http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jeden raport hazardowej. Cztery zdania odrębne: PO, PSL, PiS, SLD

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2010-08-06, ostatnia aktualizacja 2010-08-06 18:38

Zbigniew Chlebowski był "narzędziem" prowadzenia nielegalnego lobbingu na rzecz branży hazardowej - napisał w swoim zdaniu odrębnym Bartosz Arłukowicz z klubu Lewicy. Posłowie PiS w swoim dokumencie też piszą o nielegalnym lobbingu. I składają zawiadomienie do prokuratury


Fot. Wojciech Olkuonik / Agencja Gazeta
SERWISY
W czwartek śledczy z komisji hazardowej przegłosowali sprawozdanie kończące ich pracę. Za - głosowali politycy PO i poseł PSL. Przeciw - byli śledczy z PiS i wiceszef komisji z klubu Lewica.

Dzień wcześniej przez siedem godzin głosowali poprawki do raportu. Spowodowało to, że w niektórych miejscach dokument był sprzeczny. Mirosław Sekuła, przewodniczący komisji dał dobę tym, którzy chcieli złożyć zdania odrębne do stanowiska komisji. Zdania odrębne napisali posłowie PiS: Beata Kempa i Andrzej Dera, Bartosz Arłukowicz z klubu Lewica, Franciszek Stefaniuk z PSL i posłowie PO: Mirosław Sekuła i Jarosław Urbaniak. Dwaj ostatni złożyli w sekretariacie komisji właściwie dokument będący pierwszą wersją sprawozdania Mirosława Sekuły. Uzupełnili go tylko o niektóre poprawki.

Dlatego przeczytamy, że komisja nie wierzy, że już po wybuchu tzw. afery hazardowej, Mirosław Drzewiecki nie spotkał się z Ryszardem Sobiesiakiem. Nie ma jednak stwierdzenia, że do przecieku doszło w dniach od 12 sierpnia do 10 września 2009 r. Taką poprawkę do raportu złożył Bartosz Arłukowicz, a śledczy ją przyjęli. Politycy PO jednak ją wykreślili, sugerowała bowiem, że przeciek mógł być z Kancelarii Premiera. A zdaniem śledczych z Platformy jedyny przeciek jaki był w tzw. aferze hazardowej to z CBA do "Rzeczpospolitej". Najkrótsze zdanie odrębne miał Franciszek Stefaniuk. Poseł PSL napisał je na dwóch kartkach. - Zwracam uwagę, że ten materiał powinien trafić do organów kontrolnych i prokuratury. I na to, czego według mnie komisja nie wyjaśniła. Nie zażądała żadnych ekspertyz ekonomicznych na temat skutków wprowadzenia dopłat do ustawy hazardowej - mówi Stefaniuk. Dodaje, że w zdaniu odrębnym zasugerował, by NIK lub prokuratura znalazły autora projektu ustawy hazardowej z 2006 roku, który miał trafić do "Sejmu" jako projekt klubu PiS, a nie rządowy "departament gier w ministerstwie finansów miał być uwikłany".

Arłukowicz: Nie było urzędniczej pomyłki

Poseł Lewicy miał o wiele więcej do powiedzenia. I swoje wnioski o aferze zawarł na ponad stu stronach. Nie oszczędza w nich głównych bohaterów: Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego. O pierwszym pisze, że był "narzędziem" do prowadzenia nielegalnego lobbingu na rzecz branży hazardowej. Jego zdaniem Chlebowski przekroczył znacznie ramy działalności poselskiej, a obiecując swoim rozmówcom podejmowanie działań w związku z pracami legislacyjnymi nad ustawą hazardową umożliwiał im nielegalny lobbing. A sprawą powinna zająć się prokuratura. O piśmie z 30 czerwca 2009 r. do resortu finansów, w którym ówczesny minister sportu rezygnuje z dopłat, Arłukowicz pisze, że nie było "przypadkową pomyłką urzędniczą, ale działaniem, które zostało przeprowadzone zgodnie z planem". - Oceniłem też wątek konkursu w Totalizatorze i aktywności Marcina Rosoła (były szef gabinetu politycznego Drzewieckiego - red.). Przekroczył swoje kompetencje - mówi Arłukowicz. Zaznaczył, że we wrześniu przedstawi dziennikarzom pełną wersję wydarzeń i informację z prac komisji. - Czas, który dostaliśmy od przewodniczącego był za krótki - stwierdził.

Kempa: Chcemy utajnionego posiedzenia Sejmu

Beata Kempa tuż przed godz. 14 w piątek złożyła zdanie odrębne. Napisała je wspólnie z Andrzejem Derą. Ma 126 stron i dwie części. Jawną - zawiera wnioski i opis afery. I tajną, gdzie przeanalizowane są stenogramy z niejawnych przesłuchań świadków. Jest też zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez premiera Donalda Tuska i szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego. 

Posłowie PiS uważają, że obaj przekroczyli swoje kompetencje, gdy Arabski przyznał szerokie uprawnienia ministrowi ds. służb specjalnych. Ich zdaniem nie miał na to podstawy prawnej. "w szczególności zadania związane z realizowanymi przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów kompetencjami Prezesa Rady Ministrów dotyczącymi nadzoru i koordynacji działalności ABW, AW, CBA, SKW i SWW" - napisali w uzasadnieniu. Beata Kempa zapowiedziała, że zwróci się do marszałka Sejmu z prośbą, by zorganizował niejawne posiedzenie posłów - tak, by wszyscy mogli poznać wnioski PiS zawarte w tajnej części raportu. W tej jawnej politycy partii Jarosława Kaczyńskiego opisują jak ich zdaniem wyglądała afera hazardowa. - W toku prac nad rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych, w okresie od lipca 2008 r. do października 2009 r., miał miejsce bezprawny (pozaustawowy) lobbing. Działania o takim pozaprawnym charakterze prowadziły dwie osoby związane z rynkiem hazardowym w Polsce - Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek, wiceprezes Związku Pracodawców Prowadzących Gry Losowe i Zakłady Wzajemne. W szczególności działania R. Sobiesiaka i J. Koska były ukierunkowane na wywarcie wpływu na Ministra Sportu i Turystyki Mirosława Drzewickiego - napisali w dokumencie. Piszą też, że ich zdaniem przeciek mógł być z Kancelarii Premiera. - Chlebowski i Drzewiecki powinni być pociągnięci do odpowiedzialności karnej - uważa Kempa.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':