Dwie luki: Chlebowskiego, Cichockiego, Kamińskiego | Dominika Wielowieyska: Wnioski wyciągane z luk | Afera hazardowa - raport
> 1. Dlaczego tak późno? Z relacji Kamińskiego wynika, że już w 2008 r. CBA wiedziało bardzo dużo o podejrzanych kontaktach Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego ze skazanym w sprawie korupcyjnej bossem na rynku hazardowym Ryszardem Sobiesiakiem. Minister oraz szef klubu PO pomagali Sobiesiakowi w różnych sprawach, np. odmowie zezwolenia na prowadzenie salonu gier czy wykreśleniu dopłat z projektu ustawy o grach. Gdy dopłat wykreślić się nie dało, skutecznie blokowali prace nad projektem ustawy.
Dlaczego Kamiński nie powiedział wtedy premierowi o powiązaniach obu liderów PO z lobby hazardowym? Te kontakty już wtedy były skandaliczne. Poinformował premiera o współpracy Chlebowskiego i Drzewieckiego z Sobiesiakiem dopiero w sierpniu 2009 r. Bo - jak tłumaczył - wtedy dopłaty zniknęły z projektu. Ale przecież nie zniknęły. Kamiński tylko podejrzewał, że zostaną wykreślone.
Dlaczego zatem, gdy wcześniej się dowiedział, że rzeczywiście dopłaty zostały wykreślone z projektu (wiosną 2008 r.), Kamiński nie interweniował u premiera, a teraz tak, choć w sierpniu 2009 r. tylko podejrzewał, że mogą zniknąć?
Może miał inny powód, by akurat w sierpniu 2009 r. odpalić aferę przeciwko Tuskowi? Np. swoją własną aferę - zarzuty, jakie zamierzała mu postawić rzeszowska prokuratura w związku z tzw. aferą gruntową z 2007 r.? Kamiński mógł się o tych zarzutach dowiedzieć wcześniej niż we wrześniu, bo wiedziała o nich śledcza komisja naciskowa.
2. Dlaczego Kamiński nie wiedział, o czym mówią podsłuchiwani? B. szef CBA nie umiał przekonująco odpowiedzieć na pytania, dlaczego 14 sierpnia 2009 r. wprowadził premiera w błąd. Mówił mu, że podsłuchane rozmowy Sobiesiaka z Chlebowskim dotyczą procesu legislacyjnego i ustawy hazardowej. Ale nie wszystkie dotyczyły, jak np. ta, w której Chlebowski na 90 proc. zapewnia Sobiesiaka, że mu załatwi sprawę. A tu chodziło o zezwolenie na prowadzenie salonów gier.
Dociskany Kamiński w końcu przyznał, że nie było czasu, by zweryfikować, o czym podsłuchiwani rozmawiali. Ale ta konkretna rozmowa Chlebowskiego z Sobiesiakiem miała miejsce w sierpniu 2008 r. Wtedy się funkcjonariusze CBA nie zorientowali, co Chlebowski załatwia Sobiesiakowi? I przez cały rok też się nie zorientowali?
Chyba że w ogóle tego nie weryfikowali. Chyba że po prostu szybciutko spisywali podsłuchane rozmowy dopiero latem 2009 r.
Ale jeżeli tak, to znów Kamiński nie potrafi podać przekonującego powodu, dlaczego akurat wtedy ta sprawa nabrała dla niego znaczenia i nagle przyspieszyła.