http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sykucki: Sobiesiak często mówił: KGB-CBA

Wojciech Czuchnowski
2010-03-20, ostatnia aktualizacja 2010-03-19 20:09

Sławomir Sykucki, b. szef Totalizatora, zapewniał wczoraj komisję hazrdową: - Nie miałem wpływów w urzędach i Totalizatorze Sportowym. Ale w podsłuchach CBA twierdził, że "ma głosy" w radzie nadzorczej


Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
"Sobiesiak pojechał po bandzie"
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Sykucki to były dyrektor departamentu gier w Ministerstwie Finansów i prezes Totalizatora w latach 1995-2000. Przed komisją stanął, bo występuje w kilku rozmowach telefonicznych Ryszarda Sobiesiaka, biznesmena z branży hazardowej, podsłuchanych w 2009 r. przez CBA. Rozmowy dotyczą załatwienia pracy w zarządzie Totalizatora córce Sobiesiaka Magdalenie. Sykucki mówi w nich, że można tu liczyć na głos w radzie nadzorczej urzędniczki Ministerstwa Sportu Moniki Rolnik, a 24 sierpnia stwierdza, że "ma dwa kolejne głosy w radzie". W innej rozmowie tłumaczy, że gdy Sobiesiakówna wejdzie do zarządu, to "można tak podzielić rynek, że Totalizator będzie miał pieniądze i prywatni będą mieli pieniądze", i dodaje: "Jeśli Magda będzie się słuchać, to wszyscy będą zadowoleni". Posłowie pytali go, co miał na myśli. - To jest pół zdania wyrwanego z kontekstu, którym jestem katowany - odparł Sykucki, dodając, że o pełnej treści mówił w prokuraturze, gdzie pouczono go, że nie może o swoich zeznaniach mówić na otwartych posiedzeniach komisji.

Takie samo pouczenie otrzymał z CBA, gdzie też był przesłuchiwany. Dlatego nie może np. powiedzieć o szczegółach swoich rozmów z Sobiesiakiem ani zrelacjonować rozmowy z jego córką, która poinformowała Sykuckiego, że rezygnuje ze startu w konkursie do zarządu TS. Sykucki tłumaczył, że jako osoba znająca realia Totalizatora przygotowywał córkę Sobiesiaka do konkursu. Spotykał się z nią pięć albo sześć razy latem. Miał czas, bo jego rodzina wyjechała na wczasy. Robił to za darmo, bo lubił Sobiesiaka. Co znaczyło, że ma głosy w radzie? Sykucki: - Chodziło o to, że potrafię przewidzieć zachowania członków rady ze strony załogi. A głos Moniki Rolnik? Sykucki: - Byłem pewny, że wysłuchawszy Magdy, będzie na nią głosować. Świadek przedstawiał Sobiesiaka jako człowieka z "manią prześladowczą" na punkcie zainteresowania służb specjalnych jego interesami. - W rozmowach telefonicznych Sobiesiak często mówił CBA-KGB, a wcześniej KGB-UOP - opisywał. Na moment zelektryzował posłów informacją, że od 24 do 30 września był na wczasach z ówczesnym szefem CBA Mariuszem Kamińskim. Szybko jednak okazało się, że tylko tam i z powrotem lecieli tym samym samolotem. Nie zamienili ani słowa. Dzień po powrocie w "Rzeczpospolitej" ukazały się stenogramy z podsłuchów CBA. - Pomyślałem wtedy o Kamińskim, że szkoda, że mnie nie uprzedził - żartował Sykucki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kibole napadli na piłkarzy. Siedmioletnich

Grupa kiboli Arki Gdynia zaatakowała piłkarzy Lechii Gdańsk z rocznika... 2004! Napastnicy zrywali z dzieci koszulki i bili rodziców, którzy stanęli w ich obronie

Kogo lekceważy Palikot?

Janusz Palikot, skoro aspiruje do roli polityka lewicowego, powinien pamiętać, że lewica nie uważa płacenia podatków za akt wrogi ludzkości