1. Tajemnica pokoju 606 22 września 2009 r.
Mirosław Drzewiecki spotkał się z Sobiesiakiem się w hotelu Radisson w Warszawie, w pokoju nr 606. Według CBA rozmowa miała trwać ok. 10 minut.
To tajemnicze spotkanie z wielu powodów. Wiemy o nim od CBA, bo Drzewiecki podczas październikowej konferencji prasowej o nim nie wspomniał, gdyż - jak teraz twierdzi - zapomniał. Nie wspomniał też o nim Tuskowi.
Jak mógł zapomnieć? Ile razy minister chodził do hotelu Radisson na spotkania ze znajomymi, na które wpadał przypadkowo Sobiesiak? Wczoraj twierdził, że był to jeden jedyny raz. Jeśli tak, to zasłanianie się niepamięcią nie brzmi wiarygodnie.
No i zasadnicza wątpliwość: po co minister spotkał się ze znajomymi golfistami w hotelowym pokoju, skoro wcześniej był z nimi w hotelowej restauracji?
2. Kłopotliwa córka znajomego Drzewiecki nie potrafił przekonująco wyjaśnić, dlaczego Sobiesiak szukał u niego pomocy w sprawie pracy dla córki i dlaczego zdecydował się mu w tym pomóc. Przecież Sobiesiakówna pracę miała, a biorąc pod uwagę jej wykształcenie i doświadczenie, nie powinna mieć problemów ze znalezieniem nowej. Więc protekcja Drzewieckiego była zbędna.
Jasne więc, że Sobiesiak chciał mieć w córce szpiega w konkurencyjnej firmie. Drzewiecki się tego nie domyślił?
Co ciekawe, Drzewiecki mówi, że pomysł z Sobiesiakówną w zarządzie Totalizatora Sportowego nie spodobał mu się 18 sierpnia. Akurat tego samego dnia premier zagadnął go o dopłaty, których Sobiesiak sobie nie życzył.