http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Filozof wolności

Vladimir Tismaneanu
2009-07-28, ostatnia aktualizacja 2009-07-28 19:14

Uczył nas wystrzegać się religii politycznych, nie ufać próbom sakralizacji polityki i być sceptycznym wobec wszelkich prób uszczęśliwiania na siłę


Fot. SLAWOMIR KAMINSKI/ AGENCJA GAZETA
Z głębokim smutkiem dowiedziałem się o śmierci jednego z najwybitniejszych, najbardziej wpływowych i najuczciwszych współczesnych myślicieli - polskiego filozofa Leszka Kołakowskiego. Umysł miał wiecznie niespokojny, niespożyty, twórczy. Jego idee utorowały drogę solidarnościowej opozycji. Wychował całe pokolenie wschodnioeuropejskich intelektualistów, ucząc, byśmy odrzucali każdy dogmatyczny konformizm, potępiali wszelkie postacie totalitaryzmu. Tak się złożyło, o czym długo nie zapomnę, że właśnie w piątek 17 lipca skończyłem pisać przedmowę do drugiego tomu "Głównych nurtów marksizmu". Pracą nad przekładem z angielskiej edycji Nortona kierowała młoda rumuńska katolicka filozofka Tereza Brându a Palade, a ukaże się on nakładem wydawnictwa Curtea Veche. Tom pierwszy wyszedł w marcu, drugi planowany jest na listopadowe targi książki w Bukareszcie, trzeci - na początek przyszłego roku. Leszek Kołakowski żył jeszcze, kiedy w rozmowie z rumuńską edytorką obiecywałem jej tekst na przyszły tydzień.

Przygotowując notatki do przedmowy przeczytałem rozdział o Spinozie z uroczego tomu "O co nas pytają wielcy filozofowie", przełożonego w 2007 r. na angielski jako "Why Is There Something Rather Than Nothing: 23 Questions from Great Philosophers" przez jego córkę Agnieszkę. Każdy rozdział kończy się pytaniami stawianymi w związku z omawianymi kwestiami. Ostatnie dotyczące Spinozy i bardzo wedle mnie do Kołakowskiego pasujące brzmiało: "Czy gdy znamy przyczyny naszych namiętności i afektów, one znikają? Czy na przykład, jak sądził Spinoza, smutek znika, gdy wiemy, skąd pochodzi".

Kołakowski trwał wiernie przy trzeźwym sceptycyzmie. Przyjął postawę szerokiego eklektyzmu, pozwalającą mu określać się jako konserwatywny socjalistyczno-liberalny antykomunista. Odrzucał sofistyczne racjonalizacje, które miały na celu - i nadal mają - usprawiedliwianie zbrodni totalitaryzmu w imię utopii „świetlanej przyszłości” i „pieśni jutra”. „Zbrodnie będące narzędziami Weltgeist zbrodniami być nie przestają”. Stanowisko Kołakowskiego współbrzmi z poglądami wybitnych rumuńskich antytotalitarnych myślicieli Moniki Lovinescu i Virgila Ierunki, które stały się moralnym fundamentem wydanego w 2006 r. Raportu Końcowego Prezydenckiej Komisji dla Zbadania Komunistycznej Dyktatury w Rumunii. Wskazania Kołakowskiego dla Rumunów to: imperatyw walki z totalitaryzmem, centralne miejsce wolności w polityce i odrzucenie wszelkich mesjanistycznych utopii w praktyce społecznej. Uczył nas wystrzegać się religii politycznych, nie ufać próbom sakralizacji polityki i być sceptycznym wobec wszelkich prób uszczęśliwiania na siłę.

Kołakowski zaczynał jako filozof marksistowski, by zakończyć swą ziemską drogę jako neotomistyczny personalista. Jego książki to lektura obowiązkowa dla tych, którzy pragną zrozumieć rolę religii we współczesnym świecie, rolę mitu, czy związki między ideologią, utopią i historią. Swoje wielkie spotkanie z marksizmem zakończył dziełem, będącym najsurowszym rozliczeniem z doktryną Karola Marksa, jakie można sobie wyobrazić. W dzienniku "Evenimentul Zilei" jeden z najwybitniejszych rumuńskich intelektualistów, Horia-Roman Patapievici, scharakteryzował "Główne nurty marksizmu" tymi niezapomnianymi słowami: "Jakim arcydziełem jest książka Kołakowskiego? To arcydzieło stylu, historycznej erudycji i wiedzy. Jego pisarstwo tchnie elementarną przyzwoitością - autentyczną, szczerą uprzejmością wynikającą z niezachwianej pewności sądu. To rzadka właściwość".

Miałem szczęście spotkać go parokrotnie, wymienialiśmy też listy. Ucieszył się bez wątpienia słysząc, że wreszcie ukazuje się rumuński przekład "Głównych nurtów". Mogłem zapoczątkować to przedsięwzięcie dzięki życzliwości dyrektora wydawnictwa Curtea Veche, Grigore'a Arsene'a i wspaniałomyślnemu wsparciu Instytutu Polskiego w Bukareszcie, kierowanego przez niezmordowanego Jarka Goduna. Inne wydane po rumuńsku książki Kołakowskiego to: "Jeśli Boga nie ma " (Bukareszt: Humanitas, 1993), "Horror metaphysicus", (Bukareszt: Editura ALL, 1997), oraz przekład angielskiego zbioru esejów "Modernity on Endless Trial" (Bukareszt: wydawnictwo Curtea Veche, 2007) (częściowo pokrywającego się z polskim tomem "Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań" - SK).

Pierwszy mój tekst o Leszku Kołakowskim ukazał się w "Agorze", rumuńskim piśmie emigracyjnym, "tamizdacie", kierowanym przez opozycyjnego poetę Dorina Tudorana. "Agorę" ukazującą się w USA w formacie kieszonkowym szmuglowali do Rumunii polscy przyjaciele, m.in. Agnieszka Kołakowska (którą, o ile pamiętam, raz zatrzymała Securitate). Ku mojemu zdumieniu filozof skontaktował się ze mną, by porozmawiać o moim artykule, który przeczytał dzięki znajomości łaciny i francuskiego. Gdybym musiał wskazać współczesnych filozofów, którym najwięcej zawdzięczam, na pierwszym miejscu wymieniłbym właśnie Leszka Kołakowskiego, wraz z Hanną Arendt i Isaiahem Berlinem.

Zakończę niniejsze epitafium słowami ze wstępu do "Głównych nurtów", które pisałem nieświadom jego odejścia:

„Rumuńskie wydanie drugiego tomu trylogii Leszka Kołakowskiego jest kontynuacją imponującego przedsięwzięcia intelektualnego. Pierwszy tom poświęcony był fundamentom doktryny wznoszonym przez tych, których określa się jako »klasyków marksizmu «. Drugi analizuje jej Złoty Wiek - epokę historyczno-polityczno-teoretyczną, w której socjaldemokracja przekształcała się w ruch globalny, światowy świecki »Kościół «. Autor opisuje tzw. marksizm Drugiej Międzynarodówki, będący nader synkretycznym amalgamatem pozytywistycznego scjentyzmu Karola Kautsky'ego i radykalnej spontaniczności Róży Luksemburg (z jej uporczywą krytyką totalitarnego etosu bolszewików). Praxis Drugiej Międzynarodówki cechowała nieustanna walka między tymi, którzy wierzyli w prymat demiurgicznej siły świadomości rewolucyjnej a przywiązanymi do faktów defetystami spod znaku empiryzmu; między tymi, którzy nie chcieli odstąpić od pierwotnego scenariusza zakładającego wybuch światowej rewolucji w najbardziej rozwiniętych krajach kapitalistycznych (na wysoko uprzemysłowionym Zachodzie, nie zaś przednowoczesnym Wschodzie) a tymi, którzy zaakceptowali leninowską rewizję początkowych założeń. Stawka polemik między marksizmem zachodnim a kierunkiem, który rozwinął się najpierw w bolszewizm, a potem marksizm sowiecki (stalinizm) była ogromna. Ich skutki odczuwamy do dziś. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, sporo jest myślicieli (często naprawdę interesujących), którzy nadal flirtują nieodpowiedzialnie z leninowskimi obsesjami, gdyż wedle nich mogą one wskrzesić to, co postrzegają jako duch czasów, gdy Rewolucja dawała jeszcze obietnicę zbawienia nieskażoną krwią dziesiątków milionów niewinnych ofiar. Na te powracające absurdalne i niepoważne rojenia praca Leszka Kołakowskiego jest niezbędnym antidotum”.



Przełożył Sergiusz Kowalski



  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':