http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Washington Post: władze miały rację zatrzymując Polańskiego

PAP
2009-09-29, ostatnia aktualizacja 2009-09-29 10:25

Amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości miało rację nakazując zatrzymanie Romana Polańskiego na lotnisku w Zurychu i powinno doprowadzić sprawę do końca - pisze we wtorek "Washington Post". Wcześniej publicystka dziennika Anne Applebaum pytała czy za aresztowaniem reżysera kryło się coś głębszego.

Roman Polański
Roman Polański
ZOBACZ TAKŻE
"Czy Roman Polański nie wycierpiał wystarczająco wiele? Czy nie przetrwał wszystkich tych zimnych, szarych i deszczowych zim w Paryżu? (...) Czy przez kilkadziesiąt lat nie spędzał wakacji, ograniczając się do ponurej monotonii południa Francji? - pisze sarkastycznie Eugene Robinson i pyta wreszcie, czy apologeci Polańskiego nie powinni dać sobie spokój.

Autor komentarza zapewnia najpierw, że jest pełen uznania dla twórczości polskiego reżysera: "+Chinatown+ to jeden z moich ulubionych filmów, +Dziecko Rosemary+ jest dziełem sztuki i zdecydowanie zasługuje na Oscara, jakiego dostał (Polański) za reżyserię +Pianisty+". Polański "jest wspaniałym artystą" - dodaje Robinson, lecz pisze następnie, że "może jego kolejnym filmem będzie film o tematyce więziennej".

"Błyskotliwy lub nie, Polański ucieka przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości od 1978 roku. I z pewnością nie ma nic artystycznego w przestępstwie, do którego popełnienia się przyznał: podczas sesji zdjęciowej w domu jego przyjaciela i gwiazdy +Chinatown+ Jacka Nicholsona, Polański upoił 13-letnią dziewczynkę szampanem i narkotykami i odbył z nią stosunek" - czytamy w artykule.

"Zgadzam się - zapewnia autor tekstu - z europejskim punktem widzenia, że Amerykanie są pruderyjni i są hipokrytami w sprawach seksu". "Lecz - zastrzega zaraz Robinson - dorosły mężczyzna odurzający narkotykami i gwałcący 13-letnią dziewczynkę (...) to zło moralne wszędzie na świecie i zasługuje na ostrzejszą karę niż tylko spędzenie 30 lat na pozłacanym wygnaniu".

"Polański ma podwójne, francusko-polskie obywatelstwo; (sprawą Polańskiego) oburzone są władze w Paryżu i Warszawie" - przypomina dziennik i następnie pisze: "Właściwie to o co im chodzi - że Polański ma 76 lat, że robi wspaniałe filmy, że czmychnął (z USA), żeby uniknąć niesprawiedliwego wyroku? Przepraszam, moi przyjaciele, nic z tych rzeczy. Jeśli ktoś decyduje się na bycie zbiegiem, akceptuje ryzyko, że któregoś dnia może zostać złapany".

Na koniec Robinson pisze, że nieistotny jest fakt, iż teraz 45-letnia ofiara gwałtu twierdzi, że nie czuje już gniewu wobec Polańskiego i nie chce, żeby poszedł do więzienia. "Ważne jest, co (ofiara) myślała i czuła w wieku lat 13, kiedy przestępstwo zostało popełnione. Ci, którzy uważają, że aresztowanie Polańskiego jest niesprawiedliwe, w istocie zgadzają się z jego argumentem, że 13-letnia dziewczynka, będąca po wpływem alkoholu i narkotyków, +pozwoliła+ na seks z 40-letnim mężczyzną" - podkreśla autor komentarza.

"A może jego obrońcy uważają, że podanie narkotyków dziecku i zgwałcenie go to nic takiego. (...) Przeciwnie, tu chodzi o bogatego i wpływowego człowieka, który wykorzystał swoją sławę i pozycję (...), żeby zgwałcić niewinne dziecko. Tu chodzi o człowieka, który ucieka zamiast stawić czoło konsekwencjom swoich czynów" - podkreśla zdecydowanie "Washington Post".

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':