Nagrody Nobla w dużej mierze decydują o tym, jak nauka jest odbierana w opinii publicznej. Przekaz tegorocznych wyróżnień jest następujący: eksperyment i obserwacja ma większą wartość niż opinia nawet największych autorytetów, a jeśli nowe fakty zaprzeczają obowiązującej wiedzy, to tym gorzej dla tej wiedzy.
Wszyscy wiedzą, że kryształy o pewnej symetrii są niemożliwe. To zostało bezspornie udowodnione już wiele lat temu. Ale oto pojawia się Daniel Shechtman, tegoroczny laureat z chemii, który mówi: "mylicie się". "Moje pomiary mówią, że jest inaczej". Ma rację, rzeczywistość okazuje się bogatsza niż sądzono. Tak działa nauka.
Wszyscy wiedzą, że kosmos rozszerza się coraz wolniej. Tak mówią znane prawa fizyki. Dwie grupy astrofizyków (kierowane przez tegorocznych laureatów z fizyki) próbują zmierzyć tempo tego hamowania, ale otrzymują absurdalny wynik. Zamiast zwalniać, kosmos przyspiesza. Teraz trzeba szukać dziury w znanych prawach. Tak właśnie działa nauka.
Wyróżnione odkrycia pokazują, na czym polega postęp w nauce. Ale nie tylko. Przede wszystkim uświadamiają, jak niezmierzony jest obszar naszej niewiedzy, a także uczą pokory wobec natury. W dotkliwy sposób odczuliśmy to w dniu ogłoszenia laureatów z dziedziny fizjologii i medycyny. Chociaż, jak pisał Komitet Noblowski, laureaci "zrewolucjonizowali wiedzę na temat ludzkiego układu odpornościowego", to ta wiedza wciąż była zbyt mała, żeby uratować jednego z nich przed śmiercią - Ralph Steinman zmarł kilka dni wcześniej z powodu raka trzustki.
Źródło: Gazeta Wyborcza