W telewizji terkoczą za szybko! - list
Mam 81 lat i nie mam jeszcze żadnych problemów ani fizycznych, ani pamięciowych, ale natrafiam na problemy codzienne:
Projektując komunikację miejską warto brać pod uwagę potrzeby nie tylko ludzi młodych, ale i możliwości starszych, niepełnosprawnych...
Mam 81 lat i nie mam jeszcze żadnych problemów ani fizycznych, ani pamięciowych, ale natrafiam na problemy codzienne:
Dzięki głupocie moich przodków urodziłem się i wychowałem w Polsce. Dzięki głupocie moich przodków, którzy ulegli polonizacji i wychowali mnie na Polaka, dwukrotnie zrezygnowałem z szansy repatriacji, wierząc w to, że Polska jako państwo, prawo, mentalność i obyczajowość społeczne są reformowalne. Teraz jestem za stary i za ubogi, aby stąd wyjechać.
Pouczająca przypowieść o tym, jak traktuje się klientów w sklepach z elektroniką.
Starość nie kojarzy się z mądrością, szacunkiem i dostojeństwem, a tylko z chudą emeryturą, kolejkami do lekarza, dolegliwościami fizycznymi i psychicznymi. Zapewne dlatego pokusa powrotu starszych ludzi do świata młodych bywa tak silna; babcie sięgają po stringi a dziadkowie po viagrę
Tak w skrócie można by opisać nasz pomysł na starość. W odpowiedzi na wasze pytanie: "A jaka jest Twoja starość" przysyłam zdjęcie grona przyjaciół z sierpnia 2008 r.
- Żenada. Nie nazywajmy tego uniwersytetami, bo to mistyfikacja. Jaki to uniwersytet? Jaka to nauka? To nieapetyczna gra pozorów. Jeśli chcemy naprawdę dać szansę kształcenia starym ludziom, niech każde miasto zafunduje kilkorgu prawdziwe studia. Tak jak w Szwecji czy USA. Tam w salach uniwersyteckich siedzą w jednej ławie 70-latki i 18-latki. To są koledzy ze studiów - mówił Wiesław Łukaszewski, lat 68, profesor psychologii społecznej w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, w rozmowie "Dziadek do piachu" z Dorotą Wodecką ("Gazeta Wyborcza'', 17 listopada).
Tyle się teraz mówi o tym, że trzeba pracować dłużej. Nie wszyscy chcą, związkowcy walczą o emerytury pomostowe w młodym wieku. Nie zwalniajmy więc na emerytury ludzi, którzy chcą i mogą pracować tylko dlatego, że mają 60 lat! Niech to będzie dobrowolne.
Sami nie wiedzą, czego chcą. Pani, do której pielęgniarki (zapewne w dobrej wierze) zwracały się per "babciu", czuje się odarta z godności i kobiecości.
Mam 26 lat i jestem pracownikiem urzędu gminy w niewielkiej miejscowości w Borach Tucholskich.
Wasze artykuły mnie zmartwiły. Co to dla mnie poświęcić tym ludziom kilka godzin w tygodniu?
Podziwiam mają Mamę za to, że...
Dochodzę osiemdziesiątki, nie czuję się gorszy i prawie się nie spotykam z przykrościami z powodu mojej starości. Odwrotnie: sam często zwracam młodym ludziom uwagę na ulicy, gdy się zachowują niestosownie, klną, palą papierosy. Usłyszę czasem w odpowiedzi jakieś wulgarne słowo i to wszystko.
Mam 67 lat i uważam, że Polska jest przyjazna dla ludzi starych i dobrze się w niej czuję. Dlaczego?
Stary człowiek na rolkach? na nartach? słuchający nowoczesnej muzyki? Nie znam ani jednej takiej osoby, którą opisała "Gazeta". Za to codziennie spotykam zupełnie innych ludzi starych.
Mam 66 lat, jestem wiernym czytelnikiem ''Gazety'' od 1989 roku. Czytałem na Waszych łamach różne przedziwne artykuły w czasie tych, blisko, dwudziestu lat, ale nigdy się tak nie zdziwiłem, jak waszymi dzisiejszymi tekstami o starości. Toż to najwspanialszy okres w życiu. Wreszcie NIC NIE MUSZĘ!
Zbliżam się do momentu, kiedy poproszę, byś mi za moją pracę zaczęła płacić. Nie z mojej biedy, ale wściekłości. Bo Ty uważasz, że skoro jestem stara, to moja praca nie wymaga zapłaty!