Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Bądźcie obiektywni! Skoro studenci i wykładowcy są zadowoleni, to przecież żyjemy w wolnym kraju - dlaczego wykładowca nie może uczyć na pięciu uczelniach?
Dlaczego nie może być słabszych liceów ogólnokształcących. Uważam, że to głupia moda na mało prestiżowe technika - o rok dłuższa nauka i mało ambitna praca po ukończeniu szkoły).
Jest jak jest, i niech nikt się nie wtrąca - nie ma prawa tego zmieniać. Skoro pracodawca chce, aby pracownik legitymował się wyższym wykształceniem to ma do tego prawo - żyjemy w wolnym kraju. Jest jeszcze jeden aspekt w tej sprawie: nie każdy jest tak zdolny (czytaj: kujonem), aby iść na dobrą uczelnie, ale jednocześnie nie chce być tzw. przeciętniakiem (jak już wspomnialem), tylko chce mieć licencjat i większe perspektywy w przyszłości - nigdy nie wiadomo jakie będą wymagania rynkowe w przyszłości.
A jak ktoś ma ambicje i dobrze się uczy to ma możliwości pójścia na
studia magisterskie - obecnie to chyba tylko prawo i psychologia jest w formie jednolitych studiów magisterskich (studia specyficzne).
A dalej idąc to zdolny student może pójść na studia 3 stopnia (doktoranckie), więc dajmy szanse mniej zdolnym ukończyć studia licencjackie (I stopnia). Dodam jeszcze jedno: nawet jak inwestycja w studia by się nie zwróciła (koszt czesnego musi ponieść student), bo nie znajdzie pracy - to na całe życie zostaje wyższe wykształcenie - tj. prestiż, dobra samoocena i możliwość bycia w kręgach osób wykształconych... Więc co absolwenta obchodzi fakt, iż ma problem na rynku pracy? Gdyby nie poszedł na studia to byłoby gorzej... A tak to przynajmniej jest kimś...
Pozdrawiam.