Chodzi o korespondencję prowadzoną w 2007 r. pomiędzy szefem CBA Mariuszem Kamińskim a koordynatorem służb specjalnych rządu
PiS Zbigniewem Wassermannem. 30 maja 2007 r. Kamiński w imieniu CBA przesłał Wassermennowi uwagi do projektu nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych (nieprawidłowościami przy pracach nad tą ustawą zajmuje się sejmowa komisja śledcza).
Wśród uwag legislacyjnych, które zgłosił szef CBA, w punkcie 3 znalazło się następujące zdanie: "brak zapisu, który w swych założeniach miał spowodować obniżenie opodatkowania wideoloterii". Członek komisji Jarosław Urbaniak (PO) interpretuje to jednoznacznie: Kamiński chciał obniżenia podatków od wideoloterii.
O co chodzilo Kamińskiemu? Rzeczywiście takie stanowisko byłoby zbieżne z działaniami rządu PiS, który w latach 2006-07 forsował zapisy nowelizacji korzystne dla państwowego Totalizatora Sportowego i współpracującej z nim spółki GTech. Ale jednocześnie byłoby sprzeczne z pochodzącą z tego samego okresu (czerwiec 2007) analizą samego CBA, które zwracało uwagę na to, że nowelizacja powstaje pod dyktando Totalizatora (potwierdziły to piątkowe przesłuchania przed komisją).
A czy mogło być tak, że Kamiński nieszczęśliwie sformułował zdanie i naprawdę oznacza ono postulat wycofania zapisu o obniżeniu podatków? Nie wiadomo. Kamiński nie odpowiedział na naszą prośbę o kontakt.
Ze słów Wassermanna wynika, że potraktował to jako poparcie projektu obniżenia podatków. - Ja tego postulatu Kamińskiego nie umieściłem w swoich uwagach do ustawy. Służby specjalne nie mogą pisać ustawy, mają jedynie zgłaszać uwagi - powiedział "Gazecie" b. koordynator. A dlaczego Kamiński zgłosił taki postulat? Wassermann: - Nie wiem, trzeba pytać Mariusza Kamińskiego.
Urbaniak mówi, że właśnie z powodu korespondencji z szefem CBA Wassermann powinien być przesłuchany przed komisją.
W piątek głosami PO usunięto z niej Wassermanna i Beatę Kempę. Wtedy jednak wskazywano, że mogą być stronniczy, bo uczestniczyli w procesie powstawania nowelizacji ustawy, a Wassermann jako koordynator wiedział o krytycznej dla działań rządu analizie CBA. Urbaniak przyznaje, że pomylił się, wskazując sprawę analizy jako powód przesłuchania Wassermanna. - Powiedziałem, że Wassermann mówił, że to on sam widział notatkę CBA na temat roli Przemysława Gosiewskiego [w 2007 r. szef Komitetu Rady Ministrów] w przygotowaniu projektu ustawy hazardowej. Tymczasem Wassermann tylko domniemywał, że notatkę widział
Mariusz Kamiński, który zapewne ją zlekceważył - mówi dzisiaj Urbaniak. Mimo krytyki - nawet ze strony klubowych kolegów - nadal uważa, że decyzja o wykluczeniu z komisji hazardowej Kempy i Wassermanna była słuszna.
PiS chce ponownego głosowania Rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak przedstawił wczoraj wniosek, by nad odwołaniem Kempy i Wassermanna komisja zagłosowała jeszcze raz. - Przygotowany został wniosek do Prezydium Sejmu, aby zwołało posiedzenie komisji śledczej. W porządku obrad komisji jest jeden punkt: wznowienie głosowania w pełnym składzie - poinformował Błaszczak.
Gdy w sobotę PiS ogłosił, że będzie chciał w prezydium doprowadzić do ponownego głosowania, PO,
PSL i Lewica oświadczyły, że nie ma takiej prawnej możliwości.
Ale PiS ma w tej sprawie opinię prawnika z Uniwersytetu Wrocławskiego, według której taka możliwość jest. - Można jeszcze raz zagłosować, bo w głosowaniu nie uczestniczył jeden z posłów. Podstawa złożenia wniosku o głosowanie była błędna, ponieważ nie ma żadnych przesłanek merytorycznych i prawnych mówiących o tym, że Kempa i Wassermann naruszyli zasadę bezstronności - dowodził Błaszczak.
Nieobecnym posłem był Franciszek Stefaniuk z PSL. Pytany przez "Gazetę", co myśli o powtórzeniu głosowania, powiedział, że nie wie, czy jest to możliwe. A jeśli tak? Stefaniuk: - Wtedy zajmę stanowisko. Jakie? Stefaniuk nie chciał powiedzieć. Stwierdził tylko: - Gdybym był na piątkowym posiedzeniu, na pewno nie głosowałbym za odwołaniem posłów PiS.