http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Raporty >  Umierać po ludzku >  Listy

Wybrane listy wysłane do umierac@gazeta.pl

Więcej oczekiwałbym od lekarza leczącego grypę

07-01-2009 17:45

Pielęgniarka nie wyjęła z ust gumy do żucia. Oburzyło ją, że prosimy o nieinformowanie taty, że jest z hospicjum - oznajmiła, że ta sytuacja jest nienormalna. Oburzyła się także na propozycję herbaty, bo "nie jest tu po to, żeby pić herbatę"

Boje się śmierci już mniej

13-11-2008 12:57

Śmierć będzie dla mnie podróżą do mamy. Nie wiem kiedy do niej pojadę, ale wiem, że powiem jej wtedy wszystko czego nie zdążyłem zanim odeszła

Panie Boże, za co?

05-11-2008 18:01

Był taki jeden chłopak - 17 letni wysoki mężczyzna. Nie było osoby, która by go nie znała. Esemesowałam z nim tego dnia. Miałam przyjść do baru i się spotkać ze wszystkimi, się nie spotkaliśmy. Już nigdy

Mam złośliwego raka... I chcę żyć!

30-10-2008 16:13

Noce były najgorsze. Kuliłam się w sobie w całkowitej ciszy i odosobnieniu, kiwałam się do przodu i do tyłu. Nie umiałam się modlić, mogłam tylko pojękiwać i wołać cicho do Boga, żeby się ulitował. Przecież wie, gdzie kończą się nasze możliwości

Niech ktoś ze mną porozmawia o Andrzeju!

29-10-2008 17:16

Minęło osiem lat. A ja się ciągle się z tym nie uporałam. Chcę Go wspominać, oglądać zdjęcia. Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, że mam nie dramatyzować. Chcę się wreszcie dowiedzieć, co czują moje dzieci

Wtedy pierwszy raz powiedziałem, że ją kocham

28-10-2008 18:04

Po kilku tygodniach była jeszcze chudsza niż przed pójściem do szpitala. Wypadły jej włosy. W domu chodziła w chustce, na spacery z psem - w peruczce. Była słabiutka, ale dzielnie sobie radziła. Ani razu nie padło z jej ust słowo "rak"

Dalej nie rozumiem sensu cierpienia

27-10-2008 18:55

Zgadzam się, że towarzyszenie umierającej bliskiej osobie to koszmar. Sama w ciągu ostatnich trzech lat pochowałam oboje rodziców

Mam nadzieję, że Mama umrze godnie

27-10-2008 18:48

Wasza wspaniała akcja "Umierać po ludzku" zbliża się do końca, a ja chcę wierzyć, że nie skończy się nigdy, bo jest bardzo potrzebna. Ludziom potrzebne są porady tych, którzy już przez umieranie swoich bliskich przeszli

Broniłam drzwi jak lwica

24-10-2008 17:53

Mąż całe życie powtarzał, że najgorsze, co może go spotkać to choroba i leżenie w pampersach. Zawsze powtarzał, że nie chciałby, żeby go wtedy oglądać w takim stanie. Myślał o tym, bo jako 17-letni chłopak przeżył śmierć swojego ojca

Mur obojętności

12-10-2008 13:50

Kwestujemy w centrum handlowym na rzecz hospicjum dla dzieci. Obok średniej popularności aktorka czyta dzieciom bajki. Wydawałoby się wrażliwa istota. Ale przechodząc obok rzuca tylko twarde ,,nie dziękuję". Schizofrenia jakaś?

Cierpienie zbliżyło nas jeszcze bardziej

24-06-2008 16:44

Choroba nowotworowa, stan pooperacyjny i udar jednocześnie, czy może być coś gorszego? Do dziś nie wiem, jak to przeżyłam. O rozpaczy, która była w otwartych, świadomych oczach męża, nie zapomnę nigdy

Nigdy nie wiesz na kogo możesz liczyć

24-06-2008 16:16

Mówię do księdza:,, Proszę pozwolić mi przywitać męża i przygotować go". Ksiądz spojrzał na kartę i mówi: "Miała pani 77 lat na przygotowanie Męża". Podszedł i namaścił go olejami świętymi. Starszy pan leżący dłużej od mojego męża, widząc moje zdenerwowanie, powiedział:,, Proszę się nie przejmować, to ksiądz cham".

To wielkie szczęście być przy umierającej osobie

28-05-2008 16:19

Te ostatnie chwile - a były to długie trzy miesiące Mama przeżyła godnie, w spokoju i co najważniejsze- we własnym domu. Zawdzięczamy to mądremu, doświadczonemu lekarzowi, który gdy postawił diagnozę, powiedział: ''nie męczcie swej matki lekarzami, badaniami, szpitalami, ja się nie mylę, to zaawansowane, ostatnie stadium raka"

Umierali odarci z godności

28-05-2008 16:12

Stosunek pielęgniarek do zwłaszcza starego pacjenta, był skandaliczny(zdarzało się to również niektórym lekarzom), najgorsze były niestosowne, uszczypliwe uwagi i wyśmiewanie, nawet w obecności rodziny. Jak osoby te zachowywały się, gdy nie było nikogo z bliskich?

Cudowne miejsce

28-05-2008 16:00

Nigdy nie zapomnę tej cudownej atmosfery: ciszy, spokoju, skupienia i serdeczności, których doznałyśmy obie: moja chora Mama i ja

« poprzednia 1 2 3 4 5 ... 10 następna »