http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polskie drogi na wakacje. Co o nich sądzicie?

Tomasz Głogowski
2009-07-09, ostatnia aktualizacja 2009-07-09 22:26

Korki na drodze wyjazdowej z Zakopanego
Korki na drodze wyjazdowej z Zakopanego
Fot. Marek Podmokły /AG

Jak co roku wyjeżdżamy na wakacje do mniej lub bardziej znanych miejscowości nad morzem i w górach. Wybieramy stare, dobrze znane drogi, choć czasem ktoś podpowie, że można jechać znacznie lepszą. Trzy takie trasy proponuje dziś "Gazeta". Z nadzieją, że Czytelnicy odwdzięczą nam się w ten sam sposób.

O drogę do Zakopanego, Świnoujścia i Kołobrzegu podpytaliśmy kilku kierowców. W ten sposób powstały opisy subiektywne, w perspektywie wyjazdów na pewno pomocne. Oto one:

Z Katowic do Zakopanego

Stolica polskich Tatr to wciąż jedna z najczęściej wybieranych miejscowości na letni i zimowy wypoczynek. Choć wielu z nas deklaruje, że nienawidzi tłoku i korków, w drodze do Zakopanego wciąż najczęściej wybieramy znienawidzoną drogę krajową nr 7, czyli popularną zakopiankę. Z Katowic jedziemy autostradą A4 w kierunku Krakowa, by później skręcić na trasę nr 7 i 47 do Zakopanego. Według Google Maps pokonanie 178 km zajmie nam 2 godziny i 16 minut. Ale to oczywiście teoria.

- Ostatnio na sylwestra jechałem 7 godzin i 40 minut. Jako tako było tylko na autostradzie, potem - ze względu na remonty - już był koszmar - mówi pan Roman, kierowca z Katowic, i odradza tę popularną trasę. Radzi, by z Katowic do Zakopanego pojechać drogą na Żywiec przez Suchą Beskidzką i Rabkę. - Jest trochę dalej, ale dotrze się szybciej - zapewnia.

Marek Jarocki, szef PKS-u w Tychach, przekonuje, że lepsza od zakopianki jest trasa przez Słowację. - Z Katowic pojechałem do Żywca, stamtąd na Korbielów, Namestovo, Trstenę i Suchą Horę. Stamtąd do Zakopanego było już blisko. W sumie droga zajęła mi ponad 3 godziny, ale jechałem w komfortowych warunkach. No, może do Żywca było jeszcze trochę samochodów, ale potem miałem przed sobą prawie pustą drogę - opowiada Jarocki (zaproponowana przez niego trasa ma około 179 km).

Jarocki radzi kierowcom, by pokonali barierę mentalną i przestali myśleć o granicy państwa jako o nieprzyjemnej zaporze do sforsowania. - Nauczyłem się tego, pracując w transporcie. Jeżeli pogodzimy się z tym, że granice nie istnieją, to możemy znaleźć sporo fajnych tras. Nie zawsze krótszych, ale lepszych niż polskie drogi - przekonuje Jarocki.

Z Katowic do Świnoujścia

Słowa Jarockiego potwierdza Przemysław Jedlecki, dziennikarz "Gazety", który zimą testował drogę do Świnoujścia. - Postanowiłem, że razem z rodziną wybierzemy drogę przez Niemcy - mówi Przemek. - Autostradą A4 pojechałem z Katowic do granicy, a stamtąd cały czas autostradą na obwodnicę Berlina, gdzie zatrzymaliśmy się dłuższy odpoczynek. Spokojnie zjedliśmy śniadanie, córka bawiła się w kąciku dla dzieci. Potem ruszyłem dalej autostradą A11 w kierunku Szczecina i wróciłem do Polski, jadąc dalej przez Goleniów w stronę przeprawy promowej do Świnoujścia. Ponad 800 km pokonałem w 10 godzin, nie przekraczając 110 km na godzinę - opowiada Przemek.

- Większość drogi pokonałem w nocy i biorąc pod uwagę, że korzystaliśmy głównie z autostrad, to było dobre rozwiązanie. Jedynym problemem był sypiący w drodze powrotnej śnieg, ale wolałem jechać powoli autostradą, niż tłuc się przez dziesiątki miast i miasteczek w zachodniej Polsce - przekonuje.

W tym roku też wybiera się do Świnoujścia, już latem, i zapewnia, że wybierze tę samą drogę. Z jedną tylko małą zmianą. - Jadąc przez Niemcy, nie zamierzam potem wracać na terytorium Polski, tylko jechać przez Anklam i Usedom aż do samego Świnoujścia. Trasa liczy prawie tyle samo kilometrów, ale pozwala uniknąć przeprawy promowej - dodaje.

Z Katowic do Kołobrzegu

Niemieckie autostrady to z pewnością dobry wybór, ale ze Śląska nad Bałtyk można dostać się też, korzystając tylko z polskich dróg. Marek Jarocki radzi jednak, by nie ufać ślepo wskazaniom GPS-u. W ten sposób można dotrzeć do Kołobrzegu, unikając kilku prostych błędów popełnianych przez niedoświadczonych kierowców. - Wiele osób, żeby było szybciej, najpierw wybiera autostradę A4 w kierunku Wrocławia i potem niepotrzebnie, sugerując się GPS-em, jedzie trasą nr 5 w kierunku Poznania i dalej drogą nr 11 w kierunku Piły i Koszalina do Kołobrzegu. Teoretycznie to najszybsza droga (603 km), ale odcinek między Wrocławiem a Poznaniem to chyba najgorsza droga w Polsce. Oblężona i niebezpieczna - mówi Jarocki.

Radzi, by jadąc z Katowic autostradą A4, nie skręcać na Poznań, ale mknąć dalej aż do Legnicy. Potem kierować się na Zieloną Górę, Gorzów, Stargard Szczeciński, Nowogard aż do Kołobrzegu. - Trasa jest może dłuższa (według Google Maps ma 686 km), ale z pewnością pokonamy ją szybciej - zapewnia Jarocki.

Znacie lepsze trasy?!

Co sądzicie o przedstawionych przez nas wariantach tras do Zakopanego, Kołobrzegu i Świnoujścia? Znacie lepsze? Wiecie, że remont na którejś z tych dróg znacznie wydłuża w tej chwili przejazd? Gdzie uważać na stojących z "suszarkami" policjantów? Piszcie na forum i na listy@katowice.agora.pl.



Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':