Boje się śmierci już mniej
Śmierć będzie dla mnie podróżą do mamy. Nie wiem kiedy do niej pojadę, ale wiem, że powiem jej wtedy wszystko czego nie zdążyłem zanim odeszła
Pielęgniarka nie wyjęła z ust gumy do żucia. Oburzyło ją, że prosimy o nieinformowanie taty, że jest z hospicjum - oznajmiła, że ta sytuacja jest nienormalna. Oburzyła się także na propozycję herbaty, bo "nie jest tu po to, żeby pić herbatę"
Śmierć będzie dla mnie podróżą do mamy. Nie wiem kiedy do niej pojadę, ale wiem, że powiem jej wtedy wszystko czego nie zdążyłem zanim odeszła
Był taki jeden chłopak - 17 letni wysoki mężczyzna. Nie było osoby, która by go nie znała. Esemesowałam z nim tego dnia. Miałam przyjść do baru i się spotkać ze wszystkimi, się nie spotkaliśmy. Już nigdy
Noce były najgorsze. Kuliłam się w sobie w całkowitej ciszy i odosobnieniu, kiwałam się do przodu i do tyłu. Nie umiałam się modlić, mogłam tylko pojękiwać i wołać cicho do Boga, żeby się ulitował. Przecież wie, gdzie kończą się nasze możliwości
Minęło osiem lat. A ja się ciągle się z tym nie uporałam. Chcę Go wspominać, oglądać zdjęcia. Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, że mam nie dramatyzować. Chcę się wreszcie dowiedzieć, co czują moje dzieci
Po kilku tygodniach była jeszcze chudsza niż przed pójściem do szpitala. Wypadły jej włosy. W domu chodziła w chustce, na spacery z psem - w peruczce. Była słabiutka, ale dzielnie sobie radziła. Ani razu nie padło z jej ust słowo "rak"
Zgadzam się, że towarzyszenie umierającej bliskiej osobie to koszmar. Sama w ciągu ostatnich trzech lat pochowałam oboje rodziców
Wasza wspaniała akcja "Umierać po ludzku" zbliża się do końca, a ja chcę wierzyć, że nie skończy się nigdy, bo jest bardzo potrzebna. Ludziom potrzebne są porady tych, którzy już przez umieranie swoich bliskich przeszli
Mąż całe życie powtarzał, że najgorsze, co może go spotkać to choroba i leżenie w pampersach. Zawsze powtarzał, że nie chciałby, żeby go wtedy oglądać w takim stanie. Myślał o tym, bo jako 17-letni chłopak przeżył śmierć swojego ojca
Kwestujemy w centrum handlowym na rzecz hospicjum dla dzieci. Obok średniej popularności aktorka czyta dzieciom bajki. Wydawałoby się wrażliwa istota. Ale przechodząc obok rzuca tylko twarde ,,nie dziękuję". Schizofrenia jakaś?
Choroba nowotworowa, stan pooperacyjny i udar jednocześnie, czy może być coś gorszego? Do dziś nie wiem, jak to przeżyłam. O rozpaczy, która była w otwartych, świadomych oczach męża, nie zapomnę nigdy
Mówię do księdza:,, Proszę pozwolić mi przywitać męża i przygotować go". Ksiądz spojrzał na kartę i mówi: "Miała pani 77 lat na przygotowanie Męża". Podszedł i namaścił go olejami świętymi. Starszy pan leżący dłużej od mojego męża, widząc moje zdenerwowanie, powiedział:,, Proszę się nie przejmować, to ksiądz cham".
Te ostatnie chwile - a były to długie trzy miesiące Mama przeżyła godnie, w spokoju i co najważniejsze- we własnym domu. Zawdzięczamy to mądremu, doświadczonemu lekarzowi, który gdy postawił diagnozę, powiedział: ''nie męczcie swej matki lekarzami, badaniami, szpitalami, ja się nie mylę, to zaawansowane, ostatnie stadium raka"
Stosunek pielęgniarek do zwłaszcza starego pacjenta, był skandaliczny(zdarzało się to również niektórym lekarzom), najgorsze były niestosowne, uszczypliwe uwagi i wyśmiewanie, nawet w obecności rodziny. Jak osoby te zachowywały się, gdy nie było nikogo z bliskich?
Nigdy nie zapomnę tej cudownej atmosfery: ciszy, spokoju, skupienia i serdeczności, których doznałyśmy obie: moja chora Mama i ja