http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Główne drogi są dla leniwych

Bartosz Piłat
2009-07-10, ostatnia aktualizacja 2009-07-11 23:42

Zakopianka
Zakopianka
Fot.Tomasz Wiech / AG

Zamiast stać w korkach na trasach krajowych w drodze na wakacje, czasem warto poświęcić przed wyjazdem godzinę i zbadać mapę polskich dróg. Okaże się, że mamy do dyspozycji wiele alternatyw. Niemal każda szybsza.

Alternatywne trasy dojazdowe z Krakowa do Zakopanego (mapka mniejsza)
Studio Gazeta
Alternatywne trasy dojazdowe z Krakowa do Zakopanego (mapka mniejsza)
ZOBACZ TAKŻE
Alternatywne trasy dojazdowe z Krakowa do Zakopanego (mapka większa - (0,87MB)
Alternatywne trasy dojazdowe z Krakowa do Zakopanego (mapka większa - (0,87MB)
SERWISY

Przeczytaj: Na południu dochodzi aż do 10 proc. wypadków drogowych



Doświadczenia kierowców nie zawsze są spójne z wyliczeniami GPS-ów lub internetowych map. Czasem lepiej nadłożyć drogi, ale ominąć najbardziej zatłoczone lub remontowane trasy i dzięki temu zaoszczędzić czasu. Przy okazji więcej zobaczymy za oknem samochodu.

Wybraliśmy cztery miejsca na wakacyjne wyjazdy autem z Krakowa: Zakopane, Giżycko, Władysławowo i Sanok. Jak do nich dojechać najszybciej i najwygodniej, pytaliśmy kierowców, którzy często tam jeżdżą.

Zakopane na weekend

Rokrocznie kierowcy powracający z Zakopanego po długim weekendzie lub spędzonych pod Tatrami wakacjach zarzekają się, że nigdy już więcej nie pojadą na Podhale. Odstrasza ich przede wszystkim czas przejazdu między Krakowem a Zakopanem po najpopularniejszym szlaku, czyli zakopiance. Zwykle ten, kto decyduje się na tę trasę, stoi w korkach przytrafiających się na zakopiance niemal zawsze; im bliżej Zakopanego, tym częściej.

Większość z narzekających chętnie powróciłaby w Tatry, ale na samą myśl o drodze chęć jazdy szybko odchodzi. Niekoniecznie jednak muszą znowu wybierać zakopiankę (oznaczoną na naszej grafice kolorem czarnym). Jazda najprostszą trasą ma sens jedynie w środku dnia w ciągu tygodnia. Wtedy nawet prace budowlane pomiędzy Krakowem i Myślenicami oraz w Lubniu nie powinny być wielką przeszkodą. Kiedy już dotrzemy do Nowego Targu, a okazuje się, że ruch się wzmaga, śmiało można odbić na wschód i pojechać drogą nr 49 (na mapce trasa w kolorze czarno-niebieskim) przez Białkę Tatrzańską oraz Bukowinę, a dalej w stronę Łysej Polany. Kilka kilometrów przed przejściem granicznym trzeba odbić w prawo i pojechać ponad Małym Cichym i Murzasichlem do Zakopanego. To pozwoli ominąć najbardziej zakorkowane miejsca na wlocie do stolicy Tatr i w Poroninie.

Na bardziej zatłoczone dni "Gazeta" proponuje dwie alternatywne trasy. Pierwsza z nich (na mapie oznaczona jako czerwona) jest świetna zarówno do tego, by całkowicie ominąć zakopiankę, jak i by uciec z niej, kiedy okaże się, że nie da się uniknąć korka. Z Krakowa - najlepiej sobie znanymi sposobami - trzeba dojechać do Wieliczki, w niej skierować się na Dobczyce. Dalej przez Wiśniową i Kasinę Wielką do Mszany Dolnej. Droga nie jest w najlepszym stanie i w kilku miejscach jest remontowana, co utrudnia szybką jazdę, ale gwarantuje, że nie utkniemy w kolejce toczących się 5 km/godz. aut. Do Mszany można też zboczyć w Lubniu z zakopianki, jeśli mamy dość jazdy na pierwszym biegu.

