http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Cud mniemany, czyli internet hula po całej Polsce

Tomasz Grynkiewicz
2009-02-16, ostatnia aktualizacja 2009-02-16 13:09

Przez biurokratyczną pomyłkę zablokowane są miliony euro unijnych dotacji na rozwój sieci w kraju. Bo z map MSWiA wynika, że internet jest praktycznie w całej Polsce.

Ludzie blogi piszą.
fot. AG
Ludzie blogi piszą.

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



- Aż przyklęknąłem, jak przeczytałem odpowiedź z ministerstwa -mówi "Gazecie" Andrzej Banach, właściciel spółki Net-Komp z podlaskiego Kolna. Gdy w grudniu 2008 r. rozpoczął się nabór wniosków o unijne dotacje, Banach złożył projekt -chciał pokryć siecią cały powiat, dociągając internet do 64 miejscowości i wiosek.

Pieniądze z unijnego programu, w sumie 200 mln euro, są przeznaczone na walkę z wykluczeniem cyfrowym, czyli zapóźnieniem cywilizacyjnym wynikającym z braku dostępu do nowoczesnych technologii.

Dzięki nim lokalni operatorzy mieliby za co inwestować na mało opłacalnych terenach i mogliby dostarczyć mieszkańcom szybki - jak na polskie warunki - internet o prędkości 2 Mb/s.

Podstawowy wymóg: inwestycje muszą obejmować miejsca, w których sieci nie ma.

Banach wyliczył, że dzięki dotacji po roku zacznie zarabiać. I wtedy przyszła odpowiedź: "Z przykrością informuję, że do objęcia dofinansowaniem (...) nie kwalifikuje się żadna z wymienionych miejscowości".

Z map, którymi posługuje się MSWiA przy ocenie wniosków, wynikało, że w każdej wymienionej przez Banacha miejscowości dostęp do internetu jest.

- Ja przecież dobrze znam te wsie. W wielu z nich ledwie działa GPRS [najwolniejszy przesył danych w sieciach komórkowych], w niektórych ludzie nawet stacjonarnego telefonu nie mają - twierdzi przedsiębiorca. Na mapach dobrze wypadła też Wielkopolska. Znajomy operator napisał Banachowi: „W urzędzie marszałkowskim usłyszeliśmy, że raczej nie mamy szans na środki, bo u nas »wszystko jest i w ogóle «”. Machnął ręką i nie złożył nawet wniosku.

Podobnie w Małopolsce -choć urząd marszałkowski od dawna powtarzał, że zagrożonych wykluczeniem cyfrowym jest ponad 300 tys. gospodarstw domowych, na mapie ponad 90 proc. województwa jest w zasięgu szybkiego internetu.

To ewenement w światowej skali.

Tymczasem w każdym możliwym rankingu dostępu do szybkiego internetu Polska wlecze się w ogonie. -200 mln euro -wzdycha Daniel Kulesza, właściciel pomorskiego operatora Netlog. - Z takimi dotacjami szybko zlikwidowalibyśmy wykluczenie cyfrowe na wielu terenach Polski - zapewnia. Gdyby nie mapy. Które - o ironio - powstały, by operatorzy internetowi nie oszukali urzędników, wnioskując o dotacje do rentownych projektów.

Jak udało się uzyskać tak fantastyczne wyniki w dostępie do internetu?

MSWiA tłumaczy, że chciało zaoszczędzić. I wzięło dane z map zrobionych przez spółkę ITTI na potrzeby znacznie większych projektów - szerokopasmowych sieci regionalnych. Tam drobne nieścisłości były mniej zauważalne, w skali mikro -wyszły od razu. - Zbierając dane, przyjęto z góry, że z każdego nadajnika mamy taki sam zasięg -wyjaśnia Łukasz Jop z iNet Group ze Śląska. Przez to nawet tam, gdzie operator z trudem sięgał z internetem na 2 km, i to tylko w jedną stronę, na mapie powstawało kółko o promieniu 8 km. - Nikt nie uwzględniał, czy obok jest pagórek albo las, który zasłania nadajnik. Zupełnie jakby nagle Polska stała się całkiem płaska - ironizuje Jop.

Nawet dane dużych operatorów -o czym w zeszłym tygodniu "Gazecie" opowiadała Anna Streżyńska, szefowa UKE - są zwykle podkoloryzowane. -W końcu każdy chce się jak najlepiej zaprezentować. Np. operator zaznacza: w tym miejscu mam zasięg. Ale potem okazuje się, że jego maszt został zasłonięty przez budynek i sygnał nie wszędzie dociera - mówiła.

MSWiA problem zna -wspominała o nim też niedawno "Gazeta Prawna". Wioletta Paprocka, rzecznik resortu, zapewnia, że ministerstwo prowadzi "intensywne konsultacje". I pracuje nad zmianą weryfikacji projektów, być może nawet zrezygnuje z map. Ale dopiero od czerwca.

Dlaczego? - Nie można zmienić zasad w trakcie trwania naboru wniosków - tłumaczą w resorcie.

MSWiA już w ubiegłym roku przesunęło start projektu z maja na grudzień. - Byłem przekonany, że w listopadzie będę z koparką na budowie - mówi Michał Matuszewski z Gryfic. Na początku 2008 r. otrzymał promesę kredytową, ale w styczniu wygasła. Tymczasem kryzys zaostrzył politykę kredytową w bankach, a w woj. zachodniopomorskim

nabór nawet się nie zaczął. Szczęście w nieszczęściu, że po wpadce z mapami MSWiA wnioski mają być sprawdzane na bieżąco i nie na biurku warszawskiego urzędnika, ale w konkretnej gminie.

Łącznie do końca stycznia firmy zgłosiły inwestycje warte ponad 9 mln zł. MSWiA nie odpowiedziało nam jednak, ile wniosków odrzucono. -A niedawno czytałem w jednej z gazet, że małe firmy nie potrafią wykorzystać przyznanych funduszy -mówi Kulesza.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Białoruś oskarża Polskę o finansowanie zamachu stanu

Tak twierdzi reżimowa telewizja Białoruś 1. Powołuje się przy tym na sfałszowaną depeszę polskiego MSZ

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego