http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

CBA, Kamiński i wideoloterie

Dominika Wielowieyska, Wojciech Czuchnowski
2009-12-09, ostatnia aktualizacja 2009-12-09 09:46

Mariusz Kamiński
Mariusz Kamiński
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Dziwne zdanie w piśmie szefa CBA do koordynatora służb specjalnych. Czy Mariusz Kamiński chciał obniżenia podatków od wideoloterii?

List Wassermanna do Marcina Banasia
List Wassermanna do Marcina Banasia
List Kamińskiego do Wassermanna
List Kamińskiego do Wassermanna
SERWISY
Chodzi o korespondencję prowadzoną w 2007 r. pomiędzy szefem CBA Mariuszem Kamińskim a koordynatorem służb specjalnych rządu PiS Zbigniewem Wassermannem. 30 maja 2007 r. Kamiński w imieniu CBA przesłał Wassermennowi uwagi do projektu nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych (nieprawidłowościami przy pracach nad tą ustawą zajmuje się sejmowa komisja śledcza).

Wśród uwag legislacyjnych, które zgłosił szef CBA, w punkcie 3 znalazło się następujące zdanie: "brak zapisu, który w swych założeniach miał spowodować obniżenie opodatkowania wideoloterii". Członek komisji Jarosław Urbaniak (PO) interpretuje to jednoznacznie: Kamiński chciał obniżenia podatków od wideoloterii.

O co chodzilo Kamińskiemu?

Rzeczywiście takie stanowisko byłoby zbieżne z działaniami rządu PiS, który w latach 2006-07 forsował zapisy nowelizacji korzystne dla państwowego Totalizatora Sportowego i współpracującej z nim spółki GTech. Ale jednocześnie byłoby sprzeczne z pochodzącą z tego samego okresu (czerwiec 2007) analizą samego CBA, które zwracało uwagę na to, że nowelizacja powstaje pod dyktando Totalizatora (potwierdziły to piątkowe przesłuchania przed komisją).

A czy mogło być tak, że Kamiński nieszczęśliwie sformułował zdanie i naprawdę oznacza ono postulat wycofania zapisu o obniżeniu podatków? Nie wiadomo. Kamiński nie odpowiedział na naszą prośbę o kontakt.

Ze słów Wassermanna wynika, że potraktował to jako poparcie projektu obniżenia podatków. - Ja tego postulatu Kamińskiego nie umieściłem w swoich uwagach do ustawy. Służby specjalne nie mogą pisać ustawy, mają jedynie zgłaszać uwagi - powiedział "Gazecie" b. koordynator. A dlaczego Kamiński zgłosił taki postulat? Wassermann: - Nie wiem, trzeba pytać Mariusza Kamińskiego.

Urbaniak mówi, że właśnie z powodu korespondencji z szefem CBA Wassermann powinien być przesłuchany przed komisją.

W piątek głosami PO usunięto z niej Wassermanna i Beatę Kempę. Wtedy jednak wskazywano, że mogą być stronniczy, bo uczestniczyli w procesie powstawania nowelizacji ustawy, a Wassermann jako koordynator wiedział o krytycznej dla działań rządu analizie CBA. Urbaniak przyznaje, że pomylił się, wskazując sprawę analizy jako powód przesłuchania Wassermanna. - Powiedziałem, że Wassermann mówił, że to on sam widział notatkę CBA na temat roli Przemysława Gosiewskiego [w 2007 r. szef Komitetu Rady Ministrów] w przygotowaniu projektu ustawy hazardowej. Tymczasem Wassermann tylko domniemywał, że notatkę widział Mariusz Kamiński, który zapewne ją zlekceważył - mówi dzisiaj Urbaniak. Mimo krytyki - nawet ze strony klubowych kolegów - nadal uważa, że decyzja o wykluczeniu z komisji hazardowej Kempy i Wassermanna była słuszna.

PiS chce ponownego głosowania

Rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak przedstawił wczoraj wniosek, by nad odwołaniem Kempy i Wassermanna komisja zagłosowała jeszcze raz. - Przygotowany został wniosek do Prezydium Sejmu, aby zwołało posiedzenie komisji śledczej. W porządku obrad komisji jest jeden punkt: wznowienie głosowania w pełnym składzie - poinformował Błaszczak.

Gdy w sobotę PiS ogłosił, że będzie chciał w prezydium doprowadzić do ponownego głosowania, PO, PSL i Lewica oświadczyły, że nie ma takiej prawnej możliwości.

Ale PiS ma w tej sprawie opinię prawnika z Uniwersytetu Wrocławskiego, według której taka możliwość jest. - Można jeszcze raz zagłosować, bo w głosowaniu nie uczestniczył jeden z posłów. Podstawa złożenia wniosku o głosowanie była błędna, ponieważ nie ma żadnych przesłanek merytorycznych i prawnych mówiących o tym, że Kempa i Wassermann naruszyli zasadę bezstronności - dowodził Błaszczak.

Nieobecnym posłem był Franciszek Stefaniuk z PSL. Pytany przez "Gazetę", co myśli o powtórzeniu głosowania, powiedział, że nie wie, czy jest to możliwe. A jeśli tak? Stefaniuk: - Wtedy zajmę stanowisko. Jakie? Stefaniuk nie chciał powiedzieć. Stwierdził tylko: - Gdybym był na piątkowym posiedzeniu, na pewno nie głosowałbym za odwołaniem posłów PiS.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 124 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    47 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna
  • Rynek wtórny - poradnik