http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Marcin Kacperek: Bo może zrodzić się uczucie

Bartłomiej Kuraś
2010-05-17, ostatnia aktualizacja 2010-05-17 16:27

Marcin Kacperek - prezes polskiego stowarzyszenia przewodników wysokogórskich, wspinacz, alpinista, narciarz ekstremalny

Marcin Kacperek, międzynarodowy przewodnik górski UIAGM, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich. Autor polecanego przez TOPR poradnika
Marcin Kacperek, międzynarodowy przewodnik górski UIAGM, prezes Polskiego...
SERWISY
Widziałem już niejedne góry wżyciu, wyższe od Tatr: w Europie, Stanach Zjednoczonych, a nawet w Chinach. Ale Tatry pozostaną dla mnie miejscem szczególnym. Od dziecka po nich chodzę. Moje pierwsze wyprawy były w Tatry Zachodnie. W stronę Starej Roboty, Grzesia czy Rakonia. Do dzisiaj lubię od czasu do czasu wybrać się w ten rejon. Tutaj turnie są bardziej stonowane. W Tatrach Zachodnich jest jakoś spokojniej. I to się nie zmienia od lat. Pewnie dlatego chętnie tam wracam.

Zacząłem jeździć na nartach, mając siedem, a wspinać się, gdy miałem czternaście lat. Tej pasji zawdzięczam zawód, poznanie wielu wspaniałych ludzi i zwiedzenie połowy świata. W Tatrach marzyłem o dalekich, wielkich górach. Kiedy wreszcie pojechałem w te inne góry i spędziłem w nich dużo czasu, dotarło do mnie, że Tatry są jedyne w swoim rodzaju. Zawsze z radością tu wracam.

Widziałem niejedno w górach. Skrajne zmęczenie, złość, strach o życie.

Najgorszy nie jest pot czy niepowodzenie na ścianie podczas wpinania. Bo po to są góry, by się z nimi zmagać. Naprawdę trudne chwile przychodzą, gdy ktoś z bliskich ginie w górach. Doświadczyłem tego. Tak zabił się mój kolega. Ale czy przez to mam obrazić się na góry i przestać wspinać? Absolutnie nie. W górach doświadczam wspaniałych przeżyć, i to jest warte wszystkiego, nawet tej najwyższej ceny.

Wspaniale było, gdy zimą samotnie przeszedłem północną ścianę Giewontu. Tę pionową - niedostępną dla turystów odwiedzających krzyż. Na ten wyczyn wystarczyły mi 2 godziny i4 minuty. 2 godziny i4 minuty pełnej koncentracji na oblodzonej, skalnej ścianie. I wielka satysfakcja, gdy już pokonałem ścianę.

Jako przewodnik po to prowadzę ludzi na szczyty, by dostarczyć im maksimum radości z przebywania w górach. Aby to osiągnąć, wspinający się razem muszą czuć między sobą partnerstwo.

Na szlak wyjdę z każdym chętnym. Bo nie ma minimalnych kryteriów fizycznych, które musi spełniać osoba pragnąca przeżyć przygodę w górach. Dla każdego można dobrać cele będące w jego zasięgu. Zapewniające wiele emocji i satysfakcji. Między innymi na tym polega moje zadanie jako przewodnika. Nieomal normą jest, że ludzie pragnący zasmakować górskich wrażeń po raz pierwszy są, delikatnie mówiąc, bez formy. Po wybraniu się w góry i zasmakowaniu ich wiele osób zyskuje motywację niezbędną do poprawy swojej kondycji i utrzymywania jej na odpowiednim poziomie.

Cieszę się, że mogę pomóc poznać tajemnicę gór osobom, które zaczynają się nimi fascynować, tak jak ja kiedyś. Że za moim pośrednictwem między nimi a górami rodzi się prawdziwe uczucie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':