Kiedyś napisałem do Ciebie z Jasnej Góry, że chciałbym Ci sprawę rodziny w szczególny sposób oddać w ręce. Dziś chcę do tego powrócić raz jeszcze. Sprawa rodziny i sprawa małżeństwa, która się w tamtej zawiera i stoi niejako u jej podstaw - zawsze była w moim widzeniu pierwszoplanowa. Wyrazem tego widzenia stała się "Miłość i odpowiedzialność" - ta próba odkrycia i uporządkowania wartości, która chyba posiada dziś, po Soborze i po Humanae vitae znaczenie bardziej powszechne niż wówczas, kiedy znalazła wyraz w mojej (i Twojej) książce.
Stąd ta potrzeba duszpasterstwa rodzin oraz apostolstwa świeckich w tej dziedzinie jest rzeczą jasną. Jasne jest też, że aby je prowadzić, trzeba mieć do gruntu prawidłowe widzenie tych wartości, o jakie chodzi. Widzenie takie posiadasz, jak mało kto. Posiadasz również to całkowite i nieoszczędzające siebie oddanie dla sprawy. Dlatego też w dalszym ciągu chcę Ci tę sprawę oddać w ręce. Myślę również, że dla tego pracowałem, a przede wszystkim, ze tak kierowała Opatrzność.
Dlaczego chcę Ci tę sprawę oddać poprzez Instytut Rodziny - to już wielokrotnie tłumaczyłem. Chodzi o stworzenie ośrodka "nadrzędnego" w stosunku do duszpasterstwa i apostolstwa rodzin, który przez tę ,,nadrzędność" mógłby być i stosunku do jednego i drugiego najpełniej "usługowy". Mógłby też stanowić dla nich rzetelne oparcie. Zawsze Ci mówiłem, że Twoje zadanie będzie musiało coraz bardziej polegać nie tyle na bezpośrednim działaniu, ile na przygotowaniu innych do działania. I chociaż wiem, że lubisz i cenisz działanie bezpośrednie, (czego zresztą pozycja w IR nie eliminuje), to przecież dobro sprawy i dalsze perspektywy jej rozwoju wymagają takiego właśnie nastawienia. Z tej też racji wysuwałem sprawę habilitacji.
Instytut Rodziny oraz całe duszpasterstwo i poradnictwo stoją na usługach wielkiej odnowy: odnowy małżeństwa i rodziny w Jezusie Chrystusie i w łasce Ducha Świętego I dlatego też szczególnie jasno widzę tu, na Jasnej Górze potrzebę otworzenia zaplecza nadprzyrodzonego dla tej działalności. Zaplecze modlitwy i ofiary dla którego trzeba niejako "werbować" ludzi, jeżeli cała ta działalność ma przynosić autentyczne owoce A o to przecież chodzi i o tym nie przestaję myśleć i tego pragnąć.
Polecam Cię w szczególny sposób Matce Bożej
Źródło: Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni księdza
Karola Wojtyły z rodziną Półtawskich, Wanda Półtawska