Waldy Dzikowski, wiceszef klubu PO - Nie ma przeszkód formalnych, żeby Zbigniew Chlebowski czy
Mirosław Drzewiecki kandydowali do parlamentu, bo sprawa hazardowa została umorzona. Można się zastanawiać nad odpowiedzialnością etyczną czy moralną obu polityków. Ale decyzja należy do władz statutowych PO, czyli zarządu partii, a także władz regionalnych, które rekomendowałyby kandydatury Chlebowskiego czy Drzewieckiego na listy.
Jednak z drugiej strony rozumiem, że obaj panowie chcieliby poddać się weryfikacji wyborców, którzy mogliby wydać werdykt czy są godni, żeby dalej być w polityce. To dla nich ważne ze względów rodzinnych czy osobistych, żeby mogli chodzić z podniesioną głową.
Obaj muszą też ocenić, czy byliby wzmocnieniem dla list PO, czy obciążeniem, bo to będą trudne wybory.
Jarosław Gowin, wiceszef klubu PO - Sądząc po wypowiedziach premiera Tuska, start Zbigniewa Chlebowskiego w wyborach parlamentarnych jest wykluczony, a Mirosława Drzewieckiego mało prawdopodobny. Ale to będzie decyzja władz partii.
Jeśli chodzi o Chlebowskiego, to moim zdaniem dyskredytuje go treść ujawnionych stenogramów z rozmów z biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem. Jeśli chodzi o Drzewieckiego, sprawa nie jest taka oczywista. Sądzę, że mógł zostać wmanewrowany w tę sprawę przez jednego ze współpracowników. Być może wysłał pismo do Ministerstwa Finansów wycofujące dopłaty od branży hazardowej, bo był nie w pełni poinformowany, o co chodzi.
Rafał Grupiński, wiceszef klubu PO Sprawa startu Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego w wyborach jest dziś trudna do przesądzenia. I to nie z powodu decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa, ale dlatego, że nie wiemy, czy obaj posłowie chcieliby aspirować do miejsc na listach wyborczych. Dopiero gdy będzie decyzja z ich strony, władze PO będą musiały się do niej odnieść.
Szczególnie w przypadku Zbigniewa Chlebowskiego jego start wydaje się trudny ze względu na treść ujawnionych stenogramów. Te rozmowy są dowodem braku odporności na presję lobbystystów i trudno tu zmienić zdanie.
Mirosława Drzewieckiego mierzyłbym inną miarą. On działał w sposób jawny, urzędowy. Podpisał pismo o wycofanie dopłat od branży hazardowej do Ministerstwa Finansów, biorąc na siebie odpowiedzialność. Dlatego w przypadku Drzewieckiego łatwiej wyobrazić mi sobie jego start w wyborach.
Premier wypowiedział się co prawda zdecydowanie w tej sprawie, ale zawsze przypomina o swoich przyjacielskich relacjach z Drzewieckim.