http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pierwszy wywiad Polańskiego: Jestem szczęśliwy

bart
2010-07-18, ostatnia aktualizacja 2010-07-18 13:37

- Darzę Szwajcarów wielką przyjaźnią - mówi Roman Polański w pierwszym wywiadzie, którego udzielił po zwolnieniu z aresztu domowego.

Roman Polański
Fot. MARTIAL TREZZINI AP
Roman Polański
Gdy w zeszły poniedziałek szwajcarskie władze odmówiły ekstradycji Polańskiego do USA i zwolniły go z aresztu, reżyser zapadł się pod ziemię. W sobotę niespodziewanie pojawił się w szwajcarskim kurorcie Montreux, gdzie, na tamtejszym festiwalu jazzowym wystąpiła jego żona Emmanuelle Seigneuer. - Jestem szczęśliwa, że wreszcie mógł zobaczyć mój występ. Wcześniej nie miał okazji - mówiła Seigneuer przed koncertem.

Wcześniej Polański udzielił wywiadu szwajcarskiej telewizji TSR. Reżyser mówi w nim, ze nie ma pretensji do Szwajcarów, którzy aresztowali go 10 miesięcy temu na wniosek amerykańskiej prokuratury ścigającej go od 33 lat za seks z nieletnią. Przeciwnie, zapewnił, że darzy Szwajcarów wielka przyjaźnią. Dziękuje w mieszkańcom Gstaad, alpejskiego kurortu, w którym przez kilka miesięcy przebywał w areszcie domowym w swojej rezydencji. - Bardzo mnie wspierali. Przynosili mi wino, kwiaty, różne drobiazgi. Pobyt w areszcie był straszny. Nigdy jednak nie żądałem specjalnego traktowania, bo jestem znaną osobą - mówi.

Pytany o przyszłość mówi, że chce się zająć rodzina i pracą, rzeczami, które zaniedbał podczas pobytu w areszcie. - Jestem szczęśliwy - zapewnia.

Reżyser podkreślał też, że był w stanie bez problemów uciec z Gstaad do Francji. - Nigdy o tym nie myślałem na poważnie - zapewnia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 47 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':