O trwającej ponad 50 lat niezwykłej przyjaźni Wandy Półtawskiej z Karolem Wojtyłą czytaj w serialu reporterskim Gazety Wyborczej i raporcie specjalnym
>
Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Piętnasty października 1978 r. Wanda Półtawska notuje w pamiętniku jakby z ulgą: "Dym czarny".
16 października: "Zabrałam z Twojego pokoju wszystkie moje papiery i śpiwór, pozwoliłeś mi zabrać.
Wieczór.
Tłum ludzi szaleje - bije Zygmunt.
Jak dalej żyć?".
W piątek 20 października
Jan Paweł II siada do biurka w pałacu apostolskim. Łatwo to sobie wyobrazić: pokój jest duży, mroczny, biurko wielkie, papież za nim - drobny, kruchy.
Pióro, czarny atrament, dwa pierwsze słowa: "Droga Dusiu!".
Pisze list dłuższy niż zwykle. W pośpiechu, emocjach. Pismo drobniejsze, mniejsze odstępy między wersami, tak jakby chciał, żeby na trzech kartkach zmieściło się więcej, dużo więcej niż wcześniej, gdy do niej pisał. Całe długie akapity zsuwają się w dół, zjeżdżają na prawo, niektóre wersy wzlatują w górę.
Pisze, jakby to miał być ostatni list, najważniejszy:
Że stało się to, co mu przepowiedziała, gdy umarł papież Paweł VI.
Że jest i będzie jego "siostrą".
Że pójdą razem, dalej. Dzień po dniu. Choć "poczta w małym tylko stopniu może wchodzić w grę".
„Odkąd Andrzej powiedział po raz pierwszy »Duśka była w Ravensbrück « powstało w mojej świadomości przekonanie, że Bóg dał mi Ciebie i zadaje, abym poniekąd »wyrównał « to, co tam wycierpiałaś. I myślałem: za mnie wycierpiała. Mnie Bóg oszczędził tej próby, bo Ona tam była. Można powiedzieć, że przekonanie takie było »irracjonalne «, niemniej ono zawsze było we mnie - i ono nadal pozostaje. Na tym przekonaniu rozbudowała się stopniowo cała świadomość »siostry «. I ta również należy do wymiaru całego życia”.
Podkreślił frazy: „ono nadal pozostaje” i „świadomość »siostry «”.
Podpisał się jak zwykle: "Br.". Czyli "Brat".
Czy powinien był podpisać się: "Jan Paweł II"? - Nowe stanowisko wymagało od niego, by przerwał znajomość z Półtawską. Ale nie zrobił tego, co sugeruje, że relacja ta wiele dla niego znaczyła. Nie chciał, aby rozstanie Półtawska przeżyła jako odrzucenie - ocenia ks. Jacek Prusak, jezuita i psychoterapeuta.
Ta wstrętna Ameryka Jedenaście lat wcześniej, na początku 1967 r., bp Wojtyła też ma mnóstwo zajęć: wrócił właśnie z pogrzebu bp. Michała Klepacza (kontrowersyjnego biskupa, który trzy dni po aresztowaniu Wyszyńskiego na żądanie władz zajął jego stanowisko), wybiera się do Lublina na konferencję "Etyka i teologia".