Dwie luki: Chlebowskiego, Cichockiego, Kamińskiego | Dominika Wielowieyska: Wnioski wyciągane z luk | Afera hazardowa - raport
> 1. Tajemnicza zwłoka Minister Cichocki z kilkudniowym opóźnieniem poinformował premiera, że szef CBA
Mariusz Kamiński podejrzewa przeciek tajnych informacji z kancelarii premiera. Podejrzewa, bo Ryszard Sobiesiak 25 sierpnia 2009 r. orientuje się, że chodzi za nim CBA. Czyli 11 dni po tym, jak tę informację Kamiński przekazał Tuskowi.
Cichocki notatkę Kamińskiego w tej sprawie dostaje 11 września. To piątek, a premier zwykł wyjeżdżać do Sopotu na weekend. Cichocki uznaje więc, że może z tą sprawą poczekać do poniedziałku. Choć przecież Kamiński telefonicznie przypomina mu, że to sprawa dużej wagi. I ma rację.
Dlaczego Cichocki ocenia, że informacja szefa jednej ze służb specjalnych dotyczących przecieku tajnych informacji z operacji dotyczącej m.in. członków rządu nie jest dla premiera istotna?
Była przecież bezprecedensowa, bo nic nie wiadomo, by wcześniej Cichocki dostawał meldunki szefów służb o przecieku informacji, które wcześniej otrzymał premier.
Czyżby Cichocki nie wyczuł, że to dla premiera może być najpoważniejszy problem, od kiedy został szefem rządu?
Z zeznań Cichockiego wynika, że premier notatkę Kamińskiego przeczytał dopiero 16 września, przed posiedzeniem kolegium ds. służb specjalnych, po którym miał z Kamińskim rozmawiać m.in. o przecieku.
2. Braki w kalendarium Co ciekawe, Cichocki w kalendarium opisującym działania premiera w związku z nielegalnym lobbingiem podczas prac nad ustawą o notatce z 11 września Kamińskiego nie wspomina.
Minister Cichocki wyjaśniał śledczym, że to dlatego, iż kalendarium dotyczyło tylko prac legislacyjnych, a podejrzenia Kamińskiego, że był przeciek, to inna sprawa.
Ale w takim razie dlaczego w kalendarium Cichocki umieścił informację, że 14 września rzeszowska prokuratura będzie Kamińskiemu stawiać zarzuty?
To Kamiński łączy te dwie sprawy (zarzuty interpretował jako zemstę rządu za ujawnienie afery hazardowej), premier i Cichocki - nie.
Zatem jeśli minister Cichocki uznał, że w kalendarium jest miejsce na rzeszowskie zarzuty, winien wpisać i informację Kamińskiego o przecieku.
Wydaje się, że Cichocki z informacją o przecieku obchodził się jak z jeżem - byle jak najdalej.
Dlaczego?
PS.
Pan minister Cichocki zwrócił mi uwagę, że druga luka tak naprawdę jest wypełniona.Bo notatka Kamińskiego z 11 września w kalendarium jest, choć nie ma mowy, że dotyczy właśnie przecieku. Widnieje pod datą 11 września jako "materiał informacyjny CBA poświęcony osobom zaangażowanym w działania wokół zmian ustawy z klauzulą >>tajne<<".