Dwa dorosłe pluszcze wołały pod gniazdem. Jeden co chwilę wlatywał do środka i wyciągał z niego upartego dzieciaka za skrzydło. Młody po chwili lądował w potoku.
Stałem tuż za pierwszym mostkiem w Dolinie Kościeliskiej i byłem przekonany, że jestem świadkiem czegoś ważnego.
Myślałem: młode pewnie już podrosły i rodzice zmuszają je, by się usamodzielniły. Pisklęta oczywiście się opierają - kto by chciał porzucić ciepłe, zadaszone gniazdo i nurkować w lodowatym potoku. Skok w dorosłość przeraża, ale jest niezbędny. Że to brutalne? A co powiemy o dzięciołach czy sowach, które głodzą młode, by w końcu wyszły z dziupli?
Zwątpiłem dopiero, gdy na brzegu potoku zobaczyłem to pisklę. Było jeszcze nieopierzone, trzęsło się z zimna. Miało nikłe szanse na przeżycie poza gniazdem. Obok zobaczyłem drugie pisklę. Martwe unosiło się na wodzie.
Co tu się dzieje?
Niczym polarny nurek
Uwielbiam pluszcza, bo to ptak niespodzianka. Komuś, kto nie ma pojęcia o ornitologii, do głowy nie przyjdzie, że pluszcz jest związany z wodą nie mniej niż kaczka czy perkoz. Nie ma jednak ani płaskiego dzioba, ani błon pławnych między palcami. Wygląda raczej jak drozd, typowy ptak śpiewający. Pozory jednak mylą.
Oglądanie pluszczy nad tatrzańskimi strumieniami może sprawić wam większą przyjemność niż gapienie się na kozice, świstaki i niedźwiedzie. Co z tego, że pluszcz jest mały? Spójrzcie, co on robi! Podryguje na kamieniu, skacze z jednego na drugi i nagle hop do wody. Nurkuje nawet na kilkanaście sekund.
Nie przeszkadza mu, że woda w strumieniu ma kilka stopni powyżej zera. Człowiek nie przeżyłby w niej kilku minut. Pluszcz daje radę. Jak?
Ma nieprzemakalne pióra pokryte substancją olejową wytwarzaną przez gruczoł w okolicach kupra. Pod piórami pluszcz ma grubą warstwę puchu - całość działa niczym kombinezon polarnego nurka.
Ptak może też zasłonić nozdrza specjalnymi płatkami skóry, a oczy przesłonić przezroczystą błoną, która działa niczym okulary.
Ponadto we krwi ma dużo hemoglobiny, co ułatwia dłuższe przebywanie pod wodą. A kości ma cięższe od innych ptaków, co zmniejsza wyporność i ułatwia nurkowanie.
Pyszne chruściki
Dzięki temu wszystkiemu pluszcz może objadać się bezkręgowcami żyjącymi w potokach, na przykład larwami chruścików.
Przypominają one chrust - naprawdę. Gdy będziecie w Tatrach, spójrzcie na dno strumieni. Widzicie setki dziwnych patyczków? To domki larw zbudowane z odpadków wodnych roślin, nasion, ziarenek piasku i kamyków lub muszli, spajanych jedwabną przędzą. W strukturę domków wbudowywane są nawet żywe ślimaki!
W Polsce żyje kilkadziesiąt, a może kilkaset gatunków chruścików. W Tatrach występuje Allogamus starmachi zdolny do życia w ekstremalnych warunkach - w strumieniach położonych powyżej 1100 m n.p.m. Przyzwyczaił się w okresie zlodowacenia.
Larwy chruścika zostają w wodzie nawet trzy-cztery lata, zanim się przeobrażą w dorosłe owady. Pluszcz łapie domek larwy w dziobek i wytrząsa owada.
Gniazdo jak forteca
Pluszcze obserwowałem wiele razy, ale nigdy nie widziałem ich gniazda oraz jak opiekują się młodymi.
- Niech pan szuka gniazda przy skałach, które są bezpośrednio nad strumieniami - poradził mi dr Andrzej Czapulak z Zakładu Ekologii Ptaków Uniwersytetu Wrocławskiego.