http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kempa: Na tej komisji zaczęła się dyktatura PO

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2010-08-05, ostatnia aktualizacja 2010-08-05 15:04

Kolejna awantura na komisji hazardowej. - Ten raport jest nieuczciwy. Oskarża ludzi niewinnych, a oczyszcza tych, którzy brali czynny udział w sprawie. To wstyd - mówił Bartosz Arłukowicz. Beata Kempa atakowała: - "Na tej sali zaczęła się dyktatura. PO pokazała jak można zabić prawdę". Sprawozdanie z prac komisji przegłosowano.

Beata Kempa
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Beata Kempa

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ledwo zaczęło się posiedzenie komisji śledczej ds. afery hazardowej już zaczęła się awantura. Wczoraj późnym wieczorem przewodniczący komisji rozesłał śledczym projekt raportu końcowego z prac komisji z poprawkami, które tego dnia przez siedem godzin głosowano. - Każe pan pracować ludziom po nocy i stąd pewnie te błędy, które mamy w raporcie - krytykował Bartosz Arłukowicz i odczytał fragment z raportu, który brzmiał: "komisja uznała, że minister komisja uznała". Beata Kempa wtrąciła, że na jednej ze stron nazwisko Mariusza Kamińskiego jest napisane na trzy sposoby. - Panie przewodniczący, czy pan przeczytał dokument? - dopytywała Kempa.

- Odpowiem jak zostanę wezwany przed komisję śledczą - odpowiedział Mirosław Sekuła. - Proszę, żeby odnosić się do sprawozdania, a nie do przewodniczącego komisji.

To zdanie od razu podchwycił Andrzej Dera. I zakpił: - Szanowny sprawozdaniu komisji śledczej, zawierasz sprzeczności, jestem zniesmaczony tym, że cię muszę czytać. Gdybyś potrafił to prosiłbym żebyś spłonął ze wstydu - mówił.

Sekuła z uśmiechem odparł: - No cóż, tej uwagi nie sposób komentować.

Jedyny sprawiedliwy w komisji

Arłukowicz zaczął wykazywać sprzeczności zawarte w raporcie: - W tym samym raporcie raz piszemy, że Chlebowski nie rozmawiał z biznesmenami z branży hazardowej o ustawie, w innym miejscu, że rozmawiał - wytykał. I stwierdził: - Będziemy głosowali nad tym, że komisja nie znalazła dowodów na nielegalny lobbing, nie ma też dowodów na udział Zbigniewa Chlebowskiego - irytował się.

Sławomir Neumann z PO też się zirytował: - Już wczoraj, kiedy przyjmowaliśmy poprawki, wiedzieliśmy, że raport będzie niespójny. Bijmy się w pierś, nie udawajmy, że jesteśmy sprawiedliwi. Jest niespójny i można go naprawić jedynie składając zdania odrębne. Dużym nadużyciem jest udawanie jedynego sprawiedliwego, kiedy wczoraj się głosowało za poprawkami - mówił.

Wsparł go partyjny kolega Jarosław Urbaniak: - Nie wiem czy śmiać się czy płakać. Bo jak widzę, że ktoś płacze nad rozlanym mlekiem, które sam rozlał, to nie wiem.

Arłukowicz im odpowiedział: - Rozumiem, że posłowie Neumann i Urbaniak oczekują, że przeproszę za to, że zgłosiłem poprawki do raportu, który mówił, że nic się nie stało. Za to, że pracowałem. Panowie głosujcie. Macie większość. Wczoraj przegłosowaliście to, że Grzegorz Schetyna spotkał się z Sobiesiakiem rok później, niż było naprawdę. Głosujcie - drwił Arłukowicz. - Ale mam świadomość do czego zmierzacie. Żeby jak najszybciej zamknąć raport. Dobrze, że jest instytucja zdania odrębnego, bo będzie wiadomo jakie kto ma zdanie. Ten raport jest nieuczciwy, oskarża ludzi niewinnych, a oczyszcza tych, którzy brali czynny udział w sprawie. To wstyd.

Szkolenia z "odwracania kota ogonem"

Beata Kempa atakowała śledczych z PO: - Chyba przeszliście szkolenia pod tytułem "Odwracanie kota ogonem". Ale panie pośle Urbaniak, pan kiedyś tu na tej sali podważał moje wykształcenie, a ja się pytam co jest z pana logiką? Gdyby pan z tą logiką przyłożył się do reanimacji tego trupa, tych wypocin, które przyniósł nam tu pan Sekuła, to może zauważyłby pan, że tego nie da się reanimować. Poseł Arłukowicz próbował to reanimować. Ale on ma to we krwi (Arłukowicz jest lekarzem - red.). Tu na tej komisji zaczęła się dyktatura, tu PO pokazała jak można zabić prawdę - mówiła.

Przewodniczący komisji, by uciąć tę awanturę, zarządził głosowanie nad raportem. Ale znów wywiązała się dyskusja. Tym razem włączył się Franciszek Stefaniuk: - Jeśli dziś nie przyjmiemy tego raportu, zablokujemy dalsze prace komisji, bo proces składania zdań odrębnych nie będzie się mógł zacząć.

Awantura o posła sprawozdawcę

W końcu politycy PO i PSL przegłosowali raport komisji. Przeciw byli: Bartosz Arłukowicz z klubu Lewica, Beata Kempa i Andrzej Dera z PiS.

Potem Komisja musiała wybrać posła sprawozdawcę, który przedstawi raport Sejmowi. Padły dwie kandydatury: Bartosza Arłukowicza (zgłosiła Beata Kempa) i Mirosława Sekuły (zgłosił Sławomir Neumann). Głos posła PSL przeważył i wybrano przewodniczącego Sekułę. Zgodnie z prawem to przewodniczący i poseł sprawozdawca umawiają się kiedy podpiszą raport. W tym przypadku o wszystkim zdecyduje Sekuła. I zadecydował, że do jutra do godz. 13 śledczy mają czas na przedstawienie zdań odrębnych. - Pan nam uniemożliwia napisanie rzetelnych zdań odrębnych - mówił Dera.

Stefaniuk apelował do Sekuły: - Niech pan da czas opozycji. Ale Sekuła się nie ugiął: - Posłowie mieli czas, żeby przygotować zdania odrębne. O tym, że je napiszą mówili od dawna.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 49 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':