http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hazardowa kończy się niczym

Wojciech Czuchnowski
2010-08-06, ostatnia aktualizacja 2010-08-05 19:54

Koniec prac komisji hazardowej. Raport pełen sprzeczności. Posłowie opozycji spacyfikowani - mają tylko 24 godziny na napisanie stanowisk do końcowego raportu

SONDAŻ
Komisja hazardowa

Była niepotrzebna
Mogła być przydatna, ale niczego nie ustaliła
Była dobrą komisją
Nie intersowała mnie wcale

Wczorajsze ostatnie posiedzenie komisji, która działała od listopada 2009 r., zaczęło się od awantury.

Bartosz Arłukowicz (Lewica) wyliczał sprzeczności, jakie zawiera ostateczna wersja raportu po przyjęciu w środę przez komisję 45 poprawek.

Na stronie 285 raport oczyszcza byłego przewodniczącego klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego z zarzutów o nielegalny lobbing przy ustawie hazardowej i stwierdza, że Chlebowski nie prowadził rozmów w tej sprawie. Tymczasem na stronach 211, 212 i 285 można przeczytać, że do takich rozmów jednak dochodziło.

Na stronach 285 i 286 znalazły się sprzeczne stwierdzenia dotyczące byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Raz można przeczytać, że gdy latem 2009 r. przekazywał premierowi Tuskowi informacje o nieformalnych kontaktach polityków jego partii (Chlebowskiego i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego) z biznesmenem branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem, jego intencją było zabezpieczenie procesu ustawowego. Zaraz obok czytamy, że Kamiński manipulował materiałami i nie miał wobec premiera czystych intencji.

W innym miejscu raportu mowa jest o tym, że premier po otrzymaniu informacji od CBA nie popełnił żadnego błędu, a kilka stron dalej, że błąd zrobił. Bo nie powinien po rozmowie z Kamińskim wzywać Drzewieckiego, co mogło wzbudzić podejrzenia polityka.

- Nad takim wewnętrznie sprzecznym dokumentem będziemy głosowali - mówił Arłukowicz. - To efekt pana poprawek - odciął się przewodniczący Mirosław Sekuła (PO). A posłowie Sławomir Neumann i Jarosław Urbaniak (obaj z PO) dowodzili, że wniesienie do spójnego projektu autorstwa Sekuły zmian osłabiających niektóre stwierdzenia wprowadziło do raportu chaos.

- Ktoś płacze nad rozlanym mlekiem, które sam specjalnie wcześniej rozlał. Znał pan zapisy raportu i pana obowiązkiem było zaproponować usunięcie sprzecznych z pana poprawkami fragmentów - mówił Urbaniak.

- Te poprawki były jedynym sposobem na naprawienie tego nierzetelnego raportu. Dążycie do tego by byle jak, jak najszybciej przyjąć raport, który jest nieuczciwy i oczyszcza ludzi, którzy brali czynny udział w tej sprawie. To wstyd - mówił Arłukowicz.

Rzeczywiście raport nie tylko stwierdza, że nie można postawić politykom PO zarzutów kryminalnych, ale nawet nie można mówić, że brali udział w nielegalnym lobbingu i w ogóle w rozmowach o ustawie hazardowej. Ich zachowania w relacjach z biznesem hazardowym nazywa zaledwie "niewłaściwymi" lub "niestandardowymi".

Arłukowiczowi wtórowali posłowie PiS. - Raporcie, jestem zniesmaczony tym, że muszę cię czytać, proszę cię, żebyś spłonął ze wstydu - szydził Andrzej Dera.

- Dopóki będzie rządziła PO, nie będą już wykryte żadne afery z jej udziałem, przyjdzie nam żyć w kraju zgniłych obyczajów, będziemy żyć w dyktaturze, Platforma zabiła prawdę - mówiła Beata Kempa (PiS).

Raport przyjęto czterema głosami PO i PSL przeciwko trzem głosom PiS i Lewicy. To było do przewidzenia. Wstrząs nastąpił, gdy po przerwie Mirosław Sekuła został wybrany na sprawozdawcę komisji. I już jako sprawozdawca skorzystał z przepisu, by bez głosowania wyznaczyć posłom termin na napisanie tzw. zdań odrębnych do przegłosowanego dokumentu. Zadecydował: 24 godzin

Nie pomogły apele Arłukowicza, Kempy, Franciszka Stefaniuka (PSL), by dać bardziej realny czas - przynajmniej tydzień. - Proszę, by na koniec prac uszanował pan podstawowe prawo opozycji do odrębnego zdania - wzywał Arłukowicz.

Ale Sekuła nie zmienił zdania. Jeśli dziś do godziny 13 posłowie nie przyniosą swoich wersji raportu, nie będzie szans, by weszły one do materiałów z prac komisji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':