O trwającej ponad 50 lat niezwykłej przyjaźni Wandy Półtawskiej z Karolem Wojtyłą czytaj w serialu reporterskim Gazety Wyborczej i raporcie specjalnym
>
Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Amerykanin Jonathan Kwitny, nieżyjący już dziennikarz "Wall Street Journal" i biograf Jana Pawła II, materiały do swojej książki "Człowiek stulecia" zbierał w latach 90.
Jedzie do Krakowa, chce rozmawiać z Wandą Półtawską. Ale ona odmawia. Mówi, że znajomość z papieżem to jej osobista sprawa, a jeśli dziennikarz chce poznać Jana Pawła II, powinien czytać jego poezję. Półtawska zgadza się jednak, by Kwitny porozmawiał z jej mężem Andrzejem. "Siedzimy - opisze Kwitny - w zadziwiająco ciemnym i nędznie umeblowanym mieszkaniu przy krakowskim Rynku". Po dwóch godzinach przysłuchiwania się rozmowie zza ściany przyłącza się Wanda.
Półtawski tłumaczy, że zainteresowanie jego żony - lekarza psychiatry i działaczki katolickiej - sferą życia seksualnego wzięło się z jej doświadczeń w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück w czasie II wojny światowej: - Przez wiele lat walczyła o godność. W stosunku płciowym zawiera się godność kobiety i mężczyzny.
Półtawscy tłumaczą, na czym polega ich przyjaźń z Wojtyłą - połączyły ich poglądy na temat katolickiej etyki, zwłaszcza sprzeciw wobec stosunków przedmałżeńskich i antykoncepcji.
Dlaczego antykoncepcja jest zła, tłumaczy sama Półtawska. Po pierwsze, z powodów religijnych - stosunek musi być nastawiony na prokreację, przy okazji wzmacniając więź między ludźmi. Po drugie, medycznych. Jej zdaniem badania naukowe, w tym jej własne, dowodzą, że "stosowanie antykoncepcji wywołuje stany neurotyczne".
Kwitny jest zdumiony: badania krakowskiej lekarki leżą u podstaw teologii ciała głoszonej przez Wojtyłę? Po powrocie do Stanów Zjednoczonych szuka publikacji Półtawskiej. Znajduje jedną, która - ocenia Kwitny - nie ma wartości naukowej, to tylko zbiór "twierdzeń i kilka zapożyczonych anegdot".
Andrzej Półtawski: Wszystkie środki antykoncepcyjne są szkodliwe. Stosunek przerywany jest najbardziej naturalny, ale prowadzi do oziębłości, impotencji itd. Stosowanie antykoncepcji szkodzi płodności oraz zdrowiu. Antykoncepcji potrzebują tylko firmy, które zarzucają rynek środkami. Moja żona uważa też, że antykoncepcja prowadzi do aborcji. Dochodzi do niej, gdy zawiedzie jakiś środek antykoncepcyjny.
Jak przestrzegać tak surowych zasad? Przez samodyscyplinę, wyrzeczenie, ascezę. - Pewnego razu - mówi Półtawski Kwitny?emu - zapytano moją żonę, dlaczego tak bardzo ceni Wojtyłę. Powiedziała, że postrzega go jako kogoś całkowicie czystego, kto w pełni panuje nad swoimi reakcjami.
Inny od prałatów w kapeluszach Na zdjęciach z lat 50.
Karol Wojtyła bywa otoczony wianuszkiem młodych kobiet. Dziewczęta, w dopasowanych sukienkach z białymi kołnierzykami, uśmiechają się skromnie.
Sam Wojtyła "był szczupły, nosił zrudziały beret, kusą sutannę, spod której wystawały nogawki szarych spodni, ręce trzymał w kieszeniach cienkiego płaszcza, patrzył bystro, chodził szybko" - takiego zapamiętał go pisarz Andrzej Kijowski. "Był inny od naszych wspaniałych prałatów, okrywających się fałdzistymi pelerynami i noszących płaskie, szerokie kapelusze".
Oczarowywał studentów w kościele św. Floriana w Krakowie, salach KUL, w górach, przy ognisku i na Mazurach, na kajakach - pięknie mówił o miłości.
Nie był jednak uwodzicielem. Wiele lat później zwierzy się francuskiemu dziennikarzowi André Frossardowi: - Więcej w tej dziedzinie [stosunków damsko-męskich] doznałem Łaski, niż musiałem stoczyć walki. Pewnego dnia stało się dla mnie oczywiste, że życie moje nie spełni się w tej miłości, której piękno skądinąd zawsze głęboko odczuwałem.
Bohdan Cywiński, wtedy student KUL, późniejszy opozycjonista, znany historyk idei, tak opisze wykłady Wojtyły: - Często i szczerze rozmawiał o sprawach seksu. Młodym ludziom starał się wpoić surowe zasady moralne. Żadnych stosunków przed ślubem. Próbowaliśmy to kwestionować. Wielu z nas uprawiało seks i przyznawało się do tego. On jednak stał się naszym duchowym nauczycielem. Przedstawiał ideał seksualnej wstrzemięźliwości jako analogię do sportowych osiągnięć. Każdego na to stać. Asceza była dla nas normalnym, zwyczajnym pojęciem.
Masturbujecie się, chłopcy? W tym samym czasie Wanda Półtawska wykłada klerykom medycynę pastoralną. To trochę dziwny przedmiot: połączenie fizjologii, seksuologii, ginekologii, psychiatrii, psychologii. Chodzi o to, by przyszłym księżom dać podstawy wiedzy o życiu seksualnym i wiążących się z nim problemach psychicznych.
Półtawska twierdzi, że masturbacja prowadzi do groźnych nerwic. Pyta wprost kleryków: - Czy się masturbujecie? Chłopcy parskają zduszonym śmiechem. Boją się jej jak ognia.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, uczeń Półtawskiej, w swoim blogu napisał, że jeden z jego kolegów diakonów ośmielił się zażartować z naturalnych metod antykoncepcji. Półtawska poskarżyła się rektorowi. Chłopak przypłacił żart niedopuszczeniem do święceń.