Rok temu dwa miliony Polaków zadeklarowało ankieterom, że czują się milionerami. Euforyczne wyceny majątków wzięły się zarówno z ówczesnej hossy na warszawskiej giełdzie (indeksy biły jesienią 2007 rekordy wysokości), jak z dokonywanych na papierze wyliczeń rynkowej wartości mieszkań i domów. Dziś, gdy ceny akcji o połowę spadły, a właściciele mieszkań i domów przypomnieli sobie o konieczności spłaty kredytów hipotecznych, nastroje euforii zamieniają się w rozczarowanie i pesymizm.