Wolontariusze hospicyjni pojadą do Anglii
Konkurs akcji "Umierać po ludzku" rozstrzygnięty.
Przysięga Hipokratesa jest zadziwiająco chrześcijańska. Dopiero ostatnie dwa stulecia wraz z pojawieniem się myślenia eugenicznego i postępem medycyny sprawiły, że pojawiły się punkty sporne między etyka chreześcijańską a lekarską. Rozmowa z ks. Janem Kaczkowskim, dyrektorem Puckiego Hospicjum, inicjatorem letnich warsztatów bioetycznych dla studentów medycyny i prawa
Konkurs akcji "Umierać po ludzku" rozstrzygnięty.
Nie bawmy się w terapeutów. Lepiej usiąść i słuchać, bo ludzie mają potrzebę wygadania się
Sami w sobie musieliśmy pokonywać opór, że o śmierci nie wypada mówić. A jednak czytelnicy byli wdzięczni. Dostaliśmy setki listów. Uczniowie zasilają wolontariat hospicyjny. Studenci medycyny uczą się rozmawiać o śmierci
Przez pierwsze lata byliśmy krwistym małżeństwem. Uprawialiśmy seks, kochaliśmy się jak zwierzęta. Ale od tego dnia baliśmy się do siebie dotknąć
Mamo, dziś będę rysować szczęście - oznajmia Kasia i wyciąga ze szpitalnej szafki swój "zeszyt z emocjami". Są tam już radość, smutek i nienawiść. I na kartce rysuje tysiące kolorowych kresek
Byłam wściekła na mamę, że zachorowała. Zawsze czułam, że to się źle skończy, to jej życie, wiecznie na polu bitwy. Życie ją kopało, jakby sprawdzało, ile może znieść, a ona pierś do przodu, oko podmalowane, uśmiech i hajda
Pilnujcie, aby światło cały czas było zapalone. Bądźcie przy nim. Ale gdy nadejdzie ta chwila - nie cućcie,nie potrząsajcie, nie wołajcie: Nie odchodź!
Śmiertelnie choremu nie można powiedzieć tej trudnej prawdy i dodać: "To ja idę na urlop, jak wrócę za dwa tygodnie, to pogadamy"
Obiektywnie rzecz biorąc, to czyn zbrodniczy. Uśmiercać nikogo nie wolno. Ale byłbym ostatnim, który w obliczu takiej strasznej tragedii chciałby rzucać gromy.
Praca w hospicjum może nauczyć na nowo odczuwać emocje, nie wstydzić się okazywania smutku, strachu. Wolontariusze uczą się odpowiedzialności, bo wykonują zadania, od których zależy zdrowie i życie ludzi
Najlepiej ubierać, jak dusza jeszcze nie opuściła ciała. Jak się nie zdąży, to duży kłopot
- W Polsce rocznie umiera 380 tys. ludzi - mówi ks. Piotr Krakowiak, krajowy duszpasterz hospicjów, który od marca prowadzi z "Gazetą" akcję "Umierać po ludzku". - Ktoś chorym i ich rodzinom musi w tym towarzyszyć. Wielu lekarzy tego nie umie. Na studiach uczą ich tylko, jak walczyć o życie. Śmierć to porażka, tabu.
- Jak powiedzieć pacjentowi, że jest śmiertelnie chory? Co powiedzieć zrozpaczonej rodzinie, która czeka na korytarzu? - Na te i wiele podobnych pytań szukali odpowiedzi przyszli lekarze, uczestnicy warsztatów "Umierać po ludzku". Pierwszych tego typu warsztatów w Polsce zorganizowanych przez studentów medycyny, "Gazetę" i Fundację Hospicyjną.
W samym zaraniu cywilizacji opiekunem lekarzy był sumeryjski bóg świata podziemnego i uzdrowiciel Ningiszzida. To od niego wziął laskę oplecioną przez węża grecki Asklepios (w Rzymie - Eskulap). Niestety, Asklepios rozdzielił kompetencje. Sam zajął się leczeniem, a nawet wskrzeszaniem zmarłych, za co zresztą Zeus go słusznie uśmiercił. Opiekę nad umierającymi zostawił w najgorszych rękach Charona - posępnego, milczącego starca, który zawsze żądał od dusz przewożonych przez Styks, by wiosłowały, a mimo to brał obola zapłaty.
Uczono nas, że zgon zdarza się przypadkiem, jako błąd, jako porażka. To nieprawda. Nie znam nikogo, kto nie umrze
Mam ponad 90 lat. Dla mnie umieranie to coś naturalnego. Chcę spędzić ostatnie godziny samotnie, z dala od najbliższych. Taka śmierć to godna śmierć! - napisała w liście do "Gazety" czytelniczka, postulując, aby w ramach akcji "Umierać po ludzku" odbyć debatę o eutanazji.
Kilka dni temu dostałam książkę "Moje bieguny" Marka Kamińskiego. Po przeczytaniu tej mądrej i bardzo dobrej książki napisałam list do pana Marka z podziękowaniem, gdyż ja też idę na swój własny biegun - odprowadzam mojego męża Krzycha. Fragment autobiografii Magdaleny Grodzkiej-Gużkowskiej "Szczęściara"
Ma 92 lata, mieszka sama. Na wszystko znalazła metodę. Szuka tylko sposobu na to, by godnie umrzeć
Jeśli ktoś umiera na raka to ma szczęście. Wszyscy chorzy na inne choroby, czy zwyczajnie na starość, mają kłopot. Jeżeli hospicja w Polsce działają przyzwoicie lub średnio, to w domach opieki bywa średnio lub źle. To biznes, który za mało się kontroluje.