Ałuś - co piyknie goniał na skijak - to by fcioł nom w Tatrach wyrychtować kopackom dziursko na słowackom strone, bo uwidzioł, co takowe dziury robiom we Alpach. E dyć przecie Tatry som mnijse jako Alpy - godo mu parkowy dyrektor Skawiński.
Andrzej Bachleda-Curuś, co go wołajom Ałuś, mo piyknom historyje. Górol z dzioda, pradzioda. Nolepsiyjsy Polok, co goniał na skijak - w 1974 roku stał sie wicemajstrem świata we zjezdzacce. I jesce jakiz prawy. Zimom 1968 roku, kie w Colorado syndy śniega nasuło, pojechoł choćftoryndy w slalomowej gońbie. Ominoł jednom z bramek, ale nik inksy hańtego ni uwidzioł. Ałuś, choć go nik ni pytoł, pedzioł to syndziom. Dali mu za to honorność UNESCO "Fair Play" - piyrwsom takowom honorność dla Polaka w historyi.
E dyć za hańte casy trza mieć powazowanie dla Ałusia. No ba kie Ałuś teroz goda o kopacce w Tatrach, to sie cosik obyrta we środecku dyrektorowym Pawła Skawińskiego z Tatrzańskiego Parku Narodowego. Bo dyrektor, choć rodzony w Krakowie, to cłek co ma pozierać, co by Tatrom ni zrobić wiynksej krzywdy, jako im juz ludziska zrobili.
Auuu, Ałuu, Ałuś Cemu na Ałusia, choć mo w papiyrach Andrzej Bachleda-Curuś, wołajom akuratnie Ałuś? Kie był malućki, to łaził z matkom i ojcem na skijak na Kasprowy Wierch. Mieli hań sygnał do wołania: "Auuuu!", "Ałuuu!". I tako Ałuś przyklojstrowało sie do młodego Jyndrka na reśte zywota. Ostały sie mu tyz maślane ocycki, kie ino uwidzi Kasprowy Wierch. Haw przecie ucył sie goniacki na skijak. Teroz fce hań zrobić alpejskom stacyje.
- Trzeba jak najszybciej zabudować Tatry wyciągami, by gonić światową czołówkę narciarską. Góry powinny być przede wszystkim dla ludzi, a nie świstaków, przez które w maju, gdy na Kasprowym jest jeszcze śnieg, zamyka się trasy narciarskie. W Tatrach powinna powstać stacja narciarska z prawdziwego zdarzenia, jak te w Alpach - godo Ałuś.
Goniacce na skijak mo służyć dziursko w Kasprowym Wierchu, na słowackom strone, szyrokie na 10 metrów i długaśne na 3,2 kilometra. I jesce mo być pełno kolejek krzesełkowych i gondolowych od Rówienek Kondrackich - kie dzisiok na polanie rośnie se piykny las - do kotłów przy Kasprowym Wierchu. I kolejka po ziemi, co by dało sie jechać ze Zakopanego na Rówieńki Kondrackie. A syroka i śtucnie nasuła śniygiem nartostrada leciołaby spod samućkiego Kasprowego Wierchu do Kuźnic.
Jako rośnie kosówka Kie to zwiedział sie parkowy dyrektor Paweł Skawiński, to cosik go skrynciło we zywocie. Na wargi cisnom mu sie takowe pańskie wyrazy jako: niedorzeczność i katastrofa. Kieby dyrektor był barz wartki do złości i godoł po góralsku, toby dodał jesce: beskórcyjo. Noba dyrektor to cłek kulturalny i ni górol, to tako ni powie.
- Nasze Tatry w całości mają powierzchnię trzech alpejskich dolin i są o wiele niższe od Alp. Dlatego nie można tu przenosić alpejskich projektów. To by była katastrofa dla tatrzańskiej przyrody - godo dyrektor.
Paweł Skawiński ucył sie pod Wawelem na leśnickiego, tako barz dobrze, ze dali mu papiyr doktora nauk leśnych. Telo łaził po górach, co ostał taternikiem, przewodnikiem tatrzańskim i ratownikiem górskim. Naucał tyz goniacki na skijak. Po naukach we Krakowie siedzioł se piynć roków w Tatrzańskiej Stacji Naukowej Polskiej Akademii Nauk w Zakopanem. Pozieroł se, jako kosówka piyknie je urośniona na Kasprowym Wierchu, i pisoł o tym mondre rozprawy. (A teroz tom hań kosówke Ałuś chce pod kopacke dać). Potem robił jako kuśtosz Muzeum Przyrodniczego TPN. Azby ta ostać parkowym dyrektorem.
Rachujom dutki Ałuś duma se, co bedzie w Polsce zgoda na jego pomyślunek. Łazi do syćkich moznych na Podhalu, pyto ich na posiady do karcmy. Rachujom, co z tego bedom dutki. I ci syćka tyz godajom Skawińskiemu: - Trza w Tatrach stawioć nowe kolejki do goniacki na skijak.
A dyrektor godo im tako: - Tatrzański Park Narodowy jest od tego, by przede wszystkim dbać o unikatową przyrodę. Rozumiem, że góry są i dla ludzi, także dla narciarzy. Sam jeżdżę na nartach. Ale na żadne tunele i kolejne wyciągi w Tatrach nie może być zgody. To jest sens mojej pracy i mojego życia w Tatrach.
Za to, co godo dyrektor Skawiński, troche góroli ni barz go lubi. Ale som i tacy, co ma u nich sanowanie, bo wiedzom, ze tatrzańska
przyroda to nojwiynksy skarb Podhala. Ni zadługo dyrektor Skawiński ma dostać honornom parzenice - takom spinke góralskom - za to, co umie pogodzić turystyke z pozieraniem, coby Tatry ni mioły krzywdy.
Hej. Trza bocyć coby kosówke ostawić tyz dlo nasych wnuków.