Nobel dla Liu Xiaobo, odsiadującego wyrok 11 lat więzienia, to znak dla chińskich władz, że w dzisiejszym świecie nawet Wielki Mur i sławny chiński program do blokowania niepożądanych stron internetowych nie jest w stanie utrzymać kraju w izolacji. To znak dla Pekinu, że świat widzi i ocenia to, co dzieje się w Chinach.
Nie wszyscy chińscy dysydenci chcieli, żeby to właśnie Liu otrzymał Nobla. Z własnego doświadczenia wiemy, że środowiska dysydentów w krajach totalitarnych lub autorytarnych są głęboko podzielone i często skłócone. Ale podobnie jak dla Nobel dla Lecha Wałęsy był znakiem solidarności nie tylko z nim, ale z milionami Polaków, tak Nobel dla Liu jest naszym znakiem solidarności nie tylko z jednym człowiekiem.
Po wielu przedziwnych decyzjach dzisiejszy Nobel może tylko cieszyć. Norwedzy zapłacą za tę decyzję bardzo konkretnymi sumami pieniędzy -
Chiny na pewno na jakiś czas schłodzą stosunki z tym krajem, norweskie firmy będą miały w Chinach wiele problemów. Gratulacje dla wszystkich chińskich dysydentów - Liu znalazł się w wyśmienitym towarzystwie obok Wałęsy, Nelsona Mandeli i Aung San Suu Kyi.