W doliny czy na wierchy moi przodkowie bardziej wyprawiali się z konieczności niż dla przyjemności. Dziadek w czasie wojny był partyzantem u legendarnego "Ognia".
Tatry zacząłem lepiej poznawać jako nastolatek, razem z kolegami. Wspólne wyprawy, wspinaczka, w końcu służba w Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym. To sens mojego życia w górach.
Choć bardzo lubię swoje zajęcie, przebywanie w górach, to często trudno mi pogodzić się z tym, co ludzi spotyka na szlakach. Napatrzyłem się na górskie wypadki, często tragiczne. Ratownikiem jestem już 27 lat, naczelnikiem - 12.
Każdy, kto wyrusza w góry, musi sobie zdawać sprawę z ryzyka. I powinien zrobić wszystko, by będąc już na szlaku, ograniczyć ryzyko wypadku.
Bo miłość do gór nie może być ślepa, trzeba pamiętać o rozsądku. A czasami na Orlej Perci - najtrudniejszym szlaku w całych Tatrach, biegnącym granią ponad 2000 m n.p.m. - można spotkać ludzi, którzy pierwszy raz są w tych górach.
Przyjechali, zachwycili się nimi i postanowili od razu zakosztować wysokogórskiej trasy. Wdrapali się tam dzięki metalowym łańcuchom, klamrom i drabinkom, które ponad sto lat temu zamontowano w skałach.
Wdrapali się na grań, ale nie bardzo potrafią sobie na niej poradzić.
Swój zachwyt górami mogą przypłacić życiem.
Dlatego jestem zwolennikiem zdjęcia z wysokogórskich tras wszelkich ułatwień, które przyciągają tam niedoświadczonych wycieczkowiczów.
Orla Perć to szlak dla wytrawnych turystów, którzy wcześniej powinni nabrać doświadczenia na innych, łatwiejszych drogach w Tatrach. Idąc tam, trzeba mieć pewność, że sobie poradzimy.
Trudno mi dzielić się emocjonalnymi przeżyciami w Tatrach, są dla mnie zbyt osobiste. Mogę opowiadać tylko o tych zdarzeniach, które mają związek z moją pracą. Gdy idę na akcję, to nie myślę o najgorszym. Chcę tylko jak najszybciej dotrzeć do wołających o pomoc. Wierząc, że się ich uratuje. Po to chodzę w góry.
W górach zawsze może dojść do wypadku. Cieszę się, gdy wysiłek TOPR nie idzie na marne. To jest sens pracy ratownika. I bardzo przeżywam, kiedy przybywamy za późno lub gdy ktoś z nas ginie, niosąc ratunek.
Takie są góry, nierozerwalnie związane ze śmiercią. Przecież powodem powstania TOPR-u były górskie tragedie. Ale te tragedie nie odstraszają ludzi gór. Bo wysokogórskie wędrówki dają poczucie wolności. Za to kocha się góry.
Źródło: Gazeta Wyborcza