http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Koniec świata filmu po 20

Rozmawiała Miłada Jędrysik
2010-01-11, ostatnia aktualizacja 2010-02-12 12:29

Schwarzenegger, blacha wystającą z głowy - jeszcze niedawno tak myśleliśmy o sztucznej pamięci. Dziś dzięki komórkom i komputerom sami stajemy się biologiczno-technicznymi hybrydami


fot. AG


Rozmowa z medioznawcą Mirosławem Filiciakiem* i socjologiem Alkiem Tarkowskim**

Miłada Jędrysik: Socjologowie mówią dziś o nowej kategorii wykluczonych - to ci, którzy nie korzystają z internetu. W czym właściwie mieliby mieć gorzej?

Mirosław Filiciak: W Polsce obszar cyfrowego wykluczenia pokrywa się z obszarem innych wykluczeń. Tam, gdzie nie ma dostępu do internetu, już przedtem utrudniony był dostęp do dóbr kultury i usług. W latach 90. uważano, że dzięki internetowi wszyscy będziemy bogatsi i szczęśliwsi, bo jeśli damy go tym wykluczonym, to wyrwą się z zaklętego kręgu. Jednak dostęp do komputera i internetu to nie wszystko.

Alek Tarkowski: Spośród osób, które mają internet w domu, 20 proc. z niego nie korzysta. To zapewne dziadkowie lub rodzice użytkowników. Żyją w świecie, gdzie jest telewizja i telefon.

Ale gdyby ci dziadkowie mogli dzwonić do wnuków w Ameryce za darmo albo tanio przez internet kupować, to żyłoby się im wygodniej.

A.T.: Moja mama kupuje przez internet już chyba więcej niż ja. Bardzo lubi muzykę rosyjską, okolice Wysockiego, wynalazła sobie sklepy internetowe i ściąga muzykę w ilościach poważnych. Z badań sieci wynika, że także w grupie wiekowej 50+, 60+ istnieją bardzo aktywni użytkownicy internetu.

M.F.: W wielu domach młodzi ludzie mają status eksperta od technologii, kogoś, kto może sprawdzić w porównywarce ceny i potrafi kupić coś taniej. Sukces serwisu Nasza-klasa pokazał, że jeśli jest w sieci coś ciekawego dla starszych ludzi, to oni z pomocą rodzin tam trafią.

Nasza-klasa to polski fenomen. Zebrali się tam ludzie, mogłoby się wydawać, dalecy od internetu - z mniejszych miejscowości, gorzej wykształceni, mniej zarabiający.

A.T.: W polskich serwisach społecznościowych powtarza się zjawisko, z jakim mieliśmy do czynienia już w USA - badaczka internetu danah boyd wykazała, że w różnych serwisach gromadzą się różne grupy społeczne. Użytkownik Facebooka to ktoś inny niż użytkownik Naszej-klasy. Zwykle jest z dużego miasta, ma wyższe wykształcenie lub studiuje. Ale jest też taki serwis fotograficzny Garnek.pl, z którego korzystają z kolei przede wszystkim ludzie z małych miasteczek i wsi.

M.F.: Myślimy o internecie jako o monolitycznej technologii. Tymczasem internet 15-latka jest zapewne zupełnie inny niż nasz. Właśnie razem z zespołem socjologów kończę pracę nad projektem "Nowe media a uczestnictwo Polaków w kulturze", finansowanym przez Ministerstwo Kultury. Przeglądaliśmy m.in. serwisy używane przez licealistów. Okazało się, że w polskim internecie ogromnie popularne są serwisy, z których istnienia w ogóle nie zdawałem sobie sprawy.

Każdy znajdzie dla siebie niszę.

A.T.: Może kultura zawsze była niszowa, tylko nie było to aż tak widoczne. Tak czy inaczej, coraz częściej mam wrażenie, że dziś nie mamy wspólnego mianownika kulturowego.

M.F.: Tyle że internet nie jest tutaj przyczyną, ale skutkiem. W raporcie o stanie kultury miejskiej, przygotowanym pod kierownictwem profesor Fatygi i profesora Burszty pojawiła się teza, że dziś nie ma już kultury, tylko federacja subkultur. Kultura była kiedyś bardziej spójna również z tego względu, że liczba kanałów jej dystrybucji była ograniczona. Wszystkie dzieci oglądały te same wieczorynki, wszyscy rodzice te same filmy po dzienniku telewizyjnym.

Ale mainstream kultury masowej, napędzany wielkimi pieniędzmi, nadal będzie istniał. "Avatara" obejrzą miliony.

A.T.: Tak do końca tego nie wiemy. Możliwe, że istnieje jądro kultury złożone z ludzi, którzy mają wspólne i jednolite doświadczenia. Ale także oni też siedzą równocześnie w swoich niszach.

Pewnie wspólne dla nich wszystkich jest to, że pójdą na "Avatara", ale poza tym jeden zbiera spławiki, a drugi pasjonuje się afrykańskimi psami.

M.F.: Internet daje nam gigantyczne możliwości eksplorowania tych nisz. W naszym badaniu licealistów wychodziły niesamowite rzeczy - np. jeden z towarzyszących nam fotografów spotkał nastolatka, który całą wiedzę o fotografii czerpał z internetu i potrafił tego fotografa zagiąć. Spotkaliśmy też chłopaka, który jest fanem Metalliki i ma na swoim komputerze 11 tys. nagrań tego zespołu.

Nie wystarczy mieć internet. Z badań wynika, że ludzie gorzej wykształceni, z mniejszych miejscowości, używają go w większym stopniu do rozrywki niż kreatywnie.

A.T.: Chyba wszyscy jesteśmy mniej kreatywni, niż wynikałoby to z możliwości komputerów czy oprogramowania. Weźmy dowolny program, którego używamy, i zobaczmy, ile z jego funkcji stosujemy na co dzień. Pewnie z 5 proc. Ale dzięki sieci można odkryć, że kreatywne są osoby, po których byśmy się zupełnie nie spodziewali takich fajerwerków - przyjmując tradycyjne założenie, że twórcze są jedynie lepiej wykształcone elity.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Chcesz iść na mecz? Idź do kina

Łatwiej chyba polecieć na Marsa niż dostać się na mecz naszej reprezentacji

Ale POleciało

PO ma najgorsze notowania i najmniejszą przewagę nad PiS od wygranych wyborów. Tych z 2007 r. - pokazuje sondaż TNS OBOP. Urosły słupki PiS, Ruchu Palikota i SLD

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna