Poseł
PSL był pozytywnym bohaterem pierwszego posiedzenia komisji, która wczoraj wybrała przewodniczącego i miała wyłonić jego dwóch zastępców. Wybrała tylko jednego. Stefaniuk odmówił kandydowania na przewodniczącego (zgłosił go Bartosz Arłukowicz z Lewicy) Nie chciał też zostać wiceszefem (zgłosił go Mirosław Sekuła z PO).
- Wiceprzewodniczącym powinien być przedstawiciel któregoś z klubów opozycyjnych - tłumaczył Stefaniuk, który poddał pod głosowanie pomysł, by komisja miała trzech wiceszefów (nie przeszło).
Przewodniczącym został Sekuła (dostał trzy głosy PO i jeden PSL,
PiS i Lewica się wstrzymały) Nie przeszła kandydatura Zbigniewa Wassermanna (PiS) na wiceszefa komisji. Na to stanowisko wybrano Arłukowicza.
Przed głosowaniami Lewica i PiS apelowały, by Platforma nie wykorzystywała swojej przewagi i zrezygnowała z kierowania komisją.
- Nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie - mówił Arłukowicz.
- Wypada, by największa partia opozycyjna miała miejsce w prezydium - dodawała Kempa. Na próżno.
Po głosowaniach Sekuła był poirytowany pytaniami dziennikarzy, dlaczego Platforma nie dopuszcza PiS do władz komisji. - Wiceprzewodniczący może być z PiS, ale pan Wassermann pełni funkcję wiceszefa innej komisji [badającej sprawę porwania Krzysztofa Olewnika], więc nie byłby w stanie dobrze się wywiązać - argumentował.
Tyle że zgłaszając kandydaturę Wassermanna, Kempa deklarowała, że zrezygnuje on z funkcji w komisji ds. Olewnika. Sekuła: - Jeżeli zrezygnuje, będziemy się zastanawiać.
W podobnym tonie wypowiadał się Stefaniuk, podkreślając, że w prezydium zostało wolne miejsce dla drugiego wiceszefa. Kempa atakowała: - Platforma czegoś się boi, jeśli nie chce, by w prezydium zasiadał ktoś z PiS. Przecież od prezydium zależy harmonogram i tempo prac. PO mówi o standardach, a sama ich nie zachowuje.
Sejmowi śledczy zbadają prawidłowość prac nad ustawą o grach w latach 2002-09 (m.in. zajmą się automatami o niskich wygranych i wideoloteriami). Komisja ma też zbadać sprawę przecieku o postępowaniu CBA w sprawie hazardowego lobbingu, w który zamieszani byli dwaj czołowi politycy PO - Zbigniew Chlebowski i
Mirosław Drzewiecki.
Premier powtórzył wczoraj, że jest gotów stawić się na wezwanie komisji, a także na konfrontację z byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim.
Raport z prac komisji ma powstać do 28 lutego 2010 r. Opozycja czyni z tego zarzut, bo żadna z dotychczas działających komisji śledczych nie miała takiego ograniczenia czasowego. Politycy PO odpowiadają, że jeśli będzie taka potrzeba, prace zostaną przedłużone
W najbliższy wtorek prezydium komisji (w posiedzeniu wezmą udział wszyscy posłowie) ma określić plan prac. - Z uchwały wynika kolejność badanych spraw. Najpierw zajmiemy się przebiegiem prac nad ustawą o grach w czasie rządów
SLD, potem PiS i PO - powiedział "Gazecie" Stefaniuk.
Waldemar Pawlak, wicepremier i prezes PSL w rozmowie z Agnieszką Kublik, Moniką Olejnik, powiedział: - Hazard nas nie interesuje. Ta sprawa ma może wysoką temperaturę, ale to nie jest jakiś wielki problem państwa.
Pytany, dlaczego poseł PSL nie mógł stanąć na czele komisji Pawlak, odparł: - A po co mamy się w tym wszystkim taplać? (Wywiad z szefem PSL "Gazeta" opublikuje w przyszłym tygodniu).