Widziałem już niejedne góry wżyciu, wyższe od Tatr: w Europie, Stanach Zjednoczonych, a nawet w Chinach. Ale Tatry pozostaną dla mnie miejscem szczególnym. Od dziecka po nich chodzę. Moje pierwsze wyprawy były w Tatry Zachodnie. W stronę Starej Roboty, Grzesia czy Rakonia. Do dzisiaj lubię od czasu do czasu wybrać się w ten rejon. Tutaj turnie są bardziej stonowane. W Tatrach Zachodnich jest jakoś spokojniej. I to się nie zmienia od lat. Pewnie dlatego chętnie tam wracam.
Zacząłem jeździć na nartach, mając siedem, a wspinać się, gdy miałem czternaście lat. Tej pasji zawdzięczam zawód, poznanie wielu wspaniałych ludzi i zwiedzenie połowy świata. W Tatrach marzyłem o dalekich, wielkich górach. Kiedy wreszcie pojechałem w te inne góry i spędziłem w nich dużo czasu, dotarło do mnie, że Tatry są jedyne w swoim rodzaju. Zawsze z radością tu wracam.
Widziałem niejedno w górach. Skrajne zmęczenie, złość, strach o życie.
Najgorszy nie jest pot czy niepowodzenie na ścianie podczas wpinania. Bo po to są góry, by się z nimi zmagać. Naprawdę trudne chwile przychodzą, gdy ktoś z bliskich ginie w górach. Doświadczyłem tego. Tak zabił się mój kolega. Ale czy przez to mam obrazić się na góry i przestać wspinać? Absolutnie nie. W górach doświadczam wspaniałych przeżyć, i to jest warte wszystkiego, nawet tej najwyższej ceny.
Wspaniale było, gdy zimą samotnie przeszedłem północną ścianę Giewontu. Tę pionową - niedostępną dla turystów odwiedzających krzyż. Na ten wyczyn wystarczyły mi 2 godziny i4 minuty. 2 godziny i4 minuty pełnej koncentracji na oblodzonej, skalnej ścianie. I wielka satysfakcja, gdy już pokonałem ścianę.
Jako przewodnik po to prowadzę ludzi na szczyty, by dostarczyć im maksimum radości z przebywania w górach. Aby to osiągnąć, wspinający się razem muszą czuć między sobą partnerstwo.
Na szlak wyjdę z każdym chętnym. Bo nie ma minimalnych kryteriów fizycznych, które musi spełniać osoba pragnąca przeżyć przygodę w górach. Dla każdego można dobrać cele będące w jego zasięgu. Zapewniające wiele emocji i satysfakcji. Między innymi na tym polega moje zadanie jako przewodnika. Nieomal normą jest, że ludzie pragnący zasmakować górskich wrażeń po raz pierwszy są, delikatnie mówiąc, bez formy. Po wybraniu się w góry i zasmakowaniu ich wiele osób zyskuje motywację niezbędną do poprawy swojej kondycji i utrzymywania jej na odpowiednim poziomie.
Cieszę się, że mogę pomóc poznać tajemnicę gór osobom, które zaczynają się nimi fascynować, tak jak ja kiedyś. Że za moim pośrednictwem między nimi a górami rodzi się prawdziwe uczucie.
Źródło: Gazeta Wyborcza