"Znacie tę piosenkę - więc posłuchajcie". Mniej więcej takie motto przyświecało twórcom z Ubisoftu, którzy zaserwowali nam kolejną bardzo podobną serię z cyklu "Assassin's Creed". Nie ma w tym jednak niczego dziwnego -
gra opowiadająca o konflikcie organizacji skrytobójców z templariuszami dotychczas sprzedawała się świetnie i zawojowała serca graczy.
"Revelations" to zatem kwintesencja dobrze już znanej formuły: pogmatwana intryga, finezyjnie planowane zamachy i pełne gracji pościgi po zatłoczonych ulicach albo po dachach budynków - a wszystko to dzieje się tym razem nie w Jerozolimie, Toskanii czy Rzymie, ale w (równie zachwycającym) XVI-wiecznym Konstantynopolu, w którym możemy się w miarę swobodnie poruszać.
"Revelations" to gra skierowana do tych, którzy już dobrze znają serię i losy jej głównych bohaterów (żyjącego współcześnie Desmonda i XVI-wiecznego zabójcy Ezio Auditore da Firenze), fabuła nowej
gry jest bowiem ściśle powiązana z poprzedniczkami. Spełniający ten warunek fani powinni bawić się wyśmienicie, bo Ubisoft wycisnął z dotychczasowej formuły chyba już ostatnie soki. I dlatego sądzę, że już czas na małe przemodelowanie w cyklu - czas na nowego bohatera i odważniejsze zmiany w rozgrywce. Tymczasem pozostaje bawić się w coś, co już dobrze znamy. I lubimy!