„Jadącym w Kotlinę Kłodzką proponuję inną trasę niż ta, którą w piątkowym wydaniu przedstawiła »Gazeta «” - pisze do redakcji pani Ola. - „Wybieram trasę o ponad 20 km krótszą”. Pani Ola, jadąc do Kłodzka, kieruje się najpierw na Topornię i Końskie. Przecina drogę nr 74 i dojeżdża do Radomska drogą nr 42. W centrum miasta skręca w lewo i drogą nr 91 dociera do Częstochowy. Po przejechaniu miasta kieruje się na południowy zachód drogą nr 46 do Blachowni, później obwodnicą omija Lubliniec i przez Dobrodzień i Ozimek dociera do Opola. Przez Opole nadal jedzie trasą nr 46, przed Niemodlinem przejeżdża przez autostradę A4. Po kilkudziesięciu kilometrach skręca w lewo na drogę powiatową o numerze 401. Jedzie nią do Nysy. Przez Otmuchów, Paczków i Złoty Stok dojeżdża do Kłodzka.
- Trasa łącznie ma mniej niż 400 km - zachwala pani Ola. - Drogi nie są w idealnym stanie, ale można nimi jechać dość szybko bez obawy o uszkodzenie zawieszenia. Przy wjedzie do Częstochowy i Opola trzeba się liczyć z korkami, dlatego warto tak zaplanować podróż, żeby nie przejeżdżać przez te miasta w godzinach szczytu.
Swoim pomysłem na podróż na Mazury podzielił się z nami pan Paweł. - Co roku jeżdżę na wakacje do Rynu. I zawsze wybieram tę samą drogę. Jadę najpierw "siódemką" do Warszawy, potem kieruję się na Pułtusk, Przasnysz, Szczytno, Mrągowo, a stamtąd już prosto na Ryn - mów pan Paweł. - To trasa dosyć spokojna, przynajmniej taka była do tej pory - zastrzega. W tym roku również zamierza jechać właśnie przez Przasnysz i Szczytno.
- Nie radzę przejeżdżać przez Kraków w piątek po południu czy w sobotę. Wtedy na mieście jest prawdziwa masakra - przestrzega pan Jakub. Wszystkim, którzy wybierają się do Zakopanego i chcą zahaczyć o Kraków, radzi wyjeżdżać z miasta w sobotę wieczorem albo najlepiej w niedzielę. - Wtedy jest najlepszy czas na podróż - mówi. Radzi też uzbroić się w cierpliwość przy samym wyjeździe z Krakowa, trwają tam teraz roboty drogowe.
Źródło: Gazeta Wyborcza Radom