Prawie wszystkie gazety mają dzisiaj w sobie posmak tabloidu. Oczywiście za sprawą aresztowania w Szwajcarii Romana Polańskiego ściganego przez wymiar sprawiedliwości
USA za gwałt/seks z nieletnią sprzed 31 lat. "Polański już częściowo zapłacił za czyn sprzed lat. Pora, by wrócił do Holywood, gdzie jest jego miejsce" - komentuje w "Gazecie Wyborczej" Bartosz Węglarczyk. "Polański stoczy bitwę o wolność" - patetycznie ogłasza "Polska the Times". A "Rzeczpospolita" lakonicznie ogłasza: "Roman Polański w areszcie", ale umieszcza ten materiał na pierwszej stronie i poświęca Polańskiemu prawie dwie strony w środku numeru, łącznie z apelem polskich filmowców z Andrzejem Wajdą na czele o uwolnienie reżysera.
"Dziennik Gazeta Prawna" oparł się pokusie robienia czołówki ze sprawy Polańskiego i na pierwszej stronie
informuje o zwycięstwie CDU w wyborach w Niemczech. "Socjaldemokracja jeszcze nigdy nie uzyskała tak złego wyniku" - wybija "DGP". I straszy, że nowy rząd "będzie musiał rządzić z pustą kasą, bo finanse Niemiec są w najbardziej dramatycznym stanie od 1945 r.". Ach, ta dziennikarska łatwość szukania efektownych porównań. A gdyby tak sprawdzić, czy w 1947 r. nie było aby w Niemczech gorzej niż dziś...
Jerzy Haszczyński z "Rz" prognozuje, że po wyborach w niemieckiej polityce zagranicznej "niewiele się zmieni", "Merkel może być odważniejsza w sprawach gospodarczych", ale "nie znaczy to, że
Niemcy pogrzebią państwo socjalne". Sporą część komentarza Haszczyński poświęca perspektywom Centrum przeciwko Wypędzeniom pod rządami nowej koalicji chadecji z liberałami. "W sprawach historycznych możemy mieć nadzieję, że FDP [liberałowie] odegra w nowej koalicji taką rolę jak odgrywała SPD. To znaczy będzie hamowała zapędy konserwatystów i wykaże się większą wrażliwością wobec sąsiadów" - pisze Haszczyński, choć zaznacza, że prawdopodobnie Centrum przeciwko Wypędzeniom w jakiejś formie powstanie, choć raczej będzie to "forma light" wobec wizji Eriki Steinbach.
Bartosz T. Wieliński w "Gazecie Wyborczej"
komentuje wybory w Niemczech, skupiając się na aspekcie europejskim: "Zdrowsza gospodarka Niemiec to dla Polski, tak powiązanej z RFN, dobra wiadomość. To także ważne wieści dla Europy. Stabilna koalicja z liberałami pozwala wierzyć [że Niemcy nie wycofają się na własne podwórko]. Kanclerz będzie miała więcej wiatru w żaglach, by pchać Europę do przodu".
Zadziwiające są za to trzy wywiady szefa
MON Bogdana Klicha zamieszczone w tym samym dniu w trzech różnych dziennikach: "Rz", "Polsce the Times" i "DGP". Piarowcy ministra zasłużyli na wysoką premię. "Z Afganistanu wyjdziemy razem z NATO" - Klich mówi w "Rz". Podobnie w "DGP": "To całe NATO musi opracować strategię wyjścia z Afganistanu. A my powinniśmy postępować zgodnie z zasadą: razem wchodziliśmy, razem wychodzimy".
"Polska" skupia się zaś na wewnętrznych rozgrywkach na armijnym podwórku. Minister twierdzi, że ostatnia krytyka jego resortu po śmierci polskich żołnierzy w Afganistanie "to był silny atak lobbystyczny na MON". Oczywiście zamiast nazwisk, czy konkretów podaje kilka insynuacji w stylu "wiem to, czego opinia publiczna nie zawsze jest świadoma", "wiemy, kto na rzecz jakiej firmy lobbuje", "wystarczy prześledzić pisma branżowe i zobaczyć, jakie firmy umieszczają w nich reklamy". Nie mówię, że to nieprawda, ale zwalanie wszystkiego na lobbystów to tłumaczenie zdecydowanie poniżej godności ministra. Piarowcy Klicha powinni nie tylko zwrócić uwagę na ilość wywiadów ministra w jednym dniu, ale także na ich treść.