http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jedyna dziewczyna w całym stepie

Paweł T. Felis
2009-06-01, ostatnia aktualizacja 2009-06-01 10:03

Od piątku w kinach wielokrotnie nagradzany na świecie "Tulpan" Siergieja Dworcewoja ze znakomitymi zdjęciami Jolanty Dylewskiej - zakotwiczona w stepowym krajobrazie opowieść o człowieku, który goni za marzeniami

Filmy
Kiedy sympatyczny, nieśmiały Asa (Ashad Kuciencieriekow) chce zrobić wrażenie na przyszłych teściach, ubiera się w marynarski mundur (wrócił właśnie z przeszkolenia w marynarce) i próbuje uwodzić anegdotami o ośmiornicach, które trzeba ugryźć dokładnie między oczy, żeby "nie wyssały z człowieka krwi". Szwagier chłopaka Ondas (Ondas Biesikbasow) ma ofertę bardziej praktyczną - dziewięć owiec i żyrandol. Ale ta, o której rękę toczy się tu gra - tytułowa Tulpan - o zamążpójściu nie chce słyszeć. Czy rzeczywiście dlatego, że jej adorator ma odstające uszy?

Znakomity kazachski reżyser Siergiej Dworcewoj - dzięki imponującej pracy operatorki Jolanty Dylewskiej - w swoim fabularnym debiucie przygląda się stepowej prowincji jak wytrawny dokumentalista - nie interesuje go nieoczywista uroda miejsca, ale podskórny puls stepu, paradoks codziennej monotonii, która nieustannie zaskakuje. "Dla mnie każde ujęcie jest ważne, bo kręcąc, transportujemy coś w wieczność - mówiła "Gazecie" Dylewska. - Z Siergiejem robiliśmy film tak, jakby chodziło o życie i śmierć, jakby to była wojna. Duble powtarzaliśmy w nieskończoność, po kilkadziesiąt razy. Jedno z ujęć zajęło nam cztery lata".

Mogłoby się wydawać, że ostentacyjnie pozbawiony akcji "Tulpan" to pean na cześć odizolowanego, stepowego świata. Jedyną muzyką (poza ironicznym hitem Boney M) są ludowe, zawodzące pieśni Mahy, córki Ondasa i jego żony Samał - słychać za to głośne ryki wielbłądów, kóz, owiec i koni. Zewnętrzna rzeczywistość nie dociera tu prawie w ogóle - jeśli już, to w opowieściach zafascynowanego radiem Bieke, starszego syna Ondasa, który co wieczór recytuje ojcu newsy - o trzęsieniu ziemi w Japonii czy planach prezydenta Kazachstanu, który w 2030 roku chce mieć w swoim kraju czystą wodę. A jednak fabularnym refrenem w filmie Dworcewoja staje się pytanie: zostać tu czy wyjechać?

W Biełtpak Dale - Głodowym Stepie - owce pozbawione trawy wydają na świat martwe jagnięta. "Kiedy się przenosimy?" - pyta męża Samał po odkryciu kolejnego martwego płodu. Ale Ondas czeka - jakby mierzył się z tym niegościnnym miejscem, za wszelką cenę próbował je oswoić. Znakiem innego świata jest kurier Boni, którego pojawieniu się towarzyszy kiczowaty przebój "Rivers of Babylon" Boney M. Boni po stepie porusza się wyklejonym erotycznymi plakatami pojazdem - skrzyżowaniem łazika z traktorem. To on będzie chciał wyrwać Asę do miasta, do internatu, gdzie jest "mnóstwo babek". W przeciwieństwie do stepu, gdzie w całej okolicy jest tylko jedna - Tulpan.

Ani razu nie widzimy jej twarzy - i nie widzi jej również Asa. "Uparta jak matka!" - wścieka się ojciec, gdy dziewczyna po raz kolejny mówi, że Asy za męża nie chce. Nawet jeśli "kłapouchy" i tak ma mniejsze uszy niż książę Karol. Bo nie o uszy przecież chodzi - Tulpan nie chce wyjść za mąż, bo nie chce do końca życia paść owiec. Chce wyjechać do miasta i studiować.

Dziecinne marzenia Asy - zapisane, jak przystało na marynarza, na kołnierzu - są zupełnie inne: własna, biała jurta, owce, antena satelitarna i Tulpan przy boku. Jedyna dziewczyna w okolicy staje się dla niego obsesją niczym Łęcka dla Wokulskiego - w gruncie rzeczy chłopak wcale jej przecież nie zna. Wie jednak, że jeśli się ożeni, dostanie od naczelnika swoje stado.

"Robienie filmu jest jak życie - przyznawała Dylewska. - W tym Stepie Głodowym, który jest jak półpustynia, poczułam nagle, że to mogłoby być moje miejsce na ziemi". Jej i Dworcewoja bohater myśli podobnie, ale w finale nie ma już złudzeń, chłopięco-pensjonarskiej naiwności. Tym właśnie jest wielokrotnie nagradzany na świecie (m.in. zwycięzca sekcji Un Certain Regard w Cannes) "Tulpan" - zaprzeczeniem naiwnej fascynacji egzotyką. Fabułą, w której granica między dokumentem i fikcją okazuje się płynna (przez dwa tygodnie twórcy czekali na przykład na poród owcy). Nawet jeśli brawurowa prostota tego filmu wywołuje z początku opór, ta uniwersalna przypowieść o współczesnym człowieku tułaczu, który rozpaczliwie goni za marzeniami, daje ostatecznie widzowi taki rodzaj spełnienia, jaki w kinie zdarza się coraz rzadziej.

"Tulpan", reż. Siergiej Dworcewoj. Niemcy - Polska - Rosja - Szwajcaria - Kazachstan 2008, dystr. Against Gravity

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy