http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Festiwal w Berlinie. Kino, czyli sejsmograf

Tadeusz Sobolewski
2012-02-08, ostatnia aktualizacja 2012-02-07 17:42

''Żegnaj, królowo'' z Diane Kruger jako Marią Antoniną
''Żegnaj, królowo'' z Diane Kruger jako Marią Antoniną
Fot. HANDOUT Reuters

9 lutego rozpoczyna się 62. Berlinale. Wykupiono już z góry 300 tys. biletów. Filmy ze wszystkich sekcji (w sumie około 400) będą pokazywane w kinach całego miasta. Ten festiwal, w odróżnieniu od Cannes, nie ma nic dworskiego, ekskluzywnego. Ma charakter ludowy, publiczny, zgodny z tradycją dawnego zachodniego Berlina, bastionu europejskiej lewicy i wszelkiego wolnomyślicielstwa

SERWISY
Na otwarcie "Żegnaj, królowo" Benoit Jacquota według nagrodzonej Prix Femina powieści znawczyni XVIII wieku Chantal Thomas. Diana Kruger jako Maria Antonina. Bastylia już zburzona. Król wyjechał z Paryża, królowa z dziećmi wraca do Wersalu. Pierwsze dni rewolucji oglądane oczami dworzan, którzy trzymają się kurczowo swego zamkniętego świata, nie chcą widzieć nowego, które nadchodzi. Odnowiony "Październik" Eisensteina z 1928 roku będzie symbolicznym obrazem dalszego ciągu - z pamiętnymi, funkcjonującymi na prawach dokumentu okrutnymi scenami wdzierania się tłumu do carskich komnat. Obok filmu Jacquota akcentem początkowym festiwalu będzie konferencja Wernera Herzoga, który zabierze głos w sprawie "Kary śmierci" - swego nowego, pokazywanego w pozakonkursowej sekcji Berlinale Special amerykańskiego dokumentu, wywiadów z więźniami czekającymi na egzekucję.

Wieloletni dyrektor festiwalu Dieter Kosslick, zwany Mister Berlinale (znowu przedłużono mu kadencję), zapowiada, że w tym roku filmy festiwalowe mają być sejsmografem wielkiej, zachodzącej w świecie zmiany, której znaczenia jeszcze nie ogarniamy. "Powstania, przewroty. Globalne przeorientowanie. Chcemy, aby filmy festiwalowe opowiadały o naszych czasach z punktu widzenia tych, których te zmiany dotykają".

W konkursie więcej niż zwykle nowych nazwisk, kiedyś powiedziano by egzotycznych (Indonezja, Filipiny), ale to słowo pochodzące z czasów europejskiej i amerykańskiej dominacji straciło dawne znaczenie. Przeglądam krótkie streszczenia konkursowych filmów. "Schwytaną" ("Captive") zrealizował słynny ostatnio Filipińczyk Brillante Mendoza, kronikarz współczesnego piekła, gdzie morderstwo nie wywołuje żadnego moralnego rezonansu, jak w "Masakrze" czy "Loli" (pokazywanych w Cannes i Wenecji). W jego nowym filmie Isabelle Huppert jest uczestniczką akcji humanitarnej na Filipinach porwaną przez islamskich terrorystów żądających niepodległości wyspy Mindanao.

W "Rebelle", filmie zrealizowanym w Kongu-Kinszasie przez pracującego w Kanadzie Kim Nguyena, główną rolę dziewczynki, dziecka ulicy zwerbowanego przez partyzantów i uczonego zabijania, gra miejscowa trzynastolatka, której prawdziwy życiorys przekracza filmową fikcję.



W berlińskiej "Barbarze" Christiana Petzolda (w głównym konkursie są aż trzy niemieckie filmy) mieszkanka NRD pod koniec lat 70. żyje obsesją ucieczki. Czytając o tym filmie, zastanawiam się, czy będzie obrazem ustrojowego ucisku, czy raczej studium izolacji, utraty kontaktu z otaczającą rzeczywistością? Petzold współpracuje z Harunem Farockim, niezależnym filmowcem debiutującym jeszcze w czasach kontestacji lat 60., porównywanym z Godardem. Ukazuje on w swoich filmach formy odczłowieczenia - te dawne, totalitarne i te nowe, związane z rynkiem i mediami. Współpraca Petzolda z Farockim to kolejny przykład, jak tak zwany film artystyczny, pokazywany w galeriach sztuki, zaczyna przenikać się z filmem kinowym, tworzyć wspólny front. Ten proces zachodzi także w Polsce. Czego nauczy się kino od artystów? Czego artyści nauczą się od kina?

