http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nędzna wartość dzisiejszej edukacji - list

Olga Pietrykiewicz
2009-10-23, ostatnia aktualizacja 2009-10-23 13:10

Oto student trzeciego roku pyta się na zajęciach czy Wiedeń to miasto.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Wyjątkowo optymistycznie brzmią te wszystkie kwestionariusze i odpowiedzi wykładowców i studentów. Prawda jaka jest każdy widzi. Przykładami mogę sypać z rękawa.

Studentka filologii angielskiej myli Godota z Dodo i pisze w zeszycie "Czekając na Dodo" Samuela Becketta. A to nie koniec. Dalej jest tylko lepiej, bo dowiaduję się na zajęciach, że Jugosławia (!) leży na Kaukazie.

A moja koleżanka z grupy na konwersacjach nie potrafi napisać poprawnie Dostojewski. Normą jest, że studenci filologii nie wiedzą kto to Anais Nin i Tennessee Williams. Dlatego nie zaskakuje mnie już pytanie kolegi "Kto jest premierem Polski?".

Taka jest nędzna wartość dzisiejszej edukacji. Tylko kto z tym zrobi porządek przy takim postępie wszelkich technologii? Jak coś, to proszę mnie podpisać z imienia i nazwiska, bo te przykłady już nawet nie są śmieszne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':