Czy Chrystus należał do PiS-u?
Wybrałem się z dzieckiem w niedzielę do kościoła, a tam po mszy ksiądz poinstruował nas, co warto czytać w prasie katolickiej.
Z pani minister Muchy śmieją się Niemcy, opowiadając sobie. Za chwilę będą się z niej śmiać Rosjanie
Wybrałem się z dzieckiem w niedzielę do kościoła, a tam po mszy ksiądz poinstruował nas, co warto czytać w prasie katolickiej.
Pod względem sposobu rozumienia świata Polska twardo chodzi po ziemi. Więcej w naszych oczach znaczą konkretne przepływy finansowe czy też potencjał wojskowy niż atrakcyjność cywilizacyjna. Stąd popularność tarczy antyrakietowej, która jest wymiernym atutem w próbie równoważenia przewagi, jaką ma nad nami Rosja. Generalnie wolimy prężyć muskuły, niż czarować własnym wdziękiem.
Znów się objawił Janusz Palikot z politycznym ADHD. Tylko w ten sposób można tłumaczyć jego kolejny medialny cyrk, tym razem z aktem apostazji.
Pasek w TVP Info: "Kraków. Odbył się marsz równości, któremu naprzeciw wyszli narodowcy. Policja zatrzymała siedem osób". Co dalej? Po "wyjściu naprzeciw" narodowcy w sposób zorganizowany wyzywali uczestników od zboczeńców, pedałów itp., rzucali w tłum race i inne rzeczy, a potem w strojach organizacyjnych zwartą grupą udali się na Podgórze, gdzie zaatakowali squat. Mieszkańcy się zabarykadowali, ofiar w ludziach nie było. Ale szyby potłukli.
Kobiety kochają brylanty, brylanty kochają kobiety. Taki słówkami agent Tomek czarował Beatę Sawicką, wręczając jej pióro z brylantem
To mamy kolejną widowiskową awanturę. O bramę stoczni w Gdańsku. Nie wiem, dlaczego bramy i wiadukty były tak ważne w PRL-u i dlaczego wciąż są tak ważne dla ludzi o pewnym typie mentalności ("PiS to nie partia, PiS to stan umysłu" - głosi ludowa sentencja, którą znalazłem na Facebooku).
Jeszcze na początku zeszłego tygodnia wydawało się, że może być w miarę normalnie. Dyskusja o bojkocie ukraińskiej części euro po raz pierwszy od bardzo dawna szła w poprzek partyjnym "przekazom dnia".
Joachim Brudziński (PiS) ujawnił, że to bracia Kaczyńscy są autorami sukcesu Euro 2012, bo wywalczyli mistrzostwa na Ukrainie i w Polsce. Zapomina o tym, że to Ukraińcy starali się o Euro. Nie kto inny tylko prezes Federacji Piłki Nożnej Ukrainy Hrychorij Surkis zabiegał o to od 2003 roku, jeszcze za czasów prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Bezszelestnie minęła ósma rocznica naszego wejścia do Unii Europejskiej. Nie bylibyśmy tam, gdzie jesteśmy, bez Unii, ale niespecjalnie lubimy się nad tym rozwodzić. Być może dlatego zresztą ponad 80 proc. Polaków uważa, że udział w procesie integracji to dobra rzecz. Od początku naszego członkostwa mamy do niego zdroworozsądkowy stosunek. Nie popadamy w nadmierne emocje, nie mamy przesłodzonego obrazu Brukseli, twardo chodzimy po ziemi.
Straszna rzecz ta pamięć. Łatwiej by się żyło, gdyby człowiek gorzej pamiętał i nie zadawał pytań.
Trudna sprawa, bo serce każe opowiedzieć się za pierwszym, a rozum za drugim. A może warto połączyć i jedno, i drugie? Dyplomacja i naciski plus polityczny bojkot oraz założenie, że kibice jadą na mecze, żeby Ukraińcom - nie ukraińskiej władzy - nie zepsuć sportowego święta, na które tak długo czekali
Kim jest patriota? Jan Nowak-Jeziorański powiedział: ''Człowiek, dla którego celem są cele jego państwa, jego narodu, który martwi się, jeśli w jego ojczyźnie źle się dzieje. Cieszy się, jeśli jego kraj odnosi sukcesy, jest z niego dumny. Utożsamia się ze wspólnotą tak dalece, że jej dążenia stają się jego własnymi, osobistymi pragnieniami''.
Kaczyński ma żołnierzy, którzy za nim stoją w równym szeregu. Nie ma prób dyskusji z liderem. Tusk jest w dużo gorszej sytuacji. W Platformie widać rozpad
Obóz Jarosława Kaczyńskiego wmawia Polakom, że 10 kwietnia doszło do zamachu. Nie jest tak, że w Polsce nie ma wolnych mediów. Mamy pełno dzienników, gazet, portali, które codziennie sączą teorie spiskowe. Pojawiają się nowi eksperci, którzy widzą ślady zamachu, ale nie mogą tego dokładnie udowodnić, bo przecież nie mają dostępu do wraku.
W przestrzeni publicznej w Europie są dzisiaj dwa światy i jeden intruz.
Od wielu miesięcy koalicja kilkudziesięciu stowarzyszeń, organizacji i autorytetów naukowych domaga się od MEN spotkania w sprawie edukacji seksualnej w szkołach. Minister Hall nie życzyła sobie żadnych spotkań, rozmów ani konsultacji (w żadnej sprawie) i ich nie miała. Była to bodaj jedyna działalność, w ramach której odniosła sukces.
Prezydent Komorowski po raz drugi zaprosił w tym tygodniu ekspertów na rozmowę o przyszłości Europy. Nastrój panował minorowy. Większość dyskutantów odmieniała przez wszystkie przypadki słowa "dekompozycja" i "dezintegracja". Inni rwali sobie włosy z głowy, że w Europie powstaje coś nowego, co odbiega od prototypu, i w domyśle może być tylko gorsze. Dla niektórych dzieje się to, co zawsze, czyli za zasłoną dymną kryzysu ktoś próbuje nas wykolegować z wpływu na bieg wydarzeń. Palec wskazujący wyciągnięty w stronę pani Merkel mówi: "Nie idź tą drogą".
W mediach toczy się dyskusja, czy propozycja zmian w finansowaniu Kościoła to ewolucja, czy rewolucja. Kutz obwieścił rewolucję. Inni mówią, że to zaledwie kosmetyka. Przychylam się do opinii tych ostatnich. Największym bowiem problemem Kościoła (choć nie dla Kościoła) jest utrzymywanie ogromnej szarej strefy finansowej, której legitymizacja zależy od niesformalizowanych obyczajów i serwilizmu lokalnych władz, a zakres - od osobowości księdza (jego zachłanności lub wielkoduszności). Każda próba naruszenia tej sfery wywołuje silną reakcję.