http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uczelnie niepubliczne dodają sobie prestiżu

Emilia Iwanciw
2009-10-21, ostatnia aktualizacja 2009-10-21 11:20

University of Economy, czy University of Bydgoszcz to nazwy bydgoskich uczelni niepublicznych w angielskiej wersji językowej. Chwalimy się uniwersytetami, których nie mamy

Uczelnie niepublicznie na swoich stronach internetowych w wersji angielskiej używają nazwy uniwersytet
Fot. Archiwum
Uczelnie niepublicznie na swoich stronach internetowych w wersji angielskiej...
- To nadużycie, tani chwyt reklamowy, wstyd dla miasta - oburzają się naukowcy z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego.

Najwięcej głosów oburzenia pojawia się podczas międzynarodowych imprez sportowych. Wtedy na przykład Wyższa Szkoła Gospodarki określa się jako University of Economy, występując obok prestiżowych pełnoprawnych uniwersytetów takich jak choćby University of Cambridge. Tak było np. podczas V Międzynarodowych Mistrzostw w Wioślarstwie w Kruszwicy. - Nie chcemy nikogo wprowadzać w błąd - mówi Agnieszka Kowalkowska, marketingowiec z WSG. - Nie chcieliśmy przetłumaczyć nazwy jako "the school of economy", bo to nie mówiłoby jasno, że jesteśmy szkołą wyższą. Nie mogliśmy też nazwać się college, bo to również szkoła o niższej randze. Wcześniej, kiedy taką mieliśmy, byliśmy za granicą uważani za zwykłą szkołę gospodarstwa rolnego.

Trzy bydgoskie uczelnie niepubliczne w angielskiej wersji językowej odważyły się nazwać uniwersytetami. Tak się przedstawiają na stronach internetowych: Wyższa Szkoła Gospodarki to University of Economy, Bydgoska Szkoła Wyższa - University of Bydgoszcz, a Kujawsko-Pomorska Szkoła Wyższa - Kujawy and Pomorze University in Bydgoszcz.

Ta praktyka oburza władze pełnoprawnych uniwersytetów.

- To uzurpacja - mówi Wojciech Chmara, asystent rektora UTP. - Być może te uczelnie mają wysokie ambicje i tak na wszelki wypadek zwą się uniwersytetami. Nie jest to jednak na razie uzasadnione ani ich poziomem, ani zakresem świadczonych usług edukacyjnych.

Na UKW z uczelni, które nadużywają nazwy uniwersytet, naukowcy się śmieją. - Zdarza się, że do rektoratu dzwonią profesorowie z innych polskich miast pytając, czy to prawda, że Bydgoszcz ma już pięć uniwersytetów. Ta dowolność rodzi przekonanie, że między szkołami wyższymi można postawić znak równości. Jesteśmy przekonani, że powinno nastąpić jakieś uregulowanie tej kwestii - mówi Tomasz Zieliński, rzecznik UKW.

Ustalanie nazwy po polsku to dla każdej uczelni skomplikowana procedura. Zgodę na nią wydaje ostatecznie sam prezydent RP. Jednak zasad tłumaczenia nazw na inne języki ustawa o szkolnictwie wyższym nie precyzuje.

- Przepisy obowiązujące w Polsce nie podają wytycznych - potwierdza Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. - Tłumaczenie nazwy szkoły pozostaje zatem w gestii uczelni, warto jednak zwrócić uwagę na zastosowanie najlepszych odpowiedników wyrazów w języku docelowym, bo z pewnością pomoże to w kontaktach z instytucjami zagranicznymi współpracującymi z daną uczelnią.

Bydgoskim szkołom wyższym nazwa "university" ma pomagać we współpracy zagranicznej. Dzięki temu przez wielu obcokrajowców mogą być uważane za ustawowe uniwersytety.

- To nadużycie do bólu - ocenia prof. Ryszard Zamorski, który na UTP zajmuje się m.in. współpracą międzynarodową. - To słowo za granicą oznacza bardzo poważną jednostkę naukowo-dydaktyczną. Podkreślam: naukową! Tymczasem uczelnie niepubliczne z prowadzeniem badań naukowych bardzo często nie mają nic wspólnego. Nazywając się w ten sposób, w naszym kraju narażają się na śmieszność, ale za granicą mogą jednak na tym zyskiwać, co z kolei umniejsza pełnosprawnym uniwersytetom.

Pracownicy ministerstwa wychodzą jednak z założenia, że nie nazwa uczelni świadczy o jej renomie. - W naszych założeniach reformy szkolnictwa wyższego wyraźnie akcentujemy konieczność budowy marki uczelni, na przykład odstąpienie od godła państwowego na dyplomie na rzecz godła uczelni - mówi Loba. - Z czasem bowiem coraz bardziej liczyć się będzie ten drugi człon nazwy, czyli przymiotnik Jagielloński, Warszawski, niż ten pierwszy. Dobrym przykładem jest tu Szkoła Główna Handlowa, która pozostaje przy nazwie szkoła, mimo że ma znakomitą markę.

Sprawdziliśmy, że najbardziej prestiżowe niepubliczne szkoły wyższe z innych miast w tłumaczeniach nie określają się jako uniwersytet. Wyższa Szkoła Informatyki w Łodzi nazywa się college, Wyższa Szkoła Psychologii Społecznej w Warszawie - The Warsaw School of Social Sciences and Humanities, a Wyższa Szkoła Bankowa -The School of Banking.

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':