Z Mszany jedziemy do Rabki i całkowicie omijamy korek w Zaborni, kierując się przez Chabówkę i Rabę Wyżną na Czarny Dunajec. I tu znowu zniecierpliwieni kierowcy jadący zakopianką mają szansę uciec z korka w Chabówce, właśnie skręcając na Czarny Dunajec. Nie warto kierować się w Zaborni na Chyżne. Na tym odcinku trwa remont i w wielu miejscach czeka nas ruch wahadłowy.

Z Czarnego Dunajca kierujemy się na Chochołów i Kościelisko, skąd dojeżdżamy na zakopiańskie Krzeptówki. Od Chochołowa trzeba się, niestety, spodziewać tłoku.

Drugi pomysł na ominięcie remontów i korków kieruje nas do Skawiny (trasa różowa). Tam z Krakowa możemy dojechać albo przez Ruczaj (różowa), albo przez Tyniec (różowo-niebieska). Ten drugi pomysł gwarantuje, że ominiemy wszelki tłok, ale pojedziemy po drogach w fatalnym stanie.

W Skawinie znowu mamy dwie możliwości (vide mapa). Krótsza i łatwiejsza trasa prowadzi wąskimi drogami przez Wolę Radziszowską do Krzywaczki. Tu wpadamy na kilka kilometrów na drogę krajową nr 52. Nie warto się spieszyć, bo zaraz w Biertowcach skręcimy do Sułkowic, skąd krętą asfaltówką, nienadającą się do dużych prędkości, pojedziemy przez Budzów do Zembrzyc. W Budzowie na trasę wjadą ci, którzy w Skawinie wybrali wariant różowo-niebieski.

Prowadzi on ze Skawiny przez Stanisław Dolny do Kalwarii Zebrzydowskiej. Tam wpadamy na kilka kilometrów na drogę nr 52, by wrócić kilka kilometrów w stronę zakopianki. Zaraz za granicą Kalwarii skręcamy jednak w prawo do Budzowa. To najtrudniejszy odcinek drogi. Bardzo malowniczy, lecz kręty; szybciej niż 60 km/godz. bez obaw pojedzie tam jedynie kierowca rajdowy.

Z Zembrzyc znowu kilkanaście kilometrów jedziemy główną drogą nr 28. Nie warto jednak kierować się na Jordanów i Rabkę. Między Makowem Podhalańskim a Jordanowem trwa uciążliwy remont, w którym można utknąć nawet na godzinę.

Lepiej skręcić za Makowem na Zawoję. Potem przez przełęcz Krowiarki i Zubrzycę dojechać do Jabłonki, a stamtąd do Czarnego Dunajca i do Chochołowa.

Każdy z wariantów przejazdu do Zakopanego nie powinien zająć więcej niż dwie godziny.

Internetowe mapy wyliczają, że 105 km po zakopiance przejedziemy w 1,5 godz., ale każdy wie doskonale, że jest to nierealny czas. Ta sama mapa mówi, że trasa czerwona o długości 125 km zajmie nam 2 godziny i 15 minut. A przejazd ponad 140 km trasą różową ma zająć 2 i pół godziny.

Znasz inną, lepszą trasę prowadzącą do Zakopanego? Napisz do nas lub opisz ją na forum



Kraków - Giżycko, czyli Mazury

- Główne drogi są dla leniwych. Gwarantują co prawda, że do celu dojedziemy bez mapy, ale również zapewniają korki - mówi Andrzej Pełka z Krakowa. - Jednak kiedy jadę na Mazury, nie mam siły pchać się cały czas lokalnymi trasami. Dlatego, aż do Grójca jadę krajową "siódemką". Po ostatnich przebudowach da się wyprzedzać i choć przed Skarżyskiem-Kamienną można utknąć teraz w remontach, to łatwo to nadrobić najpierw na obwodnicy Kielc, a potem na dwupasmówce z Radomia do Grójca. Przejazd zajmuje mi tu zwykle trzy godziny, choć trzeba uważać na policję, szczególnie przed Chęcinami i pomiędzy Kielcami a Szydłowcem - wyjaśnia Pełka.

W Grójcu Pełka proponuje jednak skręcić w drogę krajową nr 50 na Górę Kalwarię i dalej do Mińska Mazowieckiego. - Średnia przejazdu na tej trasie to jakieś 50 km/godz. Powoli, ale wolę ominąć Warszawę, bo nigdy nie wiadomo, na co trafimy w Jankach, a potem w samym mieście - Pełka uzasadnia zjazd z głównej drogi.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
  • 54 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':