http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Medyczny Nobel w cieniu śmierci

Wojciech Moskal, sand, PAP
2011-10-03, ostatnia aktualizacja 2011-10-04 10:45

Bruce Beutler, Jules Hoffmann i Ralph Steinman.
Bruce Beutler, Jules Hoffmann i Ralph Steinman.

Tegoroczną Nagrodę Nobla z medycyny otrzymało trzech naukowców zajmujących się badaniem ludzkiego układu odpornościowego. Tuż po ogłoszeniu werdyktu okazało się, że jeden ze zwycięzców właśnie zmarł

Dr Ralph Steinman, zdjęcie z 2009 r.
Fot. Mike Groll AP
Dr Ralph Steinman, zdjęcie z 2009 r.
SERWISY
68-letni Kanadyjczyk Ralph Steinman zmarł w piątek z powodu raka trzustki. Szwedzki Komitet Noblowski był w szoku. Noble przyznaje się wyłącznie osobom żyjącym.

Chorobę wykryto u naukowca cztery lata temu. Rak trzustki to jeden z najagresywniejszych i najtrudniejszych do leczenia nowotworów. Steinmann żył po diagnozie tak długo m.in. dzięki terapii opartej na komórkach dendrytycznych, które sam odkrył i za które dostał wczoraj Nobla.

- Laureat zmarł dosłownie na godziny przed podjęciem decyzji o przyznaniu mu nagrody - tłumaczył Goran Hansson, sekretarz generalny Komitetu Noblowskiego. Po kilkugodzinnej naradzie Komitet zdecydował, że wyjątkowo przyzna nagrodę pośmiertnie. W chwili gdy podejmował decyzję o wyborze laureata, był bowiem przekonany, że Steinman żyje. Nie wiadomo, kto odbierze w jego imieniu nagrodę. Według rodziny naukowiec jeszcze w ostatnich dniach w szpitalu żartował, że musi dożyć do poniedziałku, bo inaczej nie dostanie Nobla.

Pozostała dwójka laureatów to Amerykanin Bruce Beutler oraz pochodzący z Luksemburga (obecnie obywatel Francji) Jules Hoffman.

"Dzisiejsi laureaci zrewolucjonizowali wiedzę na temat układu odpornościowego" - tak brzmi oficjalne uzasadnienie Komitetu Noblowskiego. "Ich prace otworzyły drogę do stworzenia nowych leków, a także opracowania metod walki ze schorzeniami o podłożu autoimmunologicznym, w których układ odpornościowy mylnie atakuje komórki i tkanki własnego organizmu. Wykorzystywane są również w terapii nowotworów czy przy tworzeniu nowych szczepionek".

Beutler i Hoffmann zostali nagrodzeni za odkrycia na temat odporności wrodzonej (podzielą się połową nagrody). Steinmana (powinien dostać drugą połowę - 730 tys. dol.) uhonorowano za odkrycie tzw. komórek dendrytycznych.

Uwaga - niebezpieczeństwo!

Zadaniem odporności wrodzonej, czyli naturalnej, jest uniemożliwienie przenikania do ciała mikroorganizmów (i innych antygenów) oraz niszczenie tych, którym się już to udało. Zajmują się tym m.in. skóra, pot, błony śluzowe, ale też agresywne komórki - makrofagi i leukocyty - bezpośrednio niszczące drobnoustroje lub inne ciała obce.

Odporność wrodzona działa znacznie szybciej niż ta nabyta (którą badał Steinman).

Hoffmann, pracując w laboratorium w Strasburgu, wykazał w 1996 r. podczas eksperymentów na muszkach owocowych, że białko zwane Toll pomaga wykrywać groźne mikroorganizmy i jest niezbędne do ich pokonania.

W podobnym kierunku szły badania Beutlera. W 1998 r., pracując na Uniwersytecie stanu Teksas, odkrył, że receptor zwany LPS (analogiczny do Toll) odgrywa podobną rolę u myszy. Było to potwierdzenie, że podstawowe mechanizmy odporności muszek owocowych i ssaków są wspólne.

- Beutler i Hoffmann dostali Nobla za odkrycie struktur, które nas informują, jakie jest zagrożenie - wyjaśnia prof. Janusz Marcinkiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Immunologii Doświadczalnej i Klinicznej i kierownik Katedry Immunologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Jeśli bakteria lub wirus zetknie się z tymi strukturami, organizm dostaje komunikat: "uwaga - niebezpieczeństwo!". Zdumiewające jest to, że odkrycia zostały dokonane [dopiero] pod koniec XX w., kiedy już wiedzieliśmy, w jaki sposób układ immunologiczny niszczy bakterie czy wirusy - mówi badacz.

Rozpoznanie walką

Odkryte w 1973 r. przez Steinmana komórki dendrytyczne (w skrócie DC) to jeden z najważniejszych elementów naszej odporności - tej jej części, którą nazywamy nabytą lub przystosowawczą. Cechą charakterystyczną komórek DC jest ich wygląd - podobny do budowy neuronu (komórki nerwowej), który ma liczne rozgałęziające się wypustki - dendryty (stąd ich nazwa).

Komórki dendrytyczne znajdujące się np. w skórze czy we krwi wyłapują atakujące organizm antygeny (z reguły są to obce białka np. bakterii czy wirusów). Są one potem transportowane do węzłów chłonnych, gdzie limfocyty uczą się je rozpoznawać. Umożliwia to zarówno wyeliminowanie groźnego antygenu, jak również zapamiętanie go na przyszłość (podczas ponownego ataku układ odpornościowy jest dzięki temu w stanie szybko sobie z nim poradzić).

Komórki dendrytyczne pomagają również "uczyć" limfocyty, jak rozpoznać cząsteczki, które nie stanowią zagrożenia dla organizmu.

- Jeśli przetniemy sobie palec, to w miejscu skaleczenia do naszego organizmu wnikają bakterie i powstaje odczyn zapalny. Z tego miejsca komórki dendrytyczne wędrują z fragmentami bakterii do układu immunologicznego - tłumaczy prof. Marcinkiewicz. - Pozwala to wyprodukować organizmowi właściwą broń, czyli przeciwciała i komórki. Ponieważ komórki te są tak skuteczne w pobudzaniu odpowiedzi immunologicznej, duże nadzieje wiąże się z nimi w terapii przeciwnowotworowej, np. w szczepionkach.

Jak podkreśla prof. Jolanta Myśliwska, kierownik Katedry Immunologii na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, wiedzę uzyskaną dzięki odkryciom Steinmana wykorzystuje się w transplantologii, terapii nowotworów i leczeniu niektórych chorób autoimmunizacyjnych. - Dzięki niemu specjaliści potrafią dziś lepiej hamować nadmiernie zapalne procesy, np. w chorobach autoimmunizacyjnych, albo wzbudzać odpowiedź przeciwnowotworową - tłumaczy prof. Myśliwska. - Ma to zastosowanie w hamowaniu niektórych chorób, np. reumatoidalnego zapalenia stawów czy chorób tkanki łącznej polegających na nadmiernej aktywacji układu immunologicznego. Z drugiej strony dzięki jego pracy można dziś wzbudzać odpowiedź przeciwko komórkom nowotworowym, które normalnie wymykają się spod kontroli układu immunologicznego.

Jak dodała, kolejna dziedzina zastosowań odkryć noblisty wiąże się z transplantologią: - Wszyscy ludzie, którzy otrzymują przeszczepy narządowe czy komórkowe, poddawani są tzw. immunosupresji, ponieważ ich układ odpornościowy rozpoznaje tkankę przeszczepioną jako obcą. Za pomocą odpowiednio spreparowanych komórek dendrytycznych można jednak spowodować tolerancję organizmu na przeszczep.

W ubiegłym roku laureatem Nagrody Nobla z fizjologii i medycyny został 85-letni Brytyjczyk Robert Edwards, twórca in vitro. Dzięki opracowanej przez niego ponad trzydzieści lat temu metodzie sztucznego zapładniania na świat przyszło już ponad 4 mln dzieci! Pierwsza była Louise Brown, urodzona 25 lipca 1978 r. - śliczna i zdrowa jak rydz.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':