Drogi, jakie są, każdy widzi. Choć powstają nowe, to ciągle kropla w morzu potrzeb. Trudno nie trafić na fatalną nawierzchnię, korki, czy niedouczonych kierowców. A gdy ktoś nie wytrzyma i stara się nadrabiać prędkością, zza krzaka od razu wita go policjant, lub - coraz częściej - złowroga szara skrzynka z fotoradarem.
Dlatego chcemy pomóc tym, którzy planują wakacyjną podróż. Dziś wybraliśmy trzy cele podróży często wybierane przez mieszkańców Trójmiasta. Chcemy pokazać kierowcom, że obok starych, utartych szlaków, są takie, które pozwolą ominąć korki, oszczędzić czas, nerwy oraz ustrzec się przed policyjnymi radarami.
Kaszuby bez radarów
Jeśli kierujemy się na zachód, do dyspozycji mamy krajową "6" możemy też podróżować przez Kaszuby - drogą nr 211 (patrz mapka 1). Trakty różnią się niemal wszystkim - na krajówce ruch jest duży, ale droga na wielu odcinkach zmodernizowana, w miarę szeroka i gładka. To zachęca do szybkiej jazdy, na którą tylko czekają dyżurujące na tej trasie radiowozy z wideoradarami. Wystarczy, by do rachunku za hotel w Ustce doliczyć drugie tyle na mandaty. Droga "211" węższa, bardziej kręta i bez wideoradarów. Do tego dodajmy, piękne kaszubskie widoki, których na "szóstce" nie ma. Czas jazdy praktycznie ten sam.
Mazury bez warszawiaków
Podobnie nad mazurskie jeziora możemy dojechać drogą krajową, lub drogami lokalnymi (mapka druga). Większość kierowców z Polski i niemal wszyscy ze stolicy najchętniej korzystają z krajowej "siódemki" i dalej, od Olsztynka z drogi nr 16. Obie są w dobrym stanie, ale w lecie mocno się korkują. Do tego stale patroluje je dziesięć, budzących postrach policyjnych renault megane sport, znanych z tego, że kamera wideoradaru podgląda kierowców nie tylko przed, ale także za radiowozem. Dlatego proponujemy spokojniejszą i krótszą trasę, która w wakacje będzie też szybsza. Wiedzie ona przez Pasłęk, w którym trzeba skręcić na Ornetę. Dalej jedzie się przez Lidzbark Warmiński, Kętrzyn aż do Giżycka.
Na Półwysep przez skocznie
Główna trasa z Trójmiasta na Półwysep Helski, czyli droga wojewódzka nr 216, jest w sezonie wiecznie zakorkowana (mapka trzecia). Wciąż niewielu kierowców potrafi te korki giganty omijać, a można to zrobić szybko przeskakując z obwodnicy w rejon Pucka. "Przeskakujemy", bo trasa nosi przydomek "drogi ze skoczniami". Aby na nią trafić z obwodnicy zjeżdżamy w prawo na nową Trasę Kwiatkowskiego. Jedziemy estakadą nad gdyńskim portem i na końcu skręcamy w lewo, w stronę Pogórza. Kierujemy się na Kosakowo, następnie Pierwoszyno i dalej drogą nr 100 w kierunku Rumi. Do tego miasta jednak nie dojeżdżamy - wcześniej, bo przed wsią Kazimierz, odbijamy w prawo, na Mrzezino. Droga jest nierówna i dziurawa, ale największym zagrożeniem dla zawieszenia auta będą wspomniane skocznie - czyli mosty nad kanałami, wystające łagodnie ponad jezdnię o kilkadziesiąt centymetrów. Trzeba więc jechać powoli. Od Mrzezina jedziemy przez Smolno i Żelistrzewo do samego Pucka, gdzie kończy się objazd. Czas przejazdu od zjazdu z obwodnicy - od 25 do 40 minut. Ten sam odcinek przez Redę to w wakacyjnych korkach często ponad 2 godziny.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto