Relacja na żywo z pierwszych przesłuchań prze Komisją ds. afery hazardowej - czytaj
Na briefingu posłowie
PiS zaatakowali komisję: - To dzień, w którym potwierdza się, że komisja nie jest przygotowana do prowadzenia tak trudnej sprawy. Trzeba tak ściągać świadków, by wyjaśnić co najważniejsze. Taką osobą, która mogłaby być drogowskazem w tej sprawie jest
Mariusz Kamiński - mówił
Zbigniew Wassermann. Wytknął, że komisja nadal nie ma ekspertów, którzy mogliby konfrontować to o czym mówią świadkowie.
Beata Kempa zdradziła, że rano, pół godziny przed posiedzeniem komisji, zebrało się poszerzone prezydium. - Próbowano zmusić mnie do zmodyfikowania mego wniosku w sprawie bilingów - mówiła - I wykreślenia z niego nazwiska Grzegorza Schetyny.
Na ostatnim posiedzeniu komisji Kempa wystąpiła z wnioskiem o to, by prokuratura zabezpieczyła bilingi m.in. Mirosława Drzewieckiego, Zbigniewa Chlebowskiego, Jana Koska, Ryszarda Sobiesiaka i Grzegorza Schetyny - Powodem według przewodniczącego do wycofania nazwiska wicepremiera z mojego wniosku miałyby być względy bezpieczeństwa - opowiadała Kempa - Gdy powiedziałam, że go nie zmodyfikuję i nie wycofam, usłyszałam, że cała PO go nie poprze.
Teraz Kempa z grupą prawników naradza się jak zareagować. Tym bardziej, że w piątek rano dotarła też do śledczych informacja prawników sejmowych, że nie można na świadka wezwać członka komisji. A przecież Platforma już zapowiedziała, ze chce by przed nią stanęli Kempa i Wassermann, którzy w rządzie PiS opiniowali nowelizację ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych. - To fatalny standard, niech mnie wykluczą i niech Polacy zobaczą jak wygląda demokracja w wykonaniu Platformy - skomentował Wassermann.
Słowa posła Prawa i Sprawiedliwości stały się ciałem jeszcze przed 18:00 - z uczestnictwa w dalszych pracach komisji
wykluczono oboje przedstawicieli PiS.