http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nobel dla afrykańskich aktywistek

Mateusz Szaniewski
2011-10-07, ostatnia aktualizacja 2011-10-07 12:49

Liberyjki Ellen Johnson-Sirleaf i Leymah Gbowee oraz Jemenka Tawakkul Karman są laureatkami Pokojowego Nobla
Liberyjki Ellen Johnson-Sirleaf i Leymah Gbowee oraz Jemenka Tawakkul Karman są laureatkami Pokojowego Nobla
Fot. Geert Vanden Wijngaert AP / Khaled Abdullah REUTERS / Lisa Poole AP

Liberyjki Ellen Johnson-Sirleaf i Leymah Gbowee oraz Jemenka Tawakkul Karman są laureatkami Pokojowego Nobla. To nagroda za obronę praw kobiet

Prezydent Liberii Ellen Johnson Sirleaf
Fot. AP/Peter Kramer
Prezydent Liberii Ellen Johnson Sirleaf
Laureatka Pokojowej Nagrody Nobla 2011, liberyjska aktywistka Leymah Gbowee
Fot. Lisa Poole AP
Laureatka Pokojowej Nagrody Nobla 2011, liberyjska aktywistka Leymah Gbowee
SERWISY
- Laureatki tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla zostały uhonorowane za walkę bez przemocy na rzecz bezpieczeństwa kobiet i pełnego udziału kobiet w procesie budowaniu pokoju- oświadczył przewodniczący Komitetu Noblowskiego Thorbjoern Jagland.

Najbardziej znaną postacią z wyróżnionej trójki jest 72-letnia Liberyjka Ellen Johnson-Sirleaf, pierwsza kobieta-prezydent w Afryce. Komitet Noblowski argumentował, że od początku urzędowania w 2006 roku przyczyniła się do zapewnienia bezpieczeństwa w Liberii, a także do promocji gospodarczej i społecznej stabilizacji w tym kraju.

Najgroźniejszym rywalem Johnson Sirleaf był sławny piłkarz George Weah, były zawodnik wielkich klubów Paris St. Germain, AC Milan i Chelsea. Zakochani w nim Liberyjczycy mieli trudny wybór, ale ostatecznie zdecydowali się na starszą panią z dyplomem Harvardu - wydała im się najlepszą gwarancją, że wojna już nie powróci.
I te oczekiwania się spełniły.

Tutaj czytaj tekst Wojciecha Jagielskiego o Ellen Johnson-Sirleaf



Jej rodaczka Leymah Gbowee przewodziła kobietom w protestach przeciwko przemocy i wojnie domowej. To ona wpadła na pomysł "strajku seksualnego"- namówiła kobiety, żeby odmawiały swoim mężom seksu, jeśli ci będą walczyć.



Jemeńska dziennikarka Tawakkul Karman od lat promuje prawa kobiet i mobilizuje je do większego udziału w życiu publicznym.- To zwycięstwo młodości. Chcemy pełnej wolności i godności. Nie pozwolimy, żeby nasza rewolucja młodych pozostała niedokończona. Chcemy demokratycznego, nowoczesnego Jemenu. Będziemy kontynuować nasz pokojowy ruch- mówiła przez telefon telewizji al-Dżazira Tawakkul Karman.

- Mamy nadzieję, że ta nagroda pomoże zakończyć represje, którym kobiety są wciąż poddawane w wielu krajach i pokaże jak wielki potencjał dla promocji demokracji i pokoju stanowią kobiety- tłumaczył Jagland.

W tym roku o Pokojowego Nobla ubiegała się rekordowa liczba 241 kandydatów. Wśród faworytów byli m.in. aktywiści biorący udział w arabskiej wiośnie i rosyjska organizacja Memoriał.

Od kilku tygodni powstawały liczne rankingi, a bukmacherzy przyjmowali zakłady, starając się przewidzieć zwycięzcę. Według norweskiego Instytutu Badań nad Pokojem faworytem była Israa Abdel Fattah, egipska blogerka i działaczka. Założony przez nią Młodzieżowy Ruch 6. kwietnia odegrał kluczową rolę w protestach, które doprowadziły do obalenia reżimu Hosniego Mubaraka. Do nagrody typowani byli także inni aktywiści z północnej Afryki, m.in. Wael Ghonim, pracownik firmyGoogle i jeden z głównych organizatorów protestów na placu Tahrir.

Instytut Badań nad Pokojem wśród potencjalnych zwycięzców wymieniał też rosyjską organizację Memoriał, która rozpowszechnia wiedzę o ofiarach radzieckich represji. Typowany był wreszcie jordański profesor filozofii Ghazibin Muhammad, który działa na rzecz porozumienia między religiami. Inni analitycy wymieniali też Unię Europejską czy portal WikiLeaks, który publikował poufne dokumenty dyplomatyczne.

- Nie powiedziałbym, by w tym roku wybór był szczególnie trudny - podgrzał w zeszłym tygodniu atmosferę przewodniczący Komitetu Noblowskiego Thorbjoern Jagland.

Pięcioosobowy Komitet Noblowski jest powoływany, zgodnie z wolą fundatora nagrody Alfreda Nobla, przez norweski Storting (parlament). Pomysłodawca nagrody nigdy nie wytłumaczył, dlaczego o wyborze "bohaterów pokoju" miał decydować norweski parlament, a nie, jak w przypadku pozostałych nagród, instytucje szwedzkie.

Pokojowy Nobel jest uznawany za najbardziej prestiżową, ale jednocześnie najbardziej kontrowersyjną spośród nagród. Krytycy od lat zarzucają Komitetowi upolitycznienie i deprecjonowanie wartości nagrody. W zeszłym roku uhonorowany został Liu Xiaobo, chiński obrońca praw człowieka. Decyzja wywołała wściekłość Pekinu. Liu był nieobecny podczas ceremonii wręczenia nagrody, ponieważ siedzi w więzieniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':