiS rada nadzorcza zmieniła mu na lepszą umowę o pracę: z 6 do 12 miesięcy wydłużyła mu okres, kiedy na prawo do odszkodowania z tytułu zakazu pracy u konkurencji. Przez ten czas ma prawo do 12 miesięcznych pensji, czyli w sumie 223 tys. zł.

Jednocześnie z 6 do 9 miesięcy wydłużyła okres, kiedy prezes ma prawo do odszkodowania za odwołanie przed upływem kadencji - w sumie 167 tys zł. Oznacza to, że za odwołanie Czabańskiego radio zapłaci blisko pół miliona złotych. Za Targalskiego - "tylko" 120 tys. zł

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją

Grammy żegna W. Houston

Dziś w nocy po raz 54. rozdane zostaną muzyczne odpowiedniki Oskarów. Twórcy widowiska chcą oddać specjalny hołd zmarłej w sobotę Whitney Houston