Przed komisją Marcin Rosół nie wypierał się swojej znajomości z Sobiesiakiem, jego synem i córką. Opowiadał o spotkaniach w ministerstwie sportu. Jednak bagatelizował te relacje, twierdząc, że nie pomagał w interesach Sobiesiaków, a jego jakiekolwiek działanie było kurtuazyjne, wynikające z grzeczności urzędnika wobec petenta. Tak miało być z prośbą Sobiesiaka o przefaksowanie z ministerstwa środowiska zgody Lasów Państwowych na wycinkę lasu w Zieleńcu pod budowę wyciągu - inwestycji biznesmena z Dolnego Śląska. Były szef gabinetu politycznego ministra sportu zeznał przed komisją, że owszem decyzję przefaksował we wrześniu 2008 roku, ale nie zna nawet treści dokumentu. Nie pamiętał - kto mu wydał tę decyzję, do kogo dzwonił w tej sprawie, i w jakiej roli występował. Powiedział, że na nikogo w tej sprawie nie naciskał.
Wtorkowa "Rzeczpospolita" publikuje zdanie z rozmowy Rosoła z Sobiesiakiem, z którego wynika, że jednak mógł on dokładnie wiedzieć o co chodzi biznesmenowi. Rosół informuje, że "wysłał materiał i minister poprosił urzędników, żeby jak najszybciej wydali decyzję środowiskową". Dzień później, według "Rz" Rosół miał zapewniać Sobiesiaka, że wszystko idzie pozytywnie, choć decyzji jeszcze nie ma - czytamy w "Rz".
Gazeta przypomina, że 22 września zawiedziony Sobiesiak dzwoni do byłego ministra sportu. - No nie zrobię tego wyciągu na zimę jak k... - mówi. Chce, by zgodę na wylesienie przesłać mu faksem. Minister Drzewiecki miał interweniować. "Tego dnia Sobiesiak co najmniej dwa razy rozmawia z Rosołem, przekazując mu numery faksów sekretariatu urzędu gminy w Dusznikach i swoje. Następnego dnia Rosół wysyła faks biznesmenowi" - czytamy w "Rz".
Rosół ponownie zapewnia, że nie wpływał na decyzję Lasów Państwowych. Że nie rozmawiał na ten temat z byłym ministrem sportu.
Jednak "Rz" przypomina jeszcze jedno zdanie z podsłuchanych przez CBA rozmów. To, jak w listopadzie 2008 roku, Rosół mówi do Sobiesiaka: "My załatwiliśmy ci wycinkę, ale śniegu ci nie załatwimy".
PiS chce, by komisja śledcza, która zajmuje się badaniem czy biznesmeni próbowali wpływać na kształt ustawy hazardowej, zajęła się również wątkiem inwestycji Ryszarda Sobiesiaka. W tym tej z Zieleńca. Na to jednak nie zgadza się PO.