http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sprawa Polańskiego - będzie ugoda?

IAR
2010-01-05, ostatnia aktualizacja 2010-01-05 09:02

Jutro w Los Angeles odbędzie się nieplanowane wcześniej posiedzenie sądu dotyczące zarzutów wobec Romana Polańskiego. Wszystko wskakuje na to, że adwokaci słynnego reżysera podjęli próbę polubownego załatwienia sprawy o gwałt sprzed 32 lat.

Roman Polański
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Roman Polański
Jutrzejsze posiedzenie sądu zostało zwołane przez sędziego Petera Espinozę - tego samego, który na początku ubiegłego roku odrzucił wniosek o umorzenie sprawy przeciwko Romanowi Polańskiemu. Rzeczniczka prokuratury w Los Angeles Sandi Gibbons powiedziała Polskiemu Radiu, że spotkanie zostało zwołane na wniosek obrońców Polańskiego. Dodała, że adwokaci reżysera chcieli, aby posiedzenie odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Prokuratura nie zgodziła się na to, a sąd przychylił się do jej opinii, aby posiedzenie było jawne. Sandi Gibbons powiedziała, że nie wie jaki jest cel posiedzenia.

Dwa tygodnie temu sąd apelacyjny w Los Angeles odrzucił wniosek o umorzenie sprawy przeciwko Polańskiemu. Sędziowie zasugerowali jednak, że słynny reżyser mógłby zostać osądzony zaocznie. W swoim orzeczeniu napisali, że podczas rozprawy jego adwokaci mogliby argumentować, że wystarczającą karą jest czas dotychczas spędzony przez Polańskiego w areszcie. Sąd apelacyjny stwierdził również, że innym sposobem na zakończenie sprawy mogłaby być dobrowolne poddanie się przez Romana Polańskiego ekstradycji. W takiej sytuacji reżyser trafiłby co prawda do więzienia ale szybko mógłby z niego wyjść przekonując sąd, że w procesie sprzed 32 lat doszło do poważnych nieprawidłowości.

Polański został zatrzymany 26 września 2009 na lotnisku w Zurychu na podstawie międzynarodowego nakazu aresztowania. Obecnie przebywa pod elektronicznym nadzorem w areszcie domowym w Gstaad w szwajcarskich Alpach. Wymiar sprawiedliwości USA zarzuca reżyserowi, że w roku 1977 uwiódł 13-letnią wówczas Samanthę Gailey, a następnie w obawie przed karą uciekł ze Stanów Zjednoczonych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':