http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jan Krzysztof: Bo dają poczucie wolności

Bartłomiej Kuraś
2010-05-11, ostatnia aktualizacja 2010-05-11 11:17

Naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, góral z dziada pradziada

Lawinisko pod Małym Kościelcem - głaz upamiętniający śmierć Mieczysława Karłowicza
fot. Adam Golec / AG Adam Golec
Lawinisko pod Małym Kościelcem - głaz upamiętniający śmierć Mieczysława...
SERWISY
W doliny czy na wierchy moi przodkowie bardziej wyprawiali się z konieczności niż dla przyjemności. Dziadek w czasie wojny był partyzantem u legendarnego "Ognia".

Tatry zacząłem lepiej poznawać jako nastolatek, razem z kolegami. Wspólne wyprawy, wspinaczka, w końcu służba w Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym. To sens mojego życia w górach.

Choć bardzo lubię swoje zajęcie, przebywanie w górach, to często trudno mi pogodzić się z tym, co ludzi spotyka na szlakach. Napatrzyłem się na górskie wypadki, często tragiczne. Ratownikiem jestem już 27 lat, naczelnikiem - 12.

Każdy, kto wyrusza w góry, musi sobie zdawać sprawę z ryzyka. I powinien zrobić wszystko, by będąc już na szlaku, ograniczyć ryzyko wypadku.

Bo miłość do gór nie może być ślepa, trzeba pamiętać o rozsądku. A czasami na Orlej Perci - najtrudniejszym szlaku w całych Tatrach, biegnącym granią ponad 2000 m n.p.m. - można spotkać ludzi, którzy pierwszy raz są w tych górach.

Przyjechali, zachwycili się nimi i postanowili od razu zakosztować wysokogórskiej trasy. Wdrapali się tam dzięki metalowym łańcuchom, klamrom i drabinkom, które ponad sto lat temu zamontowano w skałach.

Wdrapali się na grań, ale nie bardzo potrafią sobie na niej poradzić.

Swój zachwyt górami mogą przypłacić życiem.

Dlatego jestem zwolennikiem zdjęcia z wysokogórskich tras wszelkich ułatwień, które przyciągają tam niedoświadczonych wycieczkowiczów.

Orla Perć to szlak dla wytrawnych turystów, którzy wcześniej powinni nabrać doświadczenia na innych, łatwiejszych drogach w Tatrach. Idąc tam, trzeba mieć pewność, że sobie poradzimy.

Trudno mi dzielić się emocjonalnymi przeżyciami w Tatrach, są dla mnie zbyt osobiste. Mogę opowiadać tylko o tych zdarzeniach, które mają związek z moją pracą. Gdy idę na akcję, to nie myślę o najgorszym. Chcę tylko jak najszybciej dotrzeć do wołających o pomoc. Wierząc, że się ich uratuje. Po to chodzę w góry.

W górach zawsze może dojść do wypadku. Cieszę się, gdy wysiłek TOPR nie idzie na marne. To jest sens pracy ratownika. I bardzo przeżywam, kiedy przybywamy za późno lub gdy ktoś z nas ginie, niosąc ratunek.

Takie są góry, nierozerwalnie związane ze śmiercią. Przecież powodem powstania TOPR-u były górskie tragedie. Ale te tragedie nie odstraszają ludzi gór. Bo wysokogórskie wędrówki dają poczucie wolności. Za to kocha się góry.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':