Beata Kempa (PiS), członek komisji śledczej badającej aferę hazardową - Jestem zdumiona tą decyzją. Prokuraturze zabrakło determinacji. Mam nadzieję, że prokurator generalny przyjrzy się dokładnie temu umorzeniu i skieruje sprawę do innej prokuratury. Jeżeli tego nie zrobi, to przegra państwo polskie.
Przecież nawet premier
Donald Tusk przyznał, że ta afera była. Prokuratura nie odpowiedziała na pytania co z billingami Grzegorza Schetyny, co ze skrzynką mailową Marcina Rosoła [dyrektora gabinetu politycznego b. ministra sportu Mirosława Drzewieckiego], co z ustawianiem konkursu na członka zarządu Totalizatora Sportowego?
Wreszcie kwestia najważniejsza, od której się wszystko zaczęło, czyli rezygnacja ministerstwa sportu z dopłat od gier na automatach. Jeżeli minister Drzewiecki w nagłym trybie podpisał taki dokument to jest to oczywisty dowód i nie ma znaczenia, że potem się z tego wycofał, bo prawdopodobnie został ostrzeżony. Prokuratura tłumaczy, że nie ma możliwości karania za nielegalny lobbing. Zgoda, ale przecież jest sankcja za przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, a minister jest takim właśnie funkcjonariuszem.
My tej sprawy tak nie zostawimy i na pewno do niej wrócimy.