Kino non-fiction

Ważnym punktem konkursu może być "Samochód Jayne Mansfield", produkcja - rzadkość - amerykańsko-rosyjska, w reżyserii i z rolą główną ciekawej postaci niezależnego kina kojarzonego z Jarmuschem (grali nawzajem w swoich filmach) Billa Bona Thorntona. Jego film nie jest biografią pin-up girl o słynnym biuście, która zginęła w wypadku samochodowym w 1967 - dzieje się nieco później, gdy protesty przeciwko wojnie wietnamskiej ogarnęły południowe stany.

W filmach konkursu - najdziwniejsze fabuły, które czyta się jak metafory opuszczenia, tęsknoty, poszukiwania. Grecka "Meteora" Spirosa Stathopoulosa: w scenerii słynnych klasztorów umieszczonych na szczytach skalnych wież - romans dwojga mnichów. Indonezyjskie "Pocztówki z zoo" 30-letniego reżysera o nazwisku Edwin, który swoimi krótkimi filmami zawojował światowe festiwale i brał udział w berlińskim Campusie Talentów, to opowieść o kobiecie, która jako dziecko została podrzucona w zoo i wychowana przez dozorcę żyraf w izolacji od świata. Stała się gwiazdą mediów, ale wciąż tęskni za swoim nieznanym ojcem.

W trudnej sytuacji kina węgierskiego, pozbawionego publicznego wsparcia, z międzynarodową pomocą powstał "To tylko wiatr" Benedeka Fliegaufa - grany przez naturszczyków, rozgrywający się w czasie jednego dnia, zakończony pogromem Cyganów. Film jest reakcją na autentyczne zabójstwa, które miały miejsce na węgierskiej wsi w latach 2008-9.

Angelina i bośniacka "Róża"

Spośród bardziej znanych nazwisk w konkursie są tylko dwa - włoscy klasycy kina zaangażowanego, bracia Taviani z filmem "Cezar musi umrzeć" o przedstawieniu "Juliusza Cezara" Szekspira w rzymskim więzieniu i Chińczyk Wang Quan'an, laureat Złotego Niedźwiedzia za "Wesele Tui", z "Białym jeleniem", adaptacją powieści Chen Zhongshi, przez długie lata zakazanej w Chinach ze względu na otwarte opisy seksu. Ten film obok filmów Mendozy i Edwina wymieniany jest jako jeden z faworytów konkursu.

Poza konkursem znalazły się dwa historyczne melodramaty podpisane dużymi nazwiskami, ale przez krytyków amerykańskich określane jako superkicze. W epickim "Kwiecie wojny" Zhanga Yimou, zamierzonym jako światowy przebój, inwazja Japonii na Chiny w 1937 i masakra w Nankinie potraktowane są według amerykańskich recenzentów jako tło dla chińskiego "Przeminęło z wiatrem".



W filmie Stephena Daldry'ego "Strasznie głośno, niesamowicie blisko" według znanej również u nas powieści Jonathana Safrana Froera odtworzony jest "smutek Nowego Jorku po 11 września". "Katastrofa jako źródło emocji. Tak działa kicz" - orzekła recenzentka "New York Timesa", "Łzawy sentymentalizm" - pisał w recenzji powieści John Updike. Ja jednak jestem bardzo ciekawy tego sentymentalizmu w wykonaniu reżysera "Godzin".

A czym będzie pokazany poza konkursem debiut reżyserski Angeliny Jolie "Ziemia krwi i miodu"? Zapowiadany jest jako love story, a zarazem "brutalne spojrzenie na ludobójstwo, czystki etniczne i gwałt w Bośni lat 90."? Film słuszny, ale zły? Czy może - w co nie bardzo chce się uwierzyć - bośniacka "Róża"?



Szkoda, że nie będzie w Berlinie Smarzowskiego. Czy ktoś by w Berlinie powiedział, że to film "niezrozumiały"? Nasz polski udział jest w tym roku następujący: "Sponsoring" Małgorzaty Szumowskiej w sekcji Panorama i "Sekret" Przemysława Wojcieszka w sekcji Forum, gdzie autor "Made in Poland" jest zadomowiony.

Wśród zapowiedzianych gwiazd: Uma Thurman, Antonio Banderas, Clive Owen, Keanu Reeves i przede wszystkim Meryl Streep odbierająca Złotego Niedźwiedzia za dzieło życia. Główne jury - w tym roku doborowe: na czele wielki Mike Leigh, obok niego autor "Rozstania", irański kandydat do Oscara, laureat zeszłorocznego Berlinale Ashgar Farhadi, Francois Ozon, Charlotte Gainsbourg. Tylko czy filmy sprostają?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':