http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mam dług wobec Kołakowskiego

Slavoj Žižek*
2009-07-28, ostatnia aktualizacja 2009-07-28 19:16

To pierwszy i wciąż najlepszy krytyk zakłamania zachodniej lewicy, której klęska polegała na tym, że nie potrafiła znaleźć wspólnego języka ze wschodnioeuropejskimi dysydentami

Maciej Stasiński: Co dla pana, przedstawiciela myśli lewicowej, znaczy postać Leszka Kołakowskiego, najpierw marksisty, a potem wybitnego krytyka marksizmu?

- Przede wszystkim podobała mi się jego zawodowa uczciwość. Jest bardzo wielu filozofów, zwłaszcza we Francji, błyskotliwych, zabawnych i eleganckich, ale okazuje się, że na poziomie rzemiosła nie znają się dobrze na swoim fachu, nie używają poprawnie pojęć itd. Z drugiej strony u filozofów analitycznych dominuje takie nudne podejście techniczne, że np. oto mamy semantyczną strukturę stwierdzenia "kot siedzi w kącie". I człowiek zadaje sobie pytanie: No dobrze, ale po co mi to? Kołakowski naprawdę był jednym z bardzo niewielu, którzy potrafili połączyć ducha, żywe zaangażowanie, oraz techniczne umiejętności.

"Główne nurty marksizmu" Leszka Kołakowskiego to do dzisiaj bez żadnej wątpliwości najlepsza historia tej myśli, jaką mamy. Bardzo uczciwa, świetna badawczo i, co podoba mi się najbardziej, napisana z pasją. Pamiętam, jak autor wybucha przeciw Ernstowi Blochowi za jego mętne mesjanistyczne interpretacje Marksa, zgadzam się z nim całkowicie. Pamiętam sarkastyczne, druzgocące uwagi pod adresem Adorna i Horkheimera za ich "Dialektykę Oświecenia", kiedy Kołakowski pokazuje, że cała ta pretensjonalna megakonstrukcja myślowa, jak ją obrać z ozdób, okaże się płytka.

Chcę tylko powiedzieć, że każdy lewicowiec powinien odrobić tę lekcję, i ja całkowicie akceptuję jego wnioski, mam dług wobec Kołakowskiego.

Znana jest ta wewnętrzna gra w obronę pierwotnych słusznych założeń ideologii. Stalin był zły, ale Lenin dobry, Lenin zły, ale Trocki dobry, obaj byli źli, ale Marks był w porządku, albo stary Marks to już nie, bo dogmatyczny, ale młody Marks, jak najbardziej. Otóż Kołakowski stwierdził, że to nieprawda, że to jest świecka religia, że nie można szukać tego punktu upadku ideologii i twierdzić, że wszystko mogłoby potoczyć się inaczej, gdyby tylko dochować wierności słusznym pierwotnym założeniom. On dowiódł, że to fałsz, bo od samego początku coś było nie w porządku.

Kiedy po 1968 r. wyjechał na Zachód, przeżył straszliwe rozczarowanie tą obłąkaną amerykańską i europejską Nową Lewicą. Pamiętam jego świetną odpowiedź Edwardowi Thompsonowi, brytyjskiemu komuniście, którzy żywił te wszystkie iluzje, że komunizm był dobrze pomyślany, ale źle zrealizowany („Moje słuszne poglądy na wszystko”). Kołakowski obnażył wtedy „podwójną hermeneutykę” zachodniej lewicy. Oni z niebywałym wyrafinowaniem dowodzili, że choć życie w demokratycznym kapitalizmie wyglądało na dobre, to, w istocie było straszne, jeszcze gorsze niż w komunizmie. Jakiś idiota napisał wtedy nawet, że amerykański kult konsumpcji jest gorszy od Auschwitz. Z drugiej strony wobec świata komunistycznego stosowali zabieg odwrotny. Niby wiedzieli o zbrodniach stalinizmu, ale mówili, że choć życie w komunizmie wyglądało źle, to w istocie było dobre, bo zacofanie Rosji, presja imperializmu itd. itd. Czyli jeśli coś było niedobrego w kapitalizmie, to dlatego, że taka jest jego istota. Jeśli coś nie działa w komunizmie, to szwankuje tylko jego praktyczna realizacja.

I to nie był tylko hermeneutyczny żart. Ci ludzie zawsze patrzyli podejrzliwie na nas, przyjeżdżających na Zachód z realnego socjalizmu. Nie mogą mi wybaczyć, że ja zdradziłem socjalizm, a przecież Jugosławia była taka wspaniała. Kołakowski to pierwszy i wciąż najlepszy krytyk zakłamania zachodniej lewicy. Klęska zachodniej lewicy polegała na tym, że nie potrafiła znaleźć wspólnego języka ze wschodnioeuropejskimi dysydentami.

Ale Kołakowskiego nie da się chyba sprowadzić do krytyki marksizmu i lewicy.

- Tu zaczynają się moje z nim spory. W pismach z ostatnich 15-20 lat Kołakowski moim zdaniem zbytnio zbliża się do takiej sceptycznej mądrości starego człowieka.

Za to go bardzo ceniono.

- Wiem, ale uczciwie mówię, że tutaj nie całkiem jest już mi z nim po drodze. Nie podoba mi się jego skromność, która moim zdaniem jest fałszywa, bo w gruncie rzeczy on jest pewny siebie, a nawet arogancki, tylko używa takiego skromnego tonu. Całkowicie się zgadzam z jego krytyką utopii, narzucania przemocą niemożliwej wizji, co prowadzi do zbrodni itd. Dodałbym jednak, że Kołakowski zapomina czasem o utopii pragmatyzmu. W czasach kryzysu naprawdę utopijny bywa pogląd, że rozwiążemy problem, jeśli będziemy iść drobnymi kroczkami. Czasem to działa, a czasem nie. Tym niemniej bywają sytuacje, kiedy trzeba rozwiązań radykalnych, bo pragmatyczne nie wystarczają. Innymi słowy, sceptyczna mądrość starca nie jest postawą dobrą zawsze i wszędzie. Tak czy siak, to był wielki człowiek. Kołakowski był waszym największym myślicielem ostatnich dziesięcioleci.

*Slavoj Žižek - ur. w 1949 r., słoweński filozof

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':