http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mariusz Kamiński

agko
2009-10-28, ostatnia aktualizacja 2009-11-04 15:50

Mariusz Kamiński
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Mariusz Kamiński
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, główny rozgrywający w tzw. aferze hazardowej. To on 30 września zawiadomił premiera, prezydenta, prezydia Sejmu i Senatu o zagrożeniu interesu ekonomicznego państwa w związku z przygotowywaniem projektu nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych. Dzień później "Rzeczpospolita" opublikowała stenogramy rozmów czołowych polityków PO z biznesmenami z branży hazardowej. Wynikało z nich, że próbują oni blokować niekorzystne dla branży zapisy o dopłatach. Kamiński o wszystkim zawiadomił premiera. Jednak, jak twierdzi Tusk, szef CBA nie stwierdził wówczas, że jest to materiał, którym powinna zając się prokuratura. - Premier mija się z prawdą - atakował później Kamiński. Oskarżył też premiera o przeciek informacji o tym, że CBA rozpracowuje bohaterów tzw. afery hazardowej: m.in. Zbigniewa Chlebowskiego, Mirosława Drzewieckiego i Ryszarda Sobiesiaka. Gdy rzeszowska prokuratura postawiła mu zarzuty przekroczenia uprawnień i fałszowania dokumentów w innej sprawie, oskarżył, że to działanie polityczne. A gdy premier zapowiedział jego dymisję, politycy PiS od razu uderzyli w wysokie tony, mówiąc że to zemsta na tym, który wykrył aferę PO.

Kamiński to ideowiec. W latach 80. zaangażował się w działalność opozycyjną, za którą wyrzucono go z liceum. Historyk z wykształcenia na początku lat 90. założył Ligę Republikańską i stanął na jej czele. Ale do Sejmu wszedł w 1997 roku z listy AWS. Potem był już PiS. Za rządów Kazimierza Marcinkiewicza trafił do Kancelarii Premiera. W 2006 roku zrezygnował z poselskiego mandatu i stanął na czele CBA - jako pogromca korupcji. CBA było sztandarowym pomysłem PiS przy budowie IVRP. "To będzie pierwsza taka służba, która nie wyrasta z PRL i nie ma związków z tym, co było niedobre w III RP" - mówił Jarosław Kaczyński. Polityk Kamiński miał być gwarantem, że służba wytropi "układ", który wszędzie widział Jarosław Kaczyński. I Kamiński zanim został szefem Biura, jeszcze jako poseł PiS straszył: "Są w Polsce tzw. wielcy biznesmeni, którzy kolekcjonują w swoich spółkach byłych ministrów, byłych posłów. Widzimy to zjawisko i chcemy powiedzieć takim panom jak pan Kulczyk, pan Gudzowaty, pan Krauze: jeśli liczą na to, że dzięki temu będą ponosili korzyści w biznesie, to są w wielkim błędzie".

Osiągnięcia jego nowej służby oglądała cała Polska. Najpierw w świetle kamer ogłaszano zatrzymanie kardiochirurga Mirosława G. Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości mówił wtedy: - Nikt więcej przez tego pana życia pozbawiony nie będzie. Ostatecznie Mirosławowi G. postawiono 42 zarzuty, w tym korupcji i mobbingu. Jeszcze głośniej było o tzw. aferze gruntowej, czyli próbie odrolnienia w resorcie rolnictwa 40-hektarowej działki na Mazurach. Akcja zakończyła się fiaskiem, ale doprowadziła do dymisji wicepremiera Andrzeja Leppera, a w konsekwencji do rozpadu koalicji PiS-LPR-Samoobrona.

Potem wszyscy mogliśmy zobaczyć film, na którym agenci CBA zatrzymują posłankę PO Beatę Sawicką, za przyjęcie kontrolowanej łapówki 50 tys. zł. Był środek kampanii wyborczej w 2007 roku. A Kamiński mówił wtedy: już wiecie na kogo głosować.

To za czasów Kamińskiego w CBA po Polsce zaczął krążyć tajemniczy agent Tomek, który swoich ofiar szukał wśród elit politycznych, kulturalnych i biznesowych. To on rozpracowywał m.in. Beatę Sawicką czy Weronikę Marczuk-Pazurę.

Więcej o Mariuszu Kamińskim możesz przeczytać tu:

Mario z zakonu sprawiedliwych

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':