http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy Platforma zdobędzie się na pokorę?

Ewa Milewicz
2012-01-08, ostatnia aktualizacja 2010-01-08 16:53

Platforma kopiąc się z PiS w sprawie Kempy i Wassermanna postępowała według równie marnych standardów jak PiS w zeszłej kadencji. Jak na mistrza PR, sporo skopała. I pokazała politykę jako grzęzawisko kolesiowatych interesów. Czy teraz zdobędzie się na pokorę i żmudną analizę przesłuchań swoich polityków? Ścierpi wnikliwe dociekania posłów Kempy i Wassermanna? Czy też znów ufunduje jakiś happening?

Ewa Milewicz
Fot. PIOTR JANOWSKI
Ewa Milewicz
Należało się by Beata Kempa i Zbigniew Wassermann wrócili do komisji śledczej. Rządzący powinni unikać narzucania opozycji, kto z jej szeregów do jakich funkcji parlamentarnych się nadaje. Można sobie wprawdzie wyobrazić posłów, którzy tak już dopiekli innym, że ich obecność w różnych parlamentarnych gremiach może je tylko wysadzać w powietrze (Antoni Macierewicz). Takie sytuacje to jednak odstępstwo od normy czyli zasady, że parlament jest wspólną sprawą i rządzących i opozycji. Stanowiska w nim powinny być rozdzielane pomiędzy klubami, zależnie od ich wielkości.

PO kopiąc się z PiS-em w sprawie Kempy i Wassermanna postępowała według równie marnych standardów jak PiS w zeszłej kadencji. Za nic miał opozycję. Wystarczy przypomnieć naciąganie prawa, gdy na przełomie 2005 r. i 2006 r. PiS i prezydent zastanawiali się nad niedopuszczeniem do uchwalenia budżetu. Po to tylko aby doprowadzić do ponownych wyborów.

Opozycja walczyła żeby budżet uchwalić, rządzący - aby go uwalić. Albo później gdy PiS aby ominąć trudy uchwalania ustaw za pomocą normalnych komisji stworzył spec komisję, do której wysyłał istotne projekty, bez względu na to, czy połowie się na danej tematyce znali.

Z komisji tej umknęła wtedy największa opozycja czyli Platforma. Albo gdy w końcówce zeszłej kadencji marszałek Dorn (wtedy z PiS) odmówił głosowania nad powołaniem komisji śledczej w sprawie śmierci Barbary Blidy czy akcji CBA w ministerstwie rolnictwa. Cała kadencja PiS to był pokaz arogancji rządzącej partii wobec opozycji, także arogancji obu marszałków pisowskich, o czym Gazeta wówczas wielokrotnie pisała.

Jak się więc Platforma napatrzyła, to trzeba było teraz takich numerów nie odstawiać. Jakie ma znaczenie czy Kempa jest prawnikiem czy administratywistą? Przecież nawet gdyby była przedszkolanką albo mechanizatorem rolnictwa miała by prawo w komisji zasiadać. Na dodatek komisja nie stwierdziła, aby Kempa i Wassermann lobbowali za jakimś rozwiązaniem prawnym w projekcie ustawy. Ich udział w pracach nad ustawą miał charakter rytualny - różne resorty musiały się do niej odnieść, więc i Kempa z Wassermannem podzielili się refleksjami, bez znaczenia dla dzisiejszych prac komisji.

I co? Po miesiącu prac komisji udało się wyrzucić Kempę i Wassermanna, przywrócić ich i - prawdopodobnie - ugruntować w nas wyborcach poczucie, że coś ta Platforma kręci i ukrywa. Teraz widać wyraźnie, że trzeba było zacząć nie chronologicznie, czyli od prac PiS nad ustawą hazardową, ale od przesłuchania Zbigniewa Chlebowskiego, Mirosława Drzewieckiego, Grzegorza Schetyny, Donalda Tuska, Jacka Kapicy, Jacka Rostowskiego.

Być może te zeznania pokazały by, że ustawa nie była jeszcze ustawą, ale projektem projektu. Ze choć różni politycy PO naciskali na ministerstwo finansów, żeby kroiło projekt według ich oczekiwań, to ministerstwo na te naciski nie reagowało. I że wprawdzie takie naciski są naganne, ale z kolei "pochwalne" jest to, że naciski zakończyły się fiaskiem.

Platforma osiągnęła "sukces" w komisji. Niezwykle skutecznie odwleka te przesłuchania. Może chce nimi uświetnić tegoroczne kampanie? Chciała zacząć od wykazania hazardowego uwikłania PiS-u. Teraz nawet gdyby udowodniła, że Jarosław Kaczyński osobiście napędzał koło ruletki w warszawskim kasynie a Przemysław Gosiewski osobiście toczył na frezarce żetony do automatów zręcznościowych zainstalowanych na peronie we Włoszczowej nikt w to nie uwierzy.

Jak na mistrzów PR, Platforma sporo skopała. I pokazała politykę jako grzęzawisko kolesiowatych interesów. Czy teraz zdobędzie się na pokorę i żmudną analizę przesłuchań swoich polityków? Ścierpi wnikliwe dociekania posłów Kempy i Wassermanna? Czy też znów ufunduje jakiś happening?